Nie
wiem jak to się stało… Jak to się stało, że dzisiaj jest już
poniedziałek?? I jak to się stało, że ostatnią notkę pisałam tydzień
temu?? Wydawało mi się, że może przedwczoraj…
Czas naprawdę, że się tak brzydko wyrażę zapier…. . Wybaczcie, ale on naprawdę nie płynie, leci, ani nawet nie zapieprza
No i jestem już po urlopie. Już siedzę przy swoim biurku w pracy. I
wyobraźcie sobie, że jest dopiero 13.30 a ja już się prawie ze wszystkim
ogarnęłam. Co prawda za jakieś pół godziny R. przywiezie mi z ksera
dokumenty, które będę musiała „obrobić”, więc jakieś dwie, trzy godziny
mi to zajmie, ale i tak jestem ze wszystkim na bieżąco



Wróciliśmy
z Frankiem do Poznania wczoraj wieczorem. Jeszcze się nawet rozpakować
nie zdążyłam. Rano ciężko mi się wstawało, a i tak postanowiłam sobie,
że budzika nie nastawiam i przyjadę do pracy jak mi wypadnie
Przyjechałam po dziewiątej dopiero. A
i tak było ciężko. Jak ja się znowu przyzwyczaję do wstawania przed
siódmą ?? No dobra, jakoś to będzie. Ale ogólnie jestem dzisiaj nawet
pozytywnie nastawiona, bo bałam się, że będę dzisiaj w robocie do
wieczora, a wygląda na to, że jednak uda mi się wyjść po siedemnastej.
Franek kończy godzinę później, może uda nam się pójść do kina?? Mam co
prawda w domu trochę robótek, ale… – nie zając…


O
tym jak spędziliśmy ten tydzień napiszę następnym razem. I może jakieś
zdjęcia uda się nawet dorzucić. Ale tak ogólnie to przyjechałam wczoraj i
oczywiście nabawiłam się syndromu przedszkolaka
Wspominałam już kiedyś o nim prawda? No i mam trochę doła, że tak sama
siedzę w tym mieszkaniu. Co prawda Franek jak nie pracuje, to siedzi u
mnie, ale i tak mam syndrom. Niech już ta Dorota wraca. Była w Poznaniu w
sobotę, bo wyjeżdżała stąd na następną kolonię. Przyjechałam a tu na
moim łóżku liścik, w którym Dorota pisze, że ma straszny syndrom
przedszkolaka i że do kogo innego ma o tym napisać, jak nie do mnie,
skoro tylko ja wiem jak to jest
No tak, my dwie tylko takie jesteśmy żeby w wieku 23 lat jeszcze
przedszkolaka łapać. To już chyba dożywotnio będzie hehe. No nic, pora
kończyć na razie. I do następnej notki. Myślę, że tym razem będzie
wkrótce. Ale jeszcze słówko podsumowujące – jakby nie było – wypoczęłam i
trochę świeżej energii mam w sobie. A więc witajcie ponownie
Idę teraz Was poodwiedzać zanim szef przyjedzie.


