To
dziwne, mam mnóstwo pomysłów na notki – jest wiele rzeczy, o których
chciałabym napisać, nad którymi się zastanawiam. Jest tego tyle, że
muszę sobie koncepty zapisywać – ale to wcale nie znaczy, że mogłabym
tak siedzieć i pisać non stop
Kilka notek zaczęłam, ale stwierdziłam, że jeszcze nie nadają się do
opublikowania. Sama nie wiem z czego to wynika. Tak czy inaczej, dzisiaj
też niczego mądrego nie będzie, żadnych przemyśleń ani refleksji, być
może to jeszcze nie czas na ten czy tamten temat
Za to dawno nie było koślawych dialogów, wieki całe w zasadzie, a zdarzają nam się, zdarzają



Jakiś
czas temu na przykład słyszę jak Franek rozmawia przez telefon z mamą.
Nie wiem dokładnie czego rozmowa dotyczyła – to znaczy wiem, że chodziło
o kolczyki, ale dlaczego o nich rozmawiali to nie wiem. Domyślam się,
że Pani Mama zapytała, czy noszę kolczyki, a Franek odpowiedział:
- Nie, Margolka nie nosi kolczyków. Ona nosi tylko te… tipsy*!
Szkoda, że nie widziałyście mojej miny, gdy spojrzałam odruchowo na swoje paznokci

A parę dni temu siedząc w pracy odebrałam telefon od Franka:
- Słoneczko moje kochane! (ton
wskazywał na silne zniecierpliwienie, już sobie wyobrażałam
frankowatego zaciskającego zęby, walczącego ze zbliżającym się wybuchem
złości)
- O nie! Czego chcesz? Albo co znowu przeskrobałam?
- Gdzie jest miarka?
- No jak to gdzie? W tej szafce narożnikowej, w której trzymamy garnki.
- W której szafce? Z garnkami? Gdzie ona niby jest?? Nie widzę żadnej miarki!
- Franuś,
mogę się założyć, że jak tylko przyjade do domu, to od razu ją znajdę,
na pewno tam jest. Chyba, że przełożyłeś, ale wtedy to już musisz sam
sobie radzić.
- Niczego nie przekładałem! – w tle słyszę trzaskanie garnkami - Nie ma! A w ogóle kto to widział trzymać miarkę tam, gdzie garnki są!
- U mnie w
domu zawsze miarka była tam gdzie garnki, więc tam ją włożyłam. A masz
lepsze miejsce? U nas w kuchni to najlepszy schowek dla miarki.
- Ale jej nie ma tutaj! Przeszukałem już wszystkie garnki! – trzaska nadal, przekłada, wykłada… w końcu mówi - No i czym ja ten stół teraz zmierzę???
- ????? Yyyy, znaczy się o CENTYMETR ci chodziło?? To trzeba było tak od razu! W przedpokoju jest- w szufladzie.
Znalazł po chwili. No skąd mogłam wiedzieć, że on na centymetr mówi miarka
U mnie się tak nigdy nie mówiło. Żeby jeszcze dodał przymiotnik
„krawiecka”… Poza tym wiedziałam, że Franek obiad będzie robił, więc
myślałam, że do odmierzania objętości mu miarka potrzebna
Grunt,
że później już znalazł od razu! Swoją drogą – dlaczego Franek się
ciągle mnie pyta, gdzie co leży? Przecież oboje tam mieszkamy?
Żeby to jeszcze było jak w tym dowcipie:



- Kochanie? Gdzie sól?
- W szafce na makaron, w puszcze po cukrze z napisem kakao…
No dobra, zdarza się, czasami i u nas tak jest
Ale on się mnie pyta nawet o rzeczy, które sam gdzieś położył
Ja jakoś zawsze sama sobie muszę radzić…
*widzę, że nie wszyscy zrozumieli, że Franek miał na myśli klipsy 

