Otóż po dziesięciu dniach niedyspozycji dzisiaj nareszcie ubrałam się od stóp do głów bez większych problemów
Hurrra! Przechodzi mi. Wygląda na to, że to jednak lumbago, czyli korzonki.
W czwartek było już lepiej, coraz lepiej się czułam, aż wieczorem poszłam się wykąpać i później przy ubieraniu podniosłam nogę i poczułam przeszywający ból. Czegoś takiego jeszcze nie czułam, bezwiednie krzyknęłam a Franek, który akurat u mnie siedział przyleciał do łazienki. Całe szczęście, że był, bo nie wyobrażam sobie co by było, gdybym była sama. Nie byłam w stanie się ruszyć. Franek pomógł mi się ubrać, zaprowadził mnie do pokoju. Nawet nie mogłam usiąść, taki to był ból. Franek w tym czasie pojechał do dyżurującej apteki i przywiózł mi plastry rozgrzewające i tabletki przeciwbólowe. Na drugi dzień odwiózł mnie do pracy.
Cały piątek kulałam na jedną nogę i nie mogłam się za bardzo ruszać,
ale od wieczora zaczęło się już robić lepiej. Dzisiaj rano jeszcze
miałam trochę sztywne plecy, ale poruszam się już bez problemu, siedzę
bezboleśnie, leżąc mogę podnosić nogi i biodra. Nawet schylać się mogę.
Odczuwam tylko lekkie kłucie. Hurra!!Nie wiem, czy plastry mi pomogły,
czy może po prostu samo przeszło, ale na pewno nie pomogła mi pani
doktor. W tym tygodniu wybiorę się do przychodni i zmienię lekarza
prowadzącego. 
W czwartek było już lepiej, coraz lepiej się czułam, aż wieczorem poszłam się wykąpać i później przy ubieraniu podniosłam nogę i poczułam przeszywający ból. Czegoś takiego jeszcze nie czułam, bezwiednie krzyknęłam a Franek, który akurat u mnie siedział przyleciał do łazienki. Całe szczęście, że był, bo nie wyobrażam sobie co by było, gdybym była sama. Nie byłam w stanie się ruszyć. Franek pomógł mi się ubrać, zaprowadził mnie do pokoju. Nawet nie mogłam usiąść, taki to był ból. Franek w tym czasie pojechał do dyżurującej apteki i przywiózł mi plastry rozgrzewające i tabletki przeciwbólowe. Na drugi dzień odwiózł mnie do pracy.
Franuś się spisał, muszę to przyznać. Kiedyś jak byłam chora, wypomniałam mu, że jest mało opiekuńczy i z obawy, że się zarazi ucieka do siebie. A wiadomo – jak człowiek chory, to by chciał, żeby się nad nim skakało :)) A Franek skakać nie umie. A właściwie tak mi się wydawało, bo teraz muszę przyznać, że troszczył się o mnie aż przesadnie. W czwartek wieczorem naprawdę się przejął i kiedy ryczałam z bólu on całkiem trzeźwo podszedł do sprawy. Pomagał mi i położył mnie do łóżka. Nie pozwalał mi się ruszać – nie pozwalał mi zmywać (bo się zmęczę :)), wstawać, wszystko podstawiał mi pod nos. Nawet głowę mi umył



Ale naprawdę muszę go pochwalić. Aż żałuję, że już zdrowieję, bo będzie mi brakowało tej troski

A pochwała należy się również mojemu szefowi – wyobraźcie sobie, że kiedy mu powiedziałam jednego dnia, że idę do lekarza, bo plecy mnie bolą, zadzwonił potem i pytał jak się czuję. A na drugi dzień przywiózł mi z domu poduszkę na krzesło, żeby mi się wygodnie siedziało! Faceci bywają fajni
