*OGŁOSZENIE*

Witam wszystkich odwiedzających :) Zarówno stałych czytelników, jak i "przelotnych" gości.
Wszyscy są mile widziani, ale proszę pamiętać o tym, że jest to moje miejsce, a więc piszę o czym chcę, w sposób w jaki chcę i jestem jaka chcę być :) Jeśli się komuś to nie podoba, nie musi mnie uświadamiać, jaka jestem niefajna. Przymusu czytania ani lubienia nie ma.
Jeśli jesteś tu nową osobą, zachęcam do pozostawienia śladu swojej obecności w postaci komentarza (zakładka Kredki w dłoń), a jeśli prowadzisz bloga - zostaw adres. Chętnie zajrzę!
Pozdrawiam i życzę miłej lektury :)

niedziela, 26 grudnia 2010

Dawać i brać :)

Nie mogę odżałować tego, że święta w tym roku wypadły w weekend :( Ostatni raz tak źle było w 2004 roku. Ale wtedy jeszcze miałam ferie świąteczne i i tak było mi wszystko jedno… No cóż, nie ma co narzekać, tylko trzeba pogodzić się z faktami :)
Przy okazji chciałam przeprosić Was za nieobecność na blogach w tych dniach, ale dla mnie jest to naprawdę czas przede wszystkim rodzinny i spędzam go w rzeczywistym świecie z moją realną rodziną, nie na blogowisku. Przyznam, że nawet z odpisywaniem na smsy z życzeniami się nieco ociągałam :)
A żeby jeszcze przez chwilę pozostać przy tym świątecznym temacie, chciałam wspomnieć o… prezentach :) Miałam o tym napisać wcześniej, ale zabrakło czasu. Wiem, że dla niektórych osób, kupowanie prezentów świątecznych to prawdziwa zmora. A ja to bardzo lubię! Zresztą nie tylko o świąteczne chodzi, ale o wszelkie prezenty. Pewnie, że czasami mam problem, bo nie wiem, co komu podarować. Ale nauczyłam się obserwować i słuchać przez cały rok! :) Dzięki temu już w październiku w zasadzie wiedziałam co komu kupić! Staram się obserwować co jest potrzebne Frankowi i co sprawi mu radość, słucham tego co mówią moja mama i siostra… A przecież często ktoś wspomina, że chciałby sobie coś kupić albo że coś mu się podoba :) Naprawdę czasami wystarczy tylko się na tym skupić. Staram się zawsze dopasować prezent do obdarowanego, żeby nie było tak, że na przykład całej rodzinie podaruję żel pod prysznic, tyle, że o innym zapachu :) Wydaje mi się jednak, że znam moich najbliższych na tyle, żeby wiedzieć, co może sprawić im przyjemność. Oczywiście, że czasami miewam problem z zakupem. Ale wtedy staram się skonsultować z innymi, zrobić jakiś „wywiad” no i rekonesans na mieście – czasami coś w oko wpadnie.
Ja sama zawsze jestem bardzo zadowolona z prezentów, którymi jestem obdarowywana. Uwielbiam niespodzianki – takie całkowite, ale również częściowe – na przykład wiem, że od Franka na każdą okazję otrzymuję książkę (bo sama poprosiłam, żeby zawsze dawał mi książkę w prezencie), ale nigdy nie wiem jaki będzie miała tytuł, o czym będzie, nawet z jakiego będzie gatunku… Do mojego prezentu Franuś zawsze dorzuci jeszcze coś, czego bym się nie spodziewała, choćby jakiś drobiazg. Na niespodziankę mogę również zawsze liczyć w przypadku prezentów od rodziców, czy siostry. Jednak na przykład od wujka i dziadka dostaję co roku mniej więcej to samo i to też mi odpowiada :) Czułabym się wręcz rozczarowana, gdyby się któregoś roku wyłamali :) W każdym razie – niespodzianka, „przewidywanka”, czy też zamówiony prezent – wszystko zawsze sprawia mi ogromną radość! Wiem, że są to zawsze prezenty przemyślane, że osoba, która robiła mi prezent naprawdę się zastanowiła nad tym, co chciałabym mieć, co by mnie ucieszyło. I nie jest to nawet kwestia tego, czy ktoś mnie świetnie zna.. Bo na przykład od rodziców czy brata Franka też zawsze dostaję bardzo trafione prezenty. Więc może chodzi po prostu o to, aby… umieć prezenty przyjmować :) Mnie cieszy naprawdę każdy drobiazg, myślę, że ucieszyłabym się nawet z żelu pod prysznic dla mężczyzn :P (nie zdarzyło mi się takowego otrzymać, ale mojej mamie owszem :), obróciła wszystko w żart i stało się to przedmiotem jednej z anegdotek rodzinnych:)).
Dawanie prezentów bywa ryzykowne. Niestety, chyba nie da się ustrzec tak zupełnie od błędów. Każdy z nas pewnie przynajmniej raz zaliczył gafę i podarował komuś coś nie do końca trafionego. Ale ważne jest, żeby naprawdę się starać i żeby myśleć przede wszystkim o osobie, której chcemy prezent zrobić. A przyjmując prezent też powinniśmy pamiętać o tym, że jednak zazwyczaj osoba, która wręcza nam podarunek naprawdę się starała :)
Mam nadzieję, że Wasze prezenty choinkowe były jak najbardziej trafione :) I nie staniecie się bohaterkami reportażu, który co roku pojawia się w programach informacyjnych – o tym, co, gdzie i kiedy można zwrócić, gdy okazało się nietrafionym prezentem :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz