*OGŁOSZENIE*

Witam wszystkich odwiedzających :) Zarówno stałych czytelników, jak i "przelotnych" gości.
Wszyscy są mile widziani, ale proszę pamiętać o tym, że jest to moje miejsce, a więc piszę o czym chcę, w sposób w jaki chcę i jestem jaka chcę być :) Jeśli się komuś to nie podoba, nie musi mnie uświadamiać, jaka jestem niefajna. Przymusu czytania ani lubienia nie ma.
Jeśli jesteś tu nową osobą, zachęcam do pozostawienia śladu swojej obecności w postaci komentarza (zakładka Kredki w dłoń), a jeśli prowadzisz bloga - zostaw adres. Chętnie zajrzę!
Pozdrawiam i życzę miłej lektury :)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gry i zabawy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gry i zabawy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 stycznia 2016

Generalne porządki.

Zobaczcie, co sobie sprawiłam na nowy rok :) Tak na wszelki wypadek, gdyby mi się nudziło :P
Dwa komplety kredek miałam wcześniej w domu i te kolorowe żelowe długopisy również, ale dzisiaj sprawiłam sobie jeszcze do kompletu wypasione kredki Bambino i pudełko kredek świecowych. 
Nie mogłam się oprzeć temu kalendarzowi, bo on jest... taki mój :) Uwielbiam kalendarze oraz mijający czas, uwielbiam kolory, w dodatku lubię takie precyzyjne i czasami żmudne zajęcia jak kolorowanie. Teraz to już na pewno nie będę nudziła :D

***
Ten rok rozpoczęliśmy bardzo pracowicie. Robimy z Frankiem - i Wikingiem, który nam naprawdę dzielnie pomaga - generalne porządki! Mieliśmy taką potrzebę, żeby przed tą dużą zmianą w naszym życiu, (swoją drogą ciekawe, że nie mieliśmy czegoś takiego rok temu :P) która nas czeka za moment, zrobić porządek w swoim domu. Który jest też pewnie jakimś symbolicznym porządkiem w życiu :) Przeglądamy wszystkie półki, szafki i szuflady, wyrzucamy to, co zbędne, sortujemy to, co ważne, co się może przydać albo stanowi dla nas pamiątkę. Staramy się wygospodarować więcej miejsca, organizujemy od nowa nasze otoczenie, dążąc do tego, żeby było bardziej funkcjonalne i wygodne. Mamy już za sobą chyba trochę więcej niż połowę. Spokojnie się wyrobimy do końca tego tygodnia. Powiem Wam, że mamy z tego ogromną satysfakcję! Już kiedyś pisałam, że bardzo lubię robić takie porządki i odpoczywam przy nich. A teraz jeszcze dodatkowo cieszy mnie, że wszystko sobie uporządkujemy. Najważniejsze, że będziemy wiedzieli gdzie co jest po takiej inwentaryzacji :) Raz na jakiś czas trzeba sobie w chałupie zrobić taki remanent. 

***
No i przy okazji tego remanentu znalazłam zeszłoroczne wróżby jajcarskie. Nie podzieliłam się niby wtedy, więc dla porządku wrzucę zdjęcie dziś :) Tylko że znalazłam cztery figurki i nie jestem pewna, które są z Sylwestra, a które z innego dnia. Ale ciekawe jest to, że są trochę zbieżne :) Bo pamiętam, że moja była ta kula i bączek, a Franka te dwa pojazdy.
Można by powiedzieć, że się sprawdziło, bo kula teraz kojarzy mi się z jakimś zamkniętym światem, a przecież pisałam ostatnio, że miałam wrażenie, że żyłam w jakiejś innej rzeczywistości. Bączek interpretuję tak, że oznacza on obracanie się ciągle wokół tego samego a także dużą prędkość. Zgadza mi się :P Mimo, że po fakcie. Co do tego samochodu i drugiego pojazdu - może chodziło o to, że Franek będzie w jakiś sposób nas prowadził ;) A to drugie to takie trochę skorpionowate, więc może miało oznaczać, że Franek będzie uszczypliwy - też się sprawdziło :D 

Tak się złożyło, że w Sylwestra Wiking dostał od Anety jajko niespodziankę (zupełnie bez związku z naszą zabawą we wróżenie). Zapomnieliśmy o tym i dopiero dzisiaj sprawdziliśmy, co się mu trafiło w jajku. I proszę, Mikołaj. Pewnie chodzi o jakieś obdarowywanie lub otrzymywanie podarków. Wiking zapewne będzie nam przynosił w ciągu tego roku wiele radości, a sam będzie obdarowywany przez nas ciepłymi uczuciami :) I pasuje :)
Słowo, że już więcej na temat jajek niespodzianek nie będzie aż do przyszłego roku :P

sobota, 21 marca 2015

Aktywizujemy się

Oczywiście ciągle trudno mi znaleźć czas na wszystko, na co bym chciała. Każdemu brakuje czasu, wiadomo. A ze mną jest jeszcze problem dodatkowy - ja po prostu za dużo bym chciała :) Mam głowę pełną pomysłów i jestem pełna chęci, ale czasu nie mam na realizację tego wszystkiego, za to mam bardzo absorbującego niemowlaka w domu :) 
A w tym tygodniu nie miałam czasu jeszcze z innego powodu, mianowicie udzielamy się z Wikingiem towarzysko. Dwa razy w tym tygodniu pojechaliśmy na kilka godzin do Warszawy, gdzie ja mogłam porozmawiać z innymi mamami, a Wikuś "pobawić się" z innymi dziećmi.
Zaczęło się od tego, że od jakiegoś już czasu przymierzałam się do tego, żeby iść na spotkanie Klubu Kangura. Informację o nim znalazłam, kiedy szukałam czegoś na temat chust i pomyślałam, że mam ochotę zobaczyć, co to takiego ten klub. Napisałam do pani, która go zorganizowała i dostałam zielone światło. Jednego dnia mieliśmy szczepienie, innym razem byli u nas rodzice, ale tym razem wiedziałam, że MUSZĘ jechać, zwłaszcza, że po wyjeździe rodziców, znowu nie miałam najlepszego nastroju. 
Kiedy dzień wcześniej chciałam jeszcze sprawdzić szczegóły dotyczące godziny i lokalizacji, zobaczyłam, że w tym samym miejscu (taka kawiarnia dla rodziców z dziećmi) odbywają się ogólnorozwojowe, umuzykalniające zajęcia dla niemowląt. Spojrzałam na termin - za dwie godziny! Zadzwoniłam szybko, żeby zapytać, czy są jeszcze miejsca i podjęłam spontaniczną decyzję, że jedziemy! Choć musiałam jeszcze nakarmić i ubrać Wikusia a dojazd zajął mi godzinę, zdążyłam, a nawet byłam pół godziny wcześniej, dzięki czemu miałam jeszcze chwilę, żeby zamówić sobie coś do jedzenia.
Zajęcia bardzo mi się podobały! Trwały 45 minut, grupa była mała - nie liczyłam dokładnie, ale tak z pamięci, wydaje mi się, że 8-10 par mama-dziecko. Podczas nich było śpiewanie, maszerowanie, tańczenie, rytmiczne klaskanie, tupanie oraz zabawy z akcesoriami w postaci kolorowych rurek i piórek. Warsztaty skierowane były dla maluchów od 0 do 12 miesięcy, ale kiedy tam weszłam okazało się, że Wikuś był najmłodszy, wręcz dużo młodszy od innych dzieciaków, bo tamte miały już powyżej pół roku (zazwyczaj około ósmego miesiąca). W pierwszej chwili byłam lekko zbita z tropu, zastanowiłam się, czy się nie pospieszyłam, ale zanim zdążyłam zwątpić na dobre bądź podzielić się tym zwątpieniem z kimkolwiek, pani prowadząca powiedziała, że absolutnie to są zajęcia również dla takich dzieci jak Wikuś, że dzieci bardzo szybko łapią rytm, melodię, muzykę i że im szybciej się je z nimi zapoznaje, tym lepiej :) Powiedziała tylko, że będę musiała uważnie obserwować synka, żeby w porę zareagować, gdy zobaczę, że ma już za dużo bodźców i wrażeń. A tymczasem Wikingowi się bardzo podobało! Oczywiście nie powiedział mi tego :P, ale po prostu od samego początku był bardzo spokojny, uważnie wszystkich obserwował - trzymałam go na rękach, kładłam przed sobą na brzuszku albo tak, że opierał się o moje nogi. Słuchał uważnie piosenek, patrzył na prowadzącą, obserwował inne dzieci, tańczył razem ze mną. Wszyscy byli pod wrażeniem, że dwumiesięczniak jest taki spokojny! Prowadząca wręcz nie mogła w to uwierzyć :) Dopiero po 35 minutach Wikuś trochę zastękał, więc odeszłam na bok i usiadłam na kanapie tuląc go - zmęczył się już tymi obserwacjami, bo szybko zamknął oczy. Ale pani go pochwaliła, że i tak długo wytrzymał - zwłaszcza, że dosłownie chwilkę po nim inne dzieci już też zaczęły się niecierpliwić i marudzić, a przecież były starsze.
Później wróciliśmy do domu. Byłam w doskonałym humorze! Bardzo się cieszyłam, że pojechałam :) Po pierwsze byłam zachwycona tym, że Wiking był taki grzeczny i uważny, a po drugie przyjemnie obserwowało mi się jak inne dzieci chwytają za kolorowe rurki, śmieją się z piórek fruwających w powietrzu, siedzą i raczkują - czyli robią wszystko to, o czym Wiking (i ja:)) na razie może tylko pomarzyć :) Już się nie mogę doczekać, kiedy i on taki będzie!
Następnego dnia pojechałam na spotkanie klubu i byłam jeszcze bardziej zachwycona! Tym razem Wikuś też był najmłodszy, ale była też jedna trzymiesięczna dziewczynka i Wojtuś z 1 stycznia, więc różnica była żadna :) Mogłam więc sobie porozmawiać z mamami, a także z dziewczynami w ciąży, które przyszły na spotkanie oraz z wzbudzającą zaufanie i sympatię prowadzącą. Znowu się wszyscy zachwycali zachowaniem Wikinga - choć ich stopowałam, bo wiedziałam, ze jak zacznę go wiązać w chustę to się rozwyje i się nie pomyliłam ;) Ale i tak usłyszałam, że mój maluch jest przeuroczy :) Byliśmy tam trzy godziny i podczas tego czasu pół godziny drzemał, 10 minut jadł i chwilkę płakać, ale przez pozostały czas znowu był bardzo spokojny i tylko uważnie słuchał i obserwował :)

Nawet sobie nie wyobrażacie, jak bardzo potrzebowałam takiego wyjścia! Spotkałam się z ludźmi - z innymi mamami, a jednocześnie spędzałam czas z Wikusiem i na pewno w jakiś sposób wspomagałam jego rozwój. Nie, nie jestem jedną z tych zwariowanych mamusiek, które chcą od urodzenia ustawić dziecko na starcie do wyścigu szczurów. Raczej chodzi o to, że jak wiecie, zawsze byłam osobą bardzo aktywną, nie znoszę bezczynności, nie umiem się nudzić, uwielbiam się uczyć, doświadczać nowości, spotykać się z ludźmi. I próbuję się tego trzymać również teraz jako mama - a że wykluczone jest raczej to, żebym spędzała czas tak, jak dotychczas - to szukam innych form aktywności. Jeśli przy okazji spędzam czas z dzieckiem i uczę go od małego takiego spędzania wolnego czasu, to tym lepiej. Czym skorupka za młodu nasiąknie i tak dalej... A inna sprawa, że jesteśmy tu sami, Wiking na co dzień będzie oglądał ciągle tylko mamę i tatę, to niech się oswaja z tym, że na świecie jest trochę więcej ludzi :P

Zamierzam uczęszczać na te spotkania! Nie mówię, że dwa razy w każdym tygodniu, ale na pewno w miarę możliwości regularnie. Czułam się na nich i po nich doskonale. Wikuś też wyglądał na zadowolonego. On po prostu jest takim typem "wizytowym", jak określiła go czwartkowa prowadząca. I to się naprawdę potwierdza już po raz kolejny, bo już Wam pisałam, że mały jest zawsze najgrzeczniejszy wtedy, gdy mamy gości oraz wtedy, gdy się wokół bardzo dużo dzieje. A kiedy jestem z nim sama, to dużo płacze i marudzi - pewnie mu nudno... Od samego początku tak było, od pierwszych dni! W szpitalu płakał, kiedy wszystkie inne dzieci spokojnie spały. Ale gdy tylko zaczynał się obchód - wszystkie dzieciaki w ryk, a Wikuś się uspokajał i z zainteresowaniem rozglądał się wokół! Położne wiele razy mówiły, że on jest typem towarzyskim i ciekawskim i że podobno tak zachowują się dzieci bardzo inteligentne. Wydaje mi się więc, że tego rodzaju spotkania nie zaszkodzą, a tylko będą miały na niego dobry wpływ. A do tego jeszcze mi poprawiają humor i powodują, że jestem mniej zestresowana, skoro i mały jest spokojny.

Cieszę się, że odważyłam się pojechać sama, mimo, że Franek był sceptycznie nastawiony (on z kolei nie jest typem szczególnie towarzyskim - tzn lubi się spotykać z ludźmi, ale nie lubi poznawać nowych). Nie dałam się jednak zniechęcić i potem nawet Franek zobaczył, że dobrze, że pojechałam.
I dodać jeszcze chciałam, że jechałam z wózkiem kolejką i metrem :P Prowadzące gratulowały mi kondycji (że już dwa miesiące po porodzie wyrwałam się z domu) i determinacji (przyjechałam z Podwarszawia i to jeszcze komunikacją miejską:)). A jak wychodziłam (na sali siedzimy boso) to jedna z nich (pani w sportowym ubraniu i adidasach) krzyknęła - i jeszcze na obcasach! :D
Wracając jednak do środków transportu - przyznaję, to trochę wyprawa, ale dałam radę! Wypróbowałam warszawskie windy i przetestowałam uprzejmość ludzi :) Co ciekawe do pomocy we wsiadaniu, czy wysiadaniu rwały się panie - pewnie dlatego, że same wiedzą, ile może ważyć wózek z dzieckiem :D A co do wind - tylko jedna na szczęście nie działała. Ale mam inne zastrzeżenie - jest na nich wyraźnie zaznaczone, że są one dla osób niepełnosprawnych, z wózkami oraz bardzo dużymi bagażami. Tymczasem korzystało z nich bardzo dużo osób "nieuprzywilejowanych", nie tylko starszych. Nie miałabym nic przeciwko, gdyby nie to, że uważam, że jednak w takiej sytuacji powinny ustąpić miejsca osobom "wózkowym". A nie, władowały się do windy i dla mnie miejsca już nie wystarczyło :) I o mały włos się nie spóźniłam na kolejkę!


środa, 30 stycznia 2013

Słowo się rzekło :)

Widzicie, powoli wracam do żywych - wywiązuję się z obietnicy złożonej wczoraj i oto ciąg dalszy następuje :) Pytania Viki:

1. Jaki film i jaką książkę polecisz i dlaczego?
Nie lubię polecać, bo wychodzę z założenia, że to, co mnie się podoba, niekoniecznie przypadnie do gustu innym. Polecanie sprawdza się tylko w wypadku osób, które dobrze znamy - na przykład wiem, że z czystym sercem mogę książki mogę polecać Dorocie a i te, które ona poleca mi, rzeczywiście czytam z zainteresowaniem :) Osobom, które lubię powieści w których historia miesza się z fikcją polecam książki Philippy Gregory.
Jeśli chodzi o film... ostatnio widziałam "Sępa". Uważam, że naprawdę udany.

2. Jakie wymienisz 3 ulubione programy rozrywkowe?
Hmmm, chyba nie wymienię, bo nie mam ulubionych programów rozrywkowych :) Niespecjalnie oglądam... Albo... O, "Ugotowanych" ostatnio w internecie oglądałam :) 

3. Jak wyobrażasz sobie swoje życie za 30 lat?
Nie wyobrażam sobie :) Ja nie wiem nawet jak będzie ono wyglądało za lat pięć, a co dopiero sześć razy tyle. Ba! W tej chwili moj sytuacja jest taka, ze nie mam pojęcia co będzie za pięć miesięcy nawet.
Ale chciałabym żyć sobie szczęśliwie we własnym domu (dom w tym wypadku to dla mnie mieszkanie) u boku męża. Dzieci rzecz jasna już odprawiłam na swoje :)

4. Co najczęściej robisz między 20-tą, a 22-gą?
Jeśli nie jestem na aerobiku, to zawsze o tej porze jestem już umyta i ubrana w piżamę. Zasiadam sobie w szlafroku i z kubkiem herbaty do oglądania "Na Wspólnej", a drugim okiem przeglądam blogowisko. W okolicach 21 kieruję się do sypialni i tam jeszcze przez około godzinę czytam.

5. Jak zaczynasz dzień?
O szóstej zapalam lamkę i włączam radio. Słucham "Sygnałów dnia" na Jedynce. Potem biorę kupkę ubrań, które przygotowałam sobie wieczorem dnia poprzedniego i kieruję się z nimi do łazienki na poranną toaletę. Mniej więcej do 8 mam czas dla siebie. Czytam, bloguję lub coś oglądam albo gotuję obiad na później i prasuję. Czasami da się robić wszystko :) Czas przed pracą to dla mnie czas najbardziej produktywny :)

6. Co ostatnio zgubiłaś i gdzie?
Ciągle coś gubię! Nie znoszę tego :( Na całe szczęście zazwyczaj się to znajduje. Nie pamiętam co zgubiłam ostatnio, ale z takich ciekawszych i naprawdę zgubionych przypadków (bo czasami kiedy czegoś szukam, to jeszcze nie oznacza, że to zgubiłam) - kiedyś jak wracałam rowerem z pracy zgubiłam... telefony komórkowe - prywatny i slużbowy. Wypadły mi niezauważone na polnej drodze z torebki (a Franek zawsze na mnie krzyczy, że nie dopinam!) Na szczęście się zorientowałam na tyle szybko, że jak wróciłam, to jeszcze leżały i to nie przejechane przez żaden samochód :) 
Innym razem również  podczas jazdy na rowerze zgubiłam pendrive'a. Wypadł mi do koszyczka przy rowerze. Rower oddałam do wypożyczalni. Pendrive'a spisałam na straty - z żalem ogromnym. A kiedy po weekendzie przyszłam do wypożyczalni, wręczył mi go pan portierujący :)

7. Jaka jest Twoja ulubiona sałatka (przepis)?
Mam kilka. Jedna to sałata lodowa z serem feta, pomidorami, papryką, kukurydzą, pieczarkami i grzankami oraz kurczakiem (to wersja niepiątkowa :)). Do tego sos vingegret - oczywiście domowej roboty.
Drugą odryłam ostatnio, a już zdążyła stać się ulubioną:makaron pelnoziarnisty (najlepiej jakieś gwiazdki, albo inny drobny) z sałatą lodową, pomidorkami koktajlowymi, kukurydzą oraz serem mozzarellą. W przepisie były też suszone pomidory, ale ja to zmodyfikowałam, mnie bardziej smakuje ze śliwką w occie. Do tego wszystkiego sos: oliwa z oliwek z octem balsamicznym (i/lub sokiem z cytryny), czosnkiem i bazylią. Do tego sól i pieprz. Pycha :)

8. Jaką herbatę pijesz najczęściej i dlaczego akurat tę?
Herbaty piję bardzo dużo (chociaż podkreślić należy, że ja w ogóle wszystkiego piję bardzo mało, więc trzy kubki dziennie to są już dla mnie hektolitry). Rano zazwyczaj zieloną - najchętniej z opuncją figową lub z pigwą. Herbaty Sir Roger's wymiatają!
Wieczorem zwykle pu-erh z grejpfrutem. Albo jakąś z prądem. Przepadam też za earl-gray.
Nie potrafię powiedzieć dlaczego akurat te herbaty piję - chyba po prostu dlatego, że mi smakują :)

9. Gdzie chciałabyś pojechać na wakacje i dlaczego tam?
Nie mam żadnego konkretnego miejsca.  Jest mnóstwo miejsc, w których wakacje już spędzałam i chętnie bym tam wróciła, ale jeszcze więcej jest lokalizacji wręcz wymarzonych na wakacje. Nie umiem wybrać jednego miejsca.

10. Czego nie znosisz robić każdego dnia?
Na szczęście nie ma takiej rzeczy, w przeciwnym razie bym sfiksowała :) Nie znoszę na przykład myć włosów i między innymi dlatego nie robię tego codziennie :)

11. Z jaką ze znanych osób znalazłabyś wspólny język lub chciała byś znaleźć (dlaczego)?
Nigdy się nad tym nie zastanawiałam... Znane osoby rzadko robią na mnie wrażenie, zdecydowanie bardziej zależy mi na znajdowaniu wspólnego języka z osobami w moim otoczeniu :)

I pytania Kfiatuszka:

1. Co było pierwsze - kura czy jajko? :P
Kura wykluła się z jajka zniesionego przez kurę, która także wykluła się z jajka, które było wysiedziane przez kurę. I ta kura też sie wykluła z jajka, a to jajko było oczywiście zniesione przez inną kurę, która.... no i to jest długa historia, wiem, ze umieracie z ciekawości, ale przeniosę tę opowieść na inną okazję :)

2. Jak najchętniej spędzałaś wakacje w dzieciństwie?
To zależy chyba w którym okresie. Ale zdecydowanie najlepiej wspominam wakacje u babci na wsi.

3. Jeśli jem lody to tylko o smaku...?
Śmietankowe, waniliowe i czekoladowe - to mój stały (mało oryginalny) zestaw :) Problem pojawia się, gdy chcę tylko dwie gałki...

4. Moja największa historia miłosna wiąże się z ...?
No cóż, jedyna, która trwa do dziś to ta związana z Frankiem, więc chyba nie ma innej odpowiedzi :)

5. Kto jest dla Ciebie największym autorytetem i dlaczego?
Moi rodzice. Dlaczego? Dobre pytanie...
Bo są mądrzy, żyją nie wadząc nikomu w swoim poukładanym świecie, nie kłócą się bez sensu z otoczeniem, nie interesuje ich życie innych, nie wtrącają się w życie swoich dzieci i służą nie tyle radą, co po prostu wsparciem i pomocą, gdy jest to potrzebne.

6. Najgłupszy numer jaki wywinęłaś komuś w życiu?
Oj był taki. Żałuję, ale w złości skompromitowałam trochę mojego byłego chłopaka. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że byłam w głębokim żalu po tym, jak złamał mi serce. Poza tym, byliśmy tylko we dwoje, więc przynajmniej przed nikimi innym się nie musiał wstydzić.

7. Jak wyglądałby Twój idealny weekend?
Na szczęście większość moich weekendów jest idealna :) Najlepiej, gdy jest to weekend, który nie jest zmarnowany i podczas którego zrobie coś pożytecznego, a jednocześnie porządnie wypocznę robiąc to, co najbardziej lubię i spędzając czas w z bliskimi.

8. Czy potrafisz przyznać się do błędu?
Potrafię, ale... Pod warunkiem, że widzę, że faktycznie ten błąd popełniłam. Wtedy przeproszę i wręcz gryzie mnie, gdy się nie przyznam. Na przykład w pracy zawsze biję się w piersi, gdy popełnię jakiś błąd (na szczęście nie zdarza się to często, a szefostwo jest wyrozumiałe). Jednak dopóki nie mam pewności, że błąd rzeczywiście leży po mojej stronie i że rzeczywiście to ja się mylę, absolutnie nie odpuszczam i wręcz szukam dowodów na swą nieomylność w danej kwestii:)

9. Do czyich zdjęć wzdychałaś w szkole podstawowej? :)
Paddy Kelly!

10. Z czego zdawałaś/ masz zamiar zdawać maturę?
Zdawałam starą maturę z polskiego, angielskiego i niemieckiego.

11. Dlaczego według Ciebie niebo jest niebieskie? 
Bo gdyby było zielone, to ludzie musieliby chodzić do góry nogami.

wtorek, 29 stycznia 2013

Pobawię się.

Tak dla rozładowania atmosfery, postanowiłam wziąć udział w zabawie, która już od dłuższego czasu krąży po blogach :) Ona i Viki nominowały mnie już kilka miesięcy temu, ale jakoś nie było okazji... Ostatnio nominację dostałam także od Kfiatuszka. Dziewczyny zadały mi po jedenaście pytań, na które mam zamiar odpowiedzieć. Na pierwszy rzut idą pytania Onej:

1. Twoje największe marzenie?
 Mogłabym odpowiedzieć, że chciałabym po prostu wieść szczęśliwe życie. I przejechałabym się do Sankt Petersburga - koniecznie w czerwcu. Mimo wszystko nie nazwałabym tego marzeniami :) Już kilka razy wypowiadałam się na ten temat, więc pewnie pamiętacie, że generalnie jest to pojęcie, którego nie stosuję. Wolę konkrety :) 

2. Masz jakieś hobby?
To pewnie kwestia nazewnictwa, bo podobnie jak w przypadku marzeń, twierdzę, że nie mam hobby. Ja po prostu lubię czytać, blogować, oglądać seriale i wykonywać różne obliczenia :) Lubię aerobik i robótki ręczne. Pewnie wiele osób powiedziałoby, że to właśnie moje hobby, ja twierdzę, że to po prostu sposoby spędzania wolnego czasu przeze mnie :)

3. Co o sobie sądzisz?
To jest pytanie, na które nikt chyba tak do końca uczciwie odpowiedzieć nie jest w stanie :) Albo będzie przesadnie z siebie zadowolony, albo za bardzo skupi się na swoich słabych stronach - w zależności od tego, czy lubi siebie, czy nie. Cóż, ja siebie lubię :) Myślę, że jestem dość fajną osobą, z całym mnóstwem wad, których jestem świadoma :) 

4. Jakiej muzyki słuchasz?
Nie mam swojego typu. Słucham po prostu tego, co mi się akurat spodoba i na co mam nastrój. Mam co prawda kilka piosenek, które lubię szczególnie, ale jest ich sporo i są bardzo zróżnicowane.

5. Bliscy, znajomi wiedzą, że blogujesz?
Niektórzy wiedzą.

6. Lubisz czytać książki?
Uwielbiam! :)

7. Twój ulubiony/a aktor/aktorka?
Tak na szybko: Danuta Stenka i Mirosław Baka. 

8. Wakacje w Polsce czy zagranicą?
W zasadzie wszystko mi jedno. Nie potrafię wybrać, bo podoba mi się zarówno polski krajobraz, jak i perspektywa zwiedzenia jakiegoś kawałka świata. Tak naprawdę wszędzie można spędzić fajny urlop :)

9. Uprawiasz jakiś sport?
Można nazwać aerobik sportem? :) Jeśli tak, to się aerobikuję namiętnie.

10. Jesteś zadowolona ze swojego życia? Jeśli nie, to co byś w nim zmieniła?
Jestem. Nawet bardzo. Uważam, że dobrze mi się wszystko poukładało. I w ogóle uważam, że wszystko ma swój sens. Jeszcze niedawno napisałabym, że nie zmieniłabym niczego, ale uczciwie mówiąc - teraz pozbyłabym się tej trudnej decyzji, którą mamy do podjęcia.

11. Najlepszy okres Twojego życia, to...?
Bardzo fajnie wspominam siódmą i ósmą klasę podstawówki oraz dwa pierwsze lata liceum. Ale tak naprawdę ten najlepszy okres rozpoczął się mniej więcej pięć lat temu i mam wrażenie, że trwa do dziś. Oby to nie był koniec dobrej passy... :)

Ponieważ jestem ograniczona ilością wolnego czasu, na ten moment spasuję. Pozostałe odpowiedzi jutro :)
 

czwartek, 2 sierpnia 2012

Jeszcze parę pytań do...

Wiem, wiem, zabawa już dawno przeminęła z wiatrem, ale ciągle miałam tyle innych spraw do opisania, że zostawiałam to na później :) Ale, że mi się nawet podobała, prezentuję Wam tu moje odpowiedzi na pytania Akinom, Free Spirit, Polly, Poli oraz wybrałam kilka, które zaproponowała Tanya :)

1. Słodzenie czy prawda prosto w oczy?
Prawda prosto w oczy. Ale nie widzę powodu, żeby taką prawdę sypać każdemu jak piaskiem, żeby sprawić mu przykrość, pod przykrywką tego, że "przecież jestem tylko szczera". Życzliwość i empatia są zawsze dla mnie podstawą.
A słodzić nie umiem - umiem tylko mówić prawdziwe miłe rzeczy i nie mam przed tym oporów.
Przykład - ostatnio byliśmy na weselu, mój dość daleki kuzyn przyszedł ze swoją dziewczyną. Nie znałam jej wcześniej i pewnie się nie zobaczymy przez kolejnych ładnych parę lat. Ale podeszłam do niej i powiedziałam jej, że moim zdaniem jest śliczna.

2. Sms czy rozmowa telefoniczna?
Rozmowa telefoniczna (Iza, coś wiesz na ten temat? :P).

3. Strój kąpielowy jedno czy dwu częściowy?
Na basen jedno, na opalanie - dwu.

4. Ślub kościelny czy cywilny?
Absolutnie kościelny. Cywilny dla mnie akurat nie miałby znaczenia.

5. Żyję by jeść czy jem by żyć?
Prędzej to pierwsze :) Ale jedzenie nie stanowi sensu mojego życia, po prostu lubię smakować. Ale na pewno nie jem tylko po to, żeby zaspokoić głód.

6. Piwo czy wino?
Nie odpowiem na to pytanie :) Tak jak pisałam ostatnio - to są moje dwa ulubione trunki.

7. Solarium czy słońce?
W życiu nie byłam w solarium i nie wybieram się.

8. Urlop aktywy czy bierny?
Aktywny. Ale czasami trzeba też trochę poleżeć plackiem

9. Ognisko czy grill?
Nie wiem dlaczego, ale ognisko bardziej mi się kojarzy z komarami, niż grill, więc grill :P

10.Śmiać się z żartu, czy żartować?
W ogóle nie jestem typem śmieszki - ale to zależy od towarzystwa.

11. Telewizja, czy komputer?
Komputer.

1. Laptop czy komputer (?)
Laptop!

2. Schody czy winda (?)
Gdy jestem w jakimś wieżowcu, wsiadam do windy, ale tak ogólnie - zdecydowanie schody. Nie lubię wind i cieszę się, że nie muszę z nich korzystać.

3. Radio czy płyta (?)
Radio.

4. Program muzyczny czy program taneczny (?)
Yy, żaden :) To jeszcze zależy o jakiego typu programy chodzi :)

5. Słodkie czy słone (?)
Słone.

6. Pociąg czy autobus (?)
Pociąg

7. Kwiaty doniczkowe czy kwiaty cięte (?)
O matko, no i jak tu wybrać, skoro kocham kwiaty w ogóle? ;) Mam w domu kilka doniczek, ale jak już muszę zdecydować to chyba jednak cięte - chociaż ich wadą jest to, że szybko więdną.

8. Kierowca czy pasażer (?)
Pasażer, prowadzenie samochodu jest nudne :)

9. Buty płaskie czy na obcasie (?)
To zależy - na co dzień raczej na obcasie, choćby delikatnym. Na aerobik i spacer - płaskie.

10. Pomadka czy błyszczyk (?)
Pomadka.


1. Czy lubisz swoje imię ?
Bardzo :) Po szczegóły zapraszam do notki sprzed prawie trzech lat: Małgorzata niejedno ma imię

2.
Jaki jest Twój znak zodiaku ?
Rak

3.
Czy uważasz, że Twój znak zodiaku do Ciebie pasuje ?? uzasadnij
Tak, pod pewnymi względami myslę, że pasuje chociaż myślę, że w dużej mierze jak człowiek będzie chciał, to odnajdzie cechy swojego charakteru w każdym znaku zodiaku. Uzasadnienie może pozostawię na okazję jakiejś odrębnej notki. A teraz proponuję przeczytać tę charakterystykę. Zgadza się w 95% jeśli o mnie chodzi :)

4.
Jakiej lektury najbardziej nie lubiłaś ?
Kajtkowych przygód! Tragedia!!!

5.
Jakiej lektury/lektur nie przeczytałaś ?
Poza wspomnianą wyżej, Żeromskiego. Ani "szklanych domów", ani Ludzi Bezdomnych.

6.
Czy chodziłaś na wagary ?
Zdarzało się. Ale wolałam wagary indywidualne, a nie masowe.

7. Czy byłaś kujonem czy raczej wręcz odwrotnie ?
Byłam prymusem, ale nie kujonem. Kujon to dla mnie ktoś, kto uczy się wszystkiego bezmyślnie, byleby zdobyć najwyższą ocenę, w dodatku jest nielubianym odludkiem, który nie ma swojego życia osobistego. Taka nie byłam. Ale byłam w gronie pięciu najlepszych uczniów w klasie (na różnych pozycjach) i byłam/jestem z tego dumna.

8. Czy miałaś świadectwo z paskiem ?
Zawsze.

9. Czy wolisz mówić zawsze szczerą prawdę czy czasem stworzyć małe kłamstewko „dla dobra sprawy” ?
Trudne pytanie, bo bardzo trudno jest mi kłamać i nie potrafię tego zrobić nawet wtedy, gdy czasami by się przydało. Ale jednak wolę to pierwsze, bo konsekwencją kłamstewka dla dobra sprawy mogłoby na przykład być to, że co roku dostawałabym w prezencie perfumy o fatalnym zapachu :P

10. Wolisz spodnie czy spódnice ?
Sukienki lubie najbardziej :) A tak ogólnie to zależy. Wolę spódnicę, ale dla wygody częściej zakładam spodnie - przynajmniej zimą, bo latem różnie bywa.

11. Co wchodzi w skład Twojego codziennego makijażu ?
Tusz do rzęs i/lub kredka oraz pomadka.


1. Kanapa czy siłownia?
Siłownia, ale na kanapie też lubię poleżeć.

2. Słodki czy słony?
j.w.

3. Email czy list?
Teraz to już email, ale listy pisałam bardzo długo. I nadal wolę listy, ale taki już znak naszych czasów, trzeba się dostosować :) Co tu dużo mówić - szybciej jest :)

4. Cele czy marzenia?
Cele!

5. Uczucia czy rozsądek?
Hmm, chyba zależy kiedy. Generalnie wolę się kierować rozsądkiem, ale nie umiem całkowicie wyciszyć emocji.

6. Życie dla siebie czy dla innych?
A niech tam - egoistka ze mnie! Dla siebie! A to dlatego, że jeśli nie będę żyła dla siebie, to i życie dla innych nie będzie mi wychodziło. Nie znaczy to, że na innych jestem zamknięta. Po prostu samorealizacja, poczucie spełnienia, wewnętrzne poczucie harmonii, świadomość siebie i swoich potrzeb - to wszystko jest dla mnie warunkiem bycia szczęśliwym. A u
ważam, że najpierw trzeba uszczęśliwić siebie, żeby potrafić dawać szczęście innym.

7. Pies czy kot?
Do kotów nic nie mam, ale pies.

8. Paprotka na parapecie czy farma w internecie?
Parapet z paprotką ;)

9. Walc czy tango?
Walc.

10. Kumplowanie się z kobietami czy z mężczyznami?
Z ludźmi :)

11. Tajemniczy ogród czy otwarta księga?
Generalnie otwarta księga, ale jeśli nie chcę o czymś mówić, to taki tajemniczy ogród, o którym nikt nie ma pojęcia. Często w moim wypadku ogród jest pod przykrywką księgi.
Jeśli chodzi o innych ludzi, zdecydowanie wolę księgi. Ogrody mnie często irytują.

1. Amarantowy, czy fioletowy?
Amarantowy! Mam zimowy płaszcz w tym kolorze :)

2.
Mrówka czy konik polny?
Mrówka.

3.
Mickiewicz czy Sienkiewicz?
Sienkiewicz!

5. Czerń i biel czy szarości?
No jak to co???? Kolorowa pstrokacizna :P


5. Pieprz czy wanilia?

Do obiadu pieprz. W życiu wanilia :)



Ps. Antylko, dziękuję za płyty, dzisiaj poczciarz przyniósł :)


niedziela, 1 lipca 2012

Let's get this over with!

Tak, jak w tytule, chcę mieć to już za sobą! Nie dość, że pytań wyszło grubo ponad 50, to jeszcze na wiele z nich musiałam się trochę rozpisać. Wiele razy za bardzo zagłębiałam się w temat - bo nie dało się inaczej, ale ostatecznie postanowiłam, że na każde pytanie odpowiem najkrócej, jak to możliwe, a po prostu rozwinę temat przy innej okazji.

A i wybaczcie niespójność graficzną, nie miałam siły walczyć z czcionkami. Okazuje się, że nie tylko na Onecie są z tym problemy...

1. Jakie jest aktualnie Twoje największe marzenie?

Już kiedyś wspominałam, że generalnie nie posługuję się słowem „marzenie” :) Ale to właśnie temat do rozwinięcia, więc teraz odpuszczę sobie nazewnictwo. Tak ogólnie to marzenie mam tylko jedno – chciałabym być zawsze szczęśliwa :) Tak bardziej konkretnie – chciałabym mieć własne mieszkanie. I jeszcze od jakiegoś czasu moim marzeniem jest zwiedzenie Sankt Petersburga - najlepiej w czerwcu.

2. Ulubiony film?

Nie wiem! Nie lubię za bardzo oglądać filmów :) A kiedy obejrzę, dość szybko zapominam, niewiele zapada mi w pamięć. Ale z drugiej strony jest kilka, które mogę oglądać wiele razy np. Titanic, Apartament, Efekt Motyla, Szkoła Uwodzenia... Aa i Shrek :)

3. Kawa czy herbata?

Herbata, herbata, herbata!

4. Największa wtopa w życiu?:P

Myślałam o tym! Naprawdę myślałam. Ale z tymi wtopami to jest u mnie tak, że zazwyczaj te sytuacje przypominają mi się w najmniej odpowiednim momencie i czuję się tak samo zawstydzona, jak wtedy :) Staram się więc czym prędzej te myśli odgonić, wręcz powtarzam sobie „zapomnij, zapomnij, zapomnij” i udaje się na jakiś czas schować te wtopy w zakamarku pamięci :) Jak widać – skutecznie, bo w tym momencie nic mi nie przychodzi do głowy, ale jak sobie przypomnę, to napiszę!

5. Gdybyś wygrała milion, to?

Po pierwsze kupiłabym mieszkanie. A może nawet dwa – żeby na drugim zarabiać. A po drugie zainwestowałabym, odłożyłabym na jakąś lokatę, fundusz itp., po prostu chciałabym się zabezpieczyć na przyszłość. Część na pewno oddalibyśmy z Frankiem na cele charytatywne, Franek pewnie na dzieci, ja na zwierzaki :P

Na pewno nie przestałabym pracować!

6. Planujecie podróż poślubną? Jeśli tak to gdzie? :)

Tak, chcemy gdzieś wyjechać po ślubie (nawet specjalnie rezygnujemy z letniego urlopu, żeby właśnie po weselu się gdzieś wybrać). Moi rodzice chcą nam w prezencie ślubnym sfinansować właśnie jakąś wycieczkę, ale mamy sami zdecydować dokąd chcemy jechać. Jeszcze nie wiemy do końca. Będzie to druga połowa października, więc na pewno gdzieś, gdzie jest ciepło :)

7. Jakie zdanie mają o Tobie osoby które właśnie Cię poznają?

Oczywiście tego nie wie nikt, poza nimi :P Ale parę razy słyszałam, że sprawiam wrażenie osoby sympatycznej i otwartej (to mi powiedziały właśnie te osoby, które mnie poznawały a potem już znały:) Poza tym na bank widzą, że jestem gadułą. Wiele też zależy od okoliczności, jeśli ktoś poznaje mnie na jakimś kursie, to na pewno widzi, że jestem dociekliwa, pewnie niektórzy mają mnie za kujona, bo zawsze zadaję dużo pytań, z racji tego, że nie lubię niedomówień. Ale z drugiej strony, w takich sytuacjach się nie wychylam i potrafię siedzieć cicho, sprawiając wrażenie szarej, cichej myszki (przecież tak właśnie odebrała mnie pani prezes na początku, dopiero, gdy została ze mną sam na sam, zmieniła zdanie o 180 stopni) Jeśli kogoś nie lubię od pierwszego wejrzenia... cóż, i ta osoba mnie raczej nie polubi, bo po mnie to widać po prostu :)

8. Co w sobie lubisz?

To, że jestem systematyczna i zorganizowana.

9. A czego w sobie nie lubisz?

Za bardzo się wszystkim przejmuję - tego u siebie nie znoszę. A po drugie, czasami jestem zbyt nerwowa, a już na pewno zbyt pyskata!

10. Gdybyś mogła przeżyć jakąś chwilę jeszcze raz, co to by było?/ Czy jest dzień który chciałabyś powtórzyć? (oprócz dnia zaręczyn :P)

Tak jak już kiedyś napisałam, dzień zaręczyn jest oczywistym, który chciałabym przeżyć jeszcze raz :) Ale nie jedynym. Mogłabym jeszcze wskazać na przykład mój wypad z Dorotą na mecz LŚ we Wrocławiu dwa lata temu albo imprezę z koleżankami ze studiów. Ale tak naprawdę bardzo dużo jest takich chwil. Czasami są to dni wyjątkowe, gdy zdarzyło się coś niepowtarzalnego. Inne to takie, w których z różnych względów czułam się szczęśliwa. Niektóre z chwil, które chciałabym przeżyć jeszcze raz, są naprawdę zwyczajne - a jednak z jakiegoś powodu zapadły mi w pamięć. Mnóstwo jest chwil do powtórzenia - ostatnio do kolekcji mogłabym dorzucić jeszcze jedną - mecz Euro :)

11. Jaki masz stosunek do obcych ludzi, tak ogólnie (odbijam piłeczkę;p)?

To zależy :) Przede wszystkim od okoliczności, w jakich tych obcych ludzi spotykam. Na co dzień nie należę do tych, którzy kochają wszystkich na ziemi :) Jeśli chodzi o takich obcych spotykanych na ulicy, czy w środkach transportu miejskiego mój stosunek jest neutralny – w takim sensie, że w ogóle na tych ludzi nie zwracam uwagi. Nie interesują mnie, nie przyglądam się im, nie zastanawiam się nad nimi. Ale obcy ludzie często mnie zwyczajnie denerwują – jeśli już zwrócę na nich uwagę :) Szybko też ich dzielę na tych, którzy wzbudzają moją sympatię bądź nie. To jest w moim wypadku bardzo intuicyjne.

Podobnie zachowuję się w stosunku do obcych, którzy wkrótce mają przestać być dla mnie obcymi. Albo odbieram kogoś pozytywnie albo negatywnie. Już kiedyś pisałam na ten temat, że w takich wypadkach jestem raczej otwarta i szybko łapię kontakt z tymi ludźmi, żeby ich poznać, ale później trzymam się z tymi, którzy zrobili na mnie dobre wrażenie.

12. Finanse w małżeństwie - jaki model odpowiada Ci bardziej; wszystko wspólne, czy może niekoniecznie?

Temat do rozwinięcia :) A tak w skrócie - pół na pół. Część pieniędzy zdecydowanie wspólna, bez rozliczania, kto dał a kto wziął więcej. Ale pozostała część do własnej dyspozycji. Nie jestem zwolenniczką tego, żeby wszystko wrzucać do wspólnego skarbca, ale też nie poszłabym w drugą stronę i nie dzieliłabym wszystkiego na "moje" i "twoje".

13. Jak widzisz swoje życie za pięć lat?

To pytanie na które nigdy nie potrafiłam odpowiedzieć na rozmowie kwalifikacyjnej :) A to dlatego, że nie wybiegam tak daleko w przyszłość! Nie potrafię snuć tego typu marzeń, czy wizji, skupiam się na najbliższej przyszłości i chociaż jakieś tam wyobrażenie swojego życia mam, to jest ono bardzo mgliste, ogólne i nie trzymam się jego kurczowo :) Zakładam, ze za pięć lat nadal będę spełniała się w pracy i w – już – małżeństwie. Nie wiem, czy będziemy mieli dzieci, bo sobie tego nie potrafię wyobrazić :) Prawdę mówiąc, tego typu analizy wolę robić w drugą stronę – np. kim byłam pięć lat temu i co się od tamtej pory zmieniło :)

Przyznam, że sam fakt, że mieliśmy wyznaczoną datę ślubu z rocznym wyprzedzeniem był dla mnie przerażający! Znacie powiedzenie, że jeśli się chce rozśmieszyć Pana Boga, to wystarczy mu powiedzieć o swoich planach? No więc ja naprawdę w to wierzę :) Przynajmniej jeśli chodzi o plany długoterminowe.

14. Czego najbardziej żałujesz?

Również do rozwinięcia.

Tak, żałuję kilku rzeczy - ale jest to żal polegający nie na tym, że nie mogę sobie czegoś wybaczyć a po prostu myślę, że dziś, gdybym miała taką możliwość zachowałabym się inaczej. Jednak wtedy widocznie tak właśnie miało być i teraz nie ma sensu próbować zawracać kijem Wisły.

Na pewno nie zdarzyło mi się nigdy żałować dokonanego wyboru, jeśli już to jakiegoś wybryku. Ale podobnie jak Ty Polu, należę do osób, które wolą żałować, że coś zrobiły, niż że czegoś nie spróbowałam, więc zakładam, ze to było nieuniknione :)

15. Najlepsza podjęta decyzja.

Hmm, dobre pytanie, bo trudno jest mi wybrać tę jedną jedyną. Na to moje dobre życie, które prowadzę, złożyło się wiele decyzji, które okazały się dobre. Pewnie można do nich zaliczyć decyzję o takim a nie innym kierunku studiów, o wyjeździe do Poznania, o zmianie pracy...

16. Jaka jest Twoja ukochana książka?

Mnóstwo jest książek, które zrobiły na mnie ogromne wrażenie i mam naprawdę kilka ulubionych tytułów. Ale żeby tak wymienić jeden... to chyba sięgnę po Błękitny Zamek Lucy Maud Montgomery – tak z sentymentu :)

17. Przypadek, który zmienił Twoje życie.

Życiem każdego chyba w dużej mierze rządzą przypadki, chociaż najczęściej nawet ich nie dostrzegamy :) Ja mam w głowie jeden – kiedy dostałam się na studia, trzeba było wybrać zajęcia z fonetyki, na które będzie się uczęszczało – fonetykę brytyjską lub amerykańską. Wybrałam tę pierwszą, a we wrześniu okazało się, że trafiłam do grupy z amerykańską. Przez chwilę chciałam odkręcić sprawę, w dziekanacie mi to nawet zaproponowali, ale zrezygnowałam. Gdyby nie to, że przez przypadek trafiłam do tej a nie innej grupy, z tymi właśnie ludźmi, byłabym zupełnie inną osobą, nie przeżyłabym mnóstwa wspaniałych rzeczy. Nie poznałabym Ali i nie zastąpiłabym jej w pracy, kiedy wyjeżdżała za granicę, Nie zostałabym wtedy w Poznaniu i nie poznałabym Franka :) Nie zdobyłabym doświadczenia, które umożliwiło mi zdobycie pracy, którą mam teraz. Oczywiście spotkałoby mnie na pewno wiele innych dobrych rzeczy, ale ja zakładam, że to, co mam teraz jest najlepsze :)

18. Jaką, inną pracę mogłabyś wykonywać/ Czym innym mogłabyś się zawodowo zajmować, aby sprawiało Ci to przyjemność?

Nie mam pojęcia! :) Chyba prędzej potrafiłabym powiedzieć, jakiej nie mogłabym wykonywać.

Mogłabym pracować w szkole, ale nie jako nauczyciel – najchętniej jako planistka! O tak, układanie planów lekcji – to jest to, chociaż pewnie wszyscy by mnie nienawidzili :P Mogłabym ewentualnie jeszcze wypisywać dzienniki i inne papiery.

19. Z jakim mężczyzną nie byłabyś w stanie się związać? Mam tutaj na myśli zasady bądź podejście do życia.

Absolutnie nie mogłabym być z pracoholikiem. Odpowiada mi, że w naszym związku to ja jestem stroną bardziej aktywną jeśli chodzi o zajęcia „pozalekcyjne”:) Poza tym nie pasują mi faceci, którzy kobiety traktują pobłażliwie oraz z patriarchalnym podejściem do związku i rodziny. Nie wytrzymałabym z takim ani chwili.

Idealny facet dla mnie to taki, który jest głową rodziny a jednocześnie daje się czasami zagonić pod pantofel (albo raczej udaje, że się dał tam zagonić:)) i jest mu tam dobrze.

20. Lubisz chodzić na zakupy, ale takie „babskie” czyli godziny spędzone w centrum handlowym, czy raczej wolisz kupić coś szybko, a czas spędzić w inny sposób?

Nie, nie lubię takich zakupów. Owszem, lubię sobie coś kupić ;) Ale nie bawi mnie takie łażenie po sklepach, oglądanie, przebieranie itd. Zakupy przeważnie robię hurtem – jak już się wybiorę to kupuję pięć bluzek i dziesięć par spodni a potem mam spokój na pół roku :P

21. Gdzie chciałabyś spędzić swój wymarzony urlop? :)

Nie ma chyba takiego miejsca. Owszem, są miejsca, które chciałabym odwiedzić - tak jak wspomniany wcześniej dawny Leningrad albo Australia, ale nie wiem, czy to są miejsca na wymarzony urlop. W zasadzie nie ważne gdzie, ważne z kim i jak :)

22. Czy poznałaś kogoś z blogowego świata w realu i czy chciałabyś poznać konkretną osobę?/ Czy spotkałaś się w "realu" z kimś znajomym ze świata blogowego?

Kilka moich blogowych znajomości przeniosło się już dość dawno na grunt realny. Maile, telefony, smsy... Więc tak, myślę, że mogę odpowiedzieć „tak” na pierwszą część pytania. Jeśli chodzi o drugą – jeszcze się z nikim nie spotkałam i chociaż jest kilka osób, z którymi czuję większą więź i miałabym mniejsze opory przed spotkaniem się z nimi na żywo, ale na razie jeszcze do tego nie dojrzałam :) Wolałabym tego nie planować, niech po prostu wyjdzie :)

23. Czy nie przeszkadza Ci różnica w wykształceniu między Tobą, a Frankiem? Jak Twoi i jego Rodzice reagują na to?

To nie moi rodzice wychodzą za Franka za mąż, więc jedyne co ich obchodzi w naszej relacji to to, czy jestem szczęśliwa i bezpieczna. Jego rodzice są natomiast ze mnie dumni. Jeśli chodzi o pierwszą część pytania – prawdę mówiąc nie mam pojęcia, w czym miałaby mi ta różnica przeszkadzać? We wzajemnym szacunku? W miłości? A więc po raz kolejny odpowiadam (tej samej osobie, żeby było zabawniej)- nie, nie przeszkadza mi. Na co dzień w ogóle o tym nie myślę, wystarczy mi, że się rozumiemy, mamy podobny system wartości, podejście do życia i potrafimy ze sobą rozmawiać.

24. Co w ogóle myślisz na temat różnic w związkach typu-wykształcenia, wieku np.dużo starszy partner, po rozwodzie z dziećmi itp, statusu materialnego i tak dalej.

Raczej niewiele o tym myślę, bo przede wszystkim uważam, że miłość nie wybiera. W uczuciach nie ma kalkulacji, jest za to chemia. Prawdę mówiąc jeśli ktoś dobiera sobie partnera na zasadzie analizy pod względem dopasowania wiekowego, finansowego itd wydaje mi się osobą niezwykle małostkową i chyba nawet wyrachowaną. Ja po prostu kiedy się zakochałam, to nie pytałam Franka, jakie miał oceny w szkole i czy skończył studia, nie zastanawiałam się też ile zarabia :) Nie to było dla mnie ważne.

Mogę jedynie powiedzieć, że nie wyobrażam sobie siebie w związku ze sporo starszym mężczyzną - ale to dlatego, ze wydaje mi się, że ja byłabym na to zbyt niedojrzała, a nie dlatego, że potępiam takie związki.

25. Skąd pomysł na nick?

Po prostu lubię swoje imię i uważam, że jest ono częścią mnie, ale na potrzeby bloga wolałam je trochę zmodyfikować :) Po szczegóły odsyłam do notki z23 kwietnia 2009 na blogu Onetu.

26. Czy Franek - to jego imię, czy pseudonim mu taki tu nadałaś? :D

Franek tak mi się przedstawił kiedy się poznaliśmy, więc to jego wina, że tak mu zostało :P

27. Dlaczego rozpoczęłaś przygodę z blogowaniem?

Nie wiem, zawsze kręciło mnie pisanie pamiętnika a tutaj dochodzi jeszcze aspekt społeczny. Wydawało mi się fajne, że ktoś będzie czytał to, co mam do powiedzenia :) Ale ponieważ rozwodziłam się szerzej na ten temat parę razy odsyłam do notki z 24 października 2008 a także do notek "rocznicowych" a więc zazwyczaj z 23 kwietnia każdego roku :)

28. Gdzie chcesz mieszkać tak na stałe? W Poznaniu? czy gdzieś indziej?

Kompletnie się nad tymi nie zastanawiałam i nie zastanawiam. Podchodzę do życia raczej praktycznie niż marzycielsko :P W Poznaniu wylądowałam trochę przez przypadek i nie zakładałam, ze tu zostanę. To się po prostu stało. Teraz nie wyjadę z prostego powodu – Franek nie miałby szans na pracę w zawodzie w mniejszym mieście, a w zamienianiu Poznania na inne wielkie miasto nie widzę sensu :)

30. Ulubiony rodzaj alkoholu?/ Jakie alkohole preferujesz?

Branża zobowiązuje – wino! :) Zdecydowanie wytrawne. Ale to tuż obok piwa, obydwa trunki lubię tak samo, z tym, że różna oprawa towarzyszy ich piciu :)

31. Ideał faceta (o wygląd pytam jedynie)?

Autentycznie nie mam takiego. Nie mam jednego typu męskiej urody, którą od razu potrafiłabym sprecyzować. Po prostu patrzę na faceta i albo mi się podoba, albo nie :)

Łatwiej jest mi napisać, jaki facet moim ideałem nie będzie - a więc: żadnego zarostu jedno, dwu, czy iluśtam dniowego :) Facet ma być ogolony i tyle. Nie podobają mi się też tacy z ciemną karnacją. Do tego zwracam ogromną uwagę na dłonie - muszą być męskie, facet, który ma dłonie pulchne albo jakieś takie chłopięce nie znajdzie u mnie uznania jeśli chodzi o wygląd :) Nie przepadam też za misiowatymi ani "napakowanymi", ale też nie podobają mi się wysokie, kościste szczypiorki :) I żadnych metroseksualnych!

32. Jak często myjesz włosy?

Nie rzadziej niż co dwa dni i nie częściej niż co drugi dzień :)

33. Jaki jest Twój naturalny kolor włosów?/ Jaką masz fryzurę, jakiej długości i czy często zmieniasz fryzury i długość/kolor włosów? Czy obmyśliłaś już wstępnie fryzurkę ślubną? Może mogłabyś umieścić jakiś link do podobnej?

Obecny :) Czyli ciemny blond. Ale przymierzam się, do wielkiej zmiany – chcę włosy rozjaśnić :) W tej chwili zapuszczam włosy do ślubu i są do ramion. Najlepiej czuję się we włosach krótszych, tak do podbródka. Zmieniam fryzury średnio co 3-4 miesiące, choć trudno mówić o zmianie, bo zazwyczaj proszę o ścięcie podobne – wolę sprawdzone warianty. Obmyśliłam, ale nie wiem czy coś z tego będzie, chciałabym warkocze francuskie po obu stronach. Przede wszystkim chciałabym fryzurę dziewczęcą. Linku żadnego nie znalazłam. A tak w ogóle, to jestem pewna, że będę w pierwszym momencie niezadowolona :) Problem w tym, że najbardziej podobają mi się fryzury skromne, niezbyt wymyślne, a wszyscy mi powtarzają, że to nie na ślub :) Włącznie z fryzjerką.

34. Jak często w tygodniu biegasz na aerobiki?

To zależy od ilości mojego wolnego czasu, ale minimum to dwa razy w tygodniu. Bywa też trzy, w porywach do czterech.

35. Masz przyjaciółkę? Takom prawdziwom? Od serducha;)

Tak jak już pisałam kiedyś, nie wierzę w przyjaźnie. A więc nie. Mam za to dużo koleżanek. Każda od czegoś innego. I to mi bardziej odpowiada. Jeśli chodzi o część doprecyzowującą: na aerobik chodzę z Dorotą. Jeśli chodzi o zwierzenia... Cóż, nie użyłabym raczej tego słowa, ja po prostu rozmawiam :) Czasami czuję potrzebę, żeby się wygadać, innym razem nie. To zależy od okoliczności. A z kim prowadzę takie rozmowy? To już naprawdę zależy od tematu, dnia itd. Mam naprawdę bardzo dużo zaufanych koleżanek, o których wiem, że mogę na nie liczyć. I wolę to niż jedną "prawdziwom" przyjaciółkę.

36. Czy chciałabyś się kiedyś przeprowadzić na wieś i tam na stare lata zamieszkać?

Nie sądzę. Nie czuję w ogóle takiej potrzeby. Miasto to mój żywioł :) Nie musi być koniecznie tak duże jak Poznań, ale chyba nawet Miasteczko jest dla mnie za małe.

37. Podaj po 1 cesze z wyglądu i charakteru, które w sobie lubisz i której w sobie nie znosisz. W sumie to wyjdą 4 cechy;)

Jeśli chodzi o charakter, odsyłam do pytań 8 i 9.

Wygląd: no właśnie się nie mogę zdecydować, co w sobie lubię :) Chyba jednak oczy. Chociaż nie narzekam też na nogi i paznokcie :)

Nie ma natomiast chyba żadnej cechy mojego wyglądu, której bym w sobie nie znosiła. Akceptuję siebie, wiec to zdecydowanie zbyt mocne słowo. Co nie znaczy oczywiście, że wszystko mi się we mnie podoba :) Ale nikt nie jest idealny, więc staram się te niedoskonałości urody jakoś maskować. Oczywiście od czasu do czasu wprowadzam akcję - "2 kg mniej!" Nie mam jednak kompleksu na punkcie żadnej cechy mojego wyglądu

38. Jak często wychodzisz na typowe babskie wieczory (mówię o wyjściach do pubów bez Franka)?

Teraz już nieczęsto, ze względu na to, że wszystkie baby – włącznie ze mną – mają już coraz więcej własnych spraw :) Ale prawda jest taka, że już coraz rzadziej odczuwam taką potrzebę. Wolę sobie z dziewczynami pogadać w innych okolicznościach – bardziej kameralnie, w domu, przy butelce wina na przykład :) Ostatnie typowo babskie wyjście do pubu zaliczyłam w październiku i chyba każda z nas czuła, ze już jesteśmy na to za stare :P

39. Czy kiedyś zwątpiłaś w miłość?

Chyba tak. Ale to było dawno, kiedy jeszcze byłam romantyczką :) Teraz już z tego wyrosłam.

40. Czy jakbyś miała zapewnioną dobrą pracę w Miasteczku, czy wróciłabyś tam na stałe?

Nie. Po pierwsze to już nie jest mój świat. Po drugie – Franek nie miałby szans na pracę tam.

41. Lubisz chodzić na cmentarz? (nie wiem skąd mi się to pytanie wzięło)

Nigdy się nad tym nie zastanawiałam :) Ani lubię, ani nie lubię. Lubię za to Wszystkich Świętych :)


42. Jak objawia się u Ciebie tęsknota za kimś?

Syndrom przedszkolaka. Oto główny objaw :)

43. W jakim rejonie Polski jeszcze nie byłaś, a chciałabyś pojechać?

Chyba Bieszczady. I chciałabym jeszcze pojechać na Mazury. Już tam kiedyś byłam, ale to było prawie 20 lat temu :) Przydałoby się odświeżyć sobie pamięć.

44. Jakim szamponem myjesz włosy?

Aktualnie – Pantene. Ale nie mam jednego ulubionego szamponu. Kończy mi się butelka, to kupuję szampon z innej firmy. Z reguły kieruję się ceną i biorę taki, który akurat jest w promocji. Zazwyczaj kupuję szampon do włosów normalnych lub ze skłonnością do przetłuszczania się albo do włosów blond :)

45. Wymarzone mieszkanie (metraż, kolorystyka wnętrz, styl, itp.)?

Najlepiej trzy pokoje. Balkon. Nawet 50m2 mnie zadowoli. Jeśli chodzi o kolory i styl – mam wszystko w głowie, ale nie jestem pewna, czy potrafię to opisać :) Przede wszystkim musi być schludnie i przytulnie. I rzecz jasna kolorowo! Chociaż Franek mi zapowiedział, że w salonie nie pozwoli mi naciapać :P

46. Czy jest coś co zrobiłaś w dzieciństwie i nadal się tego wstydzisz? odp. tak lub nie.

Pewnie tak. Ale nie pamiętam – więc chyba jednak nie :P

47. A czy ja mogłabym spytać Cię, w nawiązaniu do mojego poprzedniego posta, czy dopuszczasz możliwość używania prezerwatyw i/lub innych nienaturalnych metod w Waszym małżeństwie jeśli metody naturalne nie do końca obdarzycie zaufaniem?

Nie wiem jeszcze Lily. Na chwilę obecną nie, ale to jest na razie dopiero gdybanie. W każdym razie, jeśli już to na pewno żadne środki hormonalne.

48. Co Ciebie najbardziej urzekło we Franku i pozwoliło stwierdzić, że to ten jeden jedyny (?)

Nic mnie nie urzekło :P Po prostu Amor we mnie trafił i już. Nie potrafię racjonalnie wytłumaczyć tego, że jesteśmy razem, wychodzę z założenia, że albo jest to coś albo nie :) Zresztą na początku wcale nie wiedziałam, ze to ten jedyny (i nawet dziś nie lubię tego określenia, bo nie bardzo wiem, co ono miałoby znaczyć :)) Natomiast po tych kilku wspólnych latach wiem, że Franek ma cechy, których nie znalazłabym u żadnego innego faceta. Poza tym ostatnio któregoś wieczora siedzieliśmy razem, każde przy swoich zajęciach i mając w pamięci to pytanie pomyślałam, że- jeśli w ogóle - to właśnie po tym można stwierdzić, że ktoś jest tym jedynym - że można zachowywać się w swoim towarzystwie najbardziej swobodnie, że można robić z siebie głupka, można zajmować się swoimi sprawami, można być nieuczesanym, nieubranym, nie trzeba się na każdym kroku pilnować :)

48. Czym Franek Ciebie rozczarował najbardziej (?)

Tym, że będąc ze mną w związku podzielił problemy na moje i jego. Mam nadzieję, że naprawdę zrozumiał swój błąd i to się nigdy nie powtórzy.

49. Czy wybaczyłabyś zdradę (?)

Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono... I myślę, że nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie zgodnie z prawdą.

Wydaje mi się, że tak, bo po ślubie nie miałabym innego wyjścia. Ale to zależałoby od mnóstwa czynników.

50. Co uważasz za swoje zalety, a co za wady (?)

Pytania 8 i 9 :)

51. Jaką żoną pragniesz być (?)

Taką, do której będzie się chciało wracać, o której będzie się chciało myśleć i dla której nie będzie się szukało zastępstwa :)

52. Czego oczekujesz od Waszego małżeństwa (?)
Tego pytania nie lubiłam na katechezach przedmałżeńskich :) Trudno mi powiedzieć, bo przecież nie wychodzę za mąż, żeby coś z tego mieć :) W sensie - zanim się na to zdecydowałam, nie zastanawiałam się, co mi to da. Chyba mogłabym powiedzieć, że mam nadzieję, że małżeństwo da mi poczucie bezpieczeństwa i szczęście.

53. Jak wygląda Twój makijaż dzienny?

Tylko oczy – przeważnie tusz do rzęs wystarczy. Albo czarna kredka na dolną powiekę i jasna na górną. Kiedy chcę wyglądać bardziej odświętnie – używam cieni do powiek i różu na policzki (to od niedawna)

54. Chyba już kiedyś o to pytałam, przepraszam, ale nie pamiętam odpowiedzi...Czy Miasteczko to miejscowość czy ty to tak tylko nazywasz?

Ja tak je nazywam.

55.Masz jakiś określony wiek/czas w którym chcesz urodzić dziecko?

Absolutnie nie. Nie wyobrażam sobie przymusu w tej kwestii – jakiegokolwiek.

56. Franek to Twój pierwszy chłopak?

Nie.

57. Utrzymujesz kontakt z byłymi chłopakami?

Tak, zwłaszcza z jednym, jest on szczególnie ciepły, choć teraz już coraz rzadszy, bo każde z nas ma swoje życie.

58. Farbujesz włosy czy masz naturalny kolor?

Patrz pytanie 33.

59. Czy masz wibrator i czy z niego korzystasz?????? A jeśli tak, to czy sprawia Ci on większą satysfakcję, niż D.??? :D:D:D (a masz, łobuziaku! :*)

Nie wiem, kto to jest D. I nie wiem, dlaczego „łobuziaku”. Nie mam.

60. Ile miałaś lat, jak straciłaś dziewictwo?

Zdecydowanie mniej niż powinnam.

61. Czy wierzysz w zjawiska nadprzyrodzone?

Nie zastanawiam się nad tym.

62.Czy wierzysz w horoskopy?

Czasami się nimi sugeruję niestety, dlatego staram się je czytać po fakcie ;)

63. Najbardziej wymyślna potrawa, którą jadłaś?

Nawet nie potrafię jej nazwać :) Ale na kolacjach służbowych, które swego czasu odbywały się dość regularnie jadaliśmy tylko wymyślne potrawy, takie jak policzki wołowe, jakąś specjalną gęś, quiche z dorsza... Ale przyznam, że to nie moje klimaty :P

64. Największa głupota w życiu?
Oj była niestety - i to nie jedna. Człowiek młody to głupi, choć wydaje mu się, że wszystkie rozumy pozjadał :) Największą chyba była próba zwrócenia na siebie uwagi w sposób, powiedzmy, niezbyt właściwy... Ale i tak muszę powiedzieć, że mi się upiekło i wstydu się nie najadłam. A mogłam.

65. Najbardziej zwariowana rzecz, jaką zrobiłaś?

Tego też było sporo :) Dość zwariowana nastolatka ze mnie była :) Trudno mi teraz wybrać jedną, ale najprędzej do głowy przyszła mi sytuacja, gdy wybrałam się do Zielonej Góry (ponad 300km od Miasteczka), żeby spotkać się z moim chłopakiem (tym z którym mam ten dobry kontakt :)). Rodzice mi nie pozwolili, więc musiałam to zrobić tak, żeby wrócić jeszcze tego samego dnia. Jechałam pociągiem, który miał opóźnienie i nie zdążyłam na przesiadkę. Dalej pojechałam stopem. Mogłabym to dopisać w zasadzie do odpowiedzi powyżej. Ale cóż, kto wie, czy dziś nie zrobiłabym tego samego?

66.
Czy paliłaś kiedyś papierosy?

Popalałam - w szkole średniej.

67. Ilu partnerów seksualnych miałaś?

W moim rozumieniu słowa "partner" - jednego.

68. Ulubiona potrawa?

Trudne pytanie, bo ja w ogóle lubię jeść :) Niestety :P Lubię makarony w każdej niemal postaci. Uwielbiam fast foody i zupki chińskie :) Ale tradycyjna kuchnia to też to co Margolki lubią najbardziej - pierogi, gołąbki, placki ziemniaczane, łazanki no i schabowy :D Lubię też zupy, a moją ulubioną jest rosół. Naprawdę trudno mi wskazać jedno ulubione danie. Z tego właśnie powodu zawsze mam problem w restauracjach :)

69.
Jakie imiona Ci się podobają?

Nieudziwnione. Żadne tam Brajany i Dżesiki. Nie podoba mi się też moda na imiona - np. na imiona staropolskie, ale nie tylko. Po prostu lubię imiona tradycyjne, które być może nawet nie są polskiego pochodzenia, ale brzmią swojsko i są ponadczasowe. Najchętniej takie, które można zdrabniać na różne sposoby - i tak może być duża Magdalena, mała Madzia i średnia Magda :)
Imiona, które jakieś 20lat temu nosiły moje wyimaginowane koleżanki to Dorota, Justyna (paradoks, że te kilkanaście lat później tak właśnie mają na imię moje dobre koleżanki :P) Ewa, Iza i Agnieszka. Można więc uznać, że te imiona podobają mi się najbardziej. Ale lubię też Weronikę, Magdę, Alę, Olę, Agatę, Asię, Monikę, Małgosię.. :P I całą masę innych żeńskich imion. Nad męskimi mniej się zastanawiałam, ale na ten moment spontanicznie mogę wymienić Kamila, Przemka, Radka, Tomka, Marcina, Daniela, Pawła, Mateusza...

70. Masz może jakieś książki, które chciałabyś przeczytać w następnych kilku miesiącach?

O tak! Całe mnóstwo! Zdecydowanie zbyt dużo, żeby je tutaj wszystkie wymienić. Ale od dawna ostrzę sobie zęby na Tołstoja - Wojnę i pokój oraz Annę Kareninę.

71.
Książki do których wracasz co jakiś czas?

Staram się nie wracać do książek, bo po prostu szkoda mi na to czasu - wolę go poświęcić na czytanie czegoś nowego. Kilka razy przeczytałam wspomniany wcześniej Błękitny zamek, ale absolutny rekord w moim wykonaniu to Dzieci z Bullerbyn i Biblia w obrazkach dla najmłodszych :P Obie "książki" czytałam jeszcze w przedszkolu z milion razy - w te i we wte - znaczy się i od przodu i od tyłu :)

72. Wolisz dzwonić do znajomych/Franka czy wysyłać smsy?

Zdecydowanie dzwonić, wręcz nie lubię pisać smsów :) Posługuję się nimi głównie w przypadku krótkich komunikatów. Kiedy mam napisać coś dłuższego, wolę zadzwonić albo napisać maila.

73. Za czym tęsknisz najbardziej z lat studiowania?

Mimo, że były to jedne z najpiękniejszych lat, to wcale nie ma tego aż tak dużo :) Bo to był również bardzo pracowity okres, czasami było bardzo ciężko. Ale najbardziej - chyba za ludźmi, za dziewczynami z grupy, za naszymi babskimi spotkaniami, za mieszkaniem z Dorotą i naszymi całonocnymi domówkami w okresie wakacyjnym. A także za... za tym wszystkim co wtedy jeszcze było przede mną a teraz jest już za mną :P Mimo to, chyba nie chciałabym cofnąć czasu. Może tylko do tego mieszkania z Dorotą bym wróciła... od czasu do czasu :)

74. Czy Twoi rodzice zawsze cieszyli się ze poznałaś takiego fajnego chłopaka? Tzn. Na początku związku jak zostaliście para to czy Twoi byli za czy przeciw temu związkowi? ( I vice versa)

Przyznam, że nie bardzo rozumiem takie pytania :) I moi rodzice raczej też by ich nie zrozumieli :) Nie byli ani za, ani przeciw. Oni naprawdę wychodzą z założenia, że to mnie ma się Franek podobać a nie im :) Nawet kiedy Franek nabroił swego czasu, rodzice się do niego nie zrazili - owszem, nie podobało się im jego zachowanie, ale to my musieliśmy sobie z tym poradzić, oni się nie wtrącali. Mam też 100% pewności, że gdyby Franka nie lubili, to byśmy się o tym nie dowiedzieli.
Moi rodzice traktują Franka oraz chłopaka mojej siostry jako... oczywistość :) To chyba najlepsze słowo. To dla nich normalne, że jesteśmy razem i tyle - ale z drugiej strony nie dziwią się, gdy np. przyjeżdżam sama z Poznania i nie robią z tego sprawy. Podobnie jak nie robili sprawy z naszego ślubu - przyjęli to normalnie i ze spokojem, a wcześniej z braku planów ślubno-weselnych :) Nigdy nie usłyszałam z ich strony żadnego ponaglania.

75
. Czy ciężko było Ci przetrwać pierwszy rok studiów- nowe środowisko, mieszkanie, wielu nowych ludzi?

Tak, było ciężko, ale nie tak ciężko, jakby się zdawało :)) Było trudno trochę dlatego, że w ogóle wychodziłam z trudnego okresu w moim życiu. I tak wydaje mi się, że ten wyjazd na studia pomógł mi się podnieść. Najgorsze były pierwsze trzy miesiące, potem jakoś poszło, a po pierwszym roku już w ogóle było ok. Tak naprawdę dużo gorzej było jak wyjechałam na stypendium do Hiszpanii - a przecież to było tylko "na chwilę". Podobnie - bardziej przeżywałam przeprowadzkę dwa lata temu do obecnego mieszkania niż tą z Miasteczka do Poznania.

76.
Dokąd wybieracie się w podróż poślubną?

Jak już wspomniałam - nie wiem dokładnie, ale na pewno tam, gdzie będzie ciepło. Chodzi nam po głowie Majorka albo Wyspy Kanaryjskie - żeby jeszcze było po hiszpańsku. Raczej nie Afryka.

77.
Jaka jest różnica wieku między Tobą a Frankiem?

Franek jest ode mnie starszy o dwa lata. A dokładnie - o rok, 9 miesięcy i 4 dni :)

78. Jak to się stało, że jako osoby od "języków" pracujesz w "cyferkach"?

Po prostu to lubię. A nie lubiłabym pracy w szkole, jako nauczycielka ani tłumaczenia - a to w zasadzie jedyne oczywiste możliwości po studiach filologicznych. Połączyłam dwie przyjemności w moim życiu - języki obce i księgowość, bo przecież ja teraz pracuję w cyferkach, ale po angielsku. Jak to się stało, że w ogóle się zaczepiłam w cyferkach? Przypadek. Ale o tym pisałam całkiem sporo - bardziej dociekliwych, odsyłam do notek we wrześniu 2010.
Dodam tylko, że mam ogromne szczęście, że lubiłam i nadal bardzo lubię swoją pracę :)

79. Czy w czasie studiów pracowałaś?

Tak - zaczęłam jeszcze w czasie licencjackich studiów dziennych. Chodziłam do pracy popołudniami.


80.
Za co wg Ciebie cenią Cię inne osoby?

Trudno mi powiedzieć. Wiem, za co cenią mnie pracodawcy (poprzedni i obecni) - bo mi to powiedzieli. Za dobrą organizację, zaangażowanie, za skrupulatność, lojalność i oddanie. Jeśli chodzi o znajomych, czy rodzinę - nie wiem, bo na ten temat nie rozmawiamy. Może tak naprawdę nikt mnie nie lubi? :P a po prostu się wszyscy do mnie przyzwyczaili? :) A może po prostu jest tak, że ludzi nie tylko nie kocha się za coś, ale także ich się za coś nie lubi - a tylko pomimo czegoś? :) Wiem, tylko, że Franek lubi we mnie to, że wszystko mam zawsze zaplanowane.

81. Co Cie wkurza we Franku (w sensie jaka cecha oczywiście :P)?

Jego słomiany zapał to coś, czego nie znoszę i nie mogę zrozumieć, jako osoba konsekwentna do bólu. Wkurzają mnie jeszcze jego wahania nastrojów i to, że pali papierosy.

82. Czy mieliście z Frankiem poważne kryzysy w związku, takie że zastanawiałaś się, czy to przetrwa?

Oczywiście! Na pewno całkiem sporo czytających doskonale pamięta, co się działo w naszym związku jesienią 2009.

83. Ulubiona bajka z dzieciństwa? :)

Bajka o Tadku-Niejadku opowiadana przez mojego tatę i babcię - zdecydowanie ich własna wersja :) Ale nie tylko. Lubiłam wszystkie bajki tak naprawdę.
Natomiast jeśli chodzi o wieczorynki - to Smerfy!

84. Czy po ślubie (np. w ciągu roku, dwóch) planujecie oglądać się za jakimś własnym lokum czy chcecie mieszkać tam, gdzie do tej pory?

Nie planujemy niczego. Czas pokaże co się wydarzy. Tak, jak napisałam wyżej, nie lubię snuć tego rodzaju planów. Czekam na to, co mi życie zaoferuje. Zazwyczaj nie zawodzi.


85.
Czy jest tematyka, której nigdy nie poruszasz na blogu?

Oczywiście! Całe mnóstwo tematów! Jest ich więcej niż tych, które na blogu poruszam. Mimo całej mojej stosunkowej otwartości, myli się ten, kto myśli, że wie o mnie dużo (chociaż nie mam tu na myśli tych paru osób, z którymi w miarę regularnie wymieniam maile, czy smsy, te osoby wiedzą o mnie całkiem sporo- tak sądzę). Nie piszę o bardzo wielu niezwykle istotnych aspektach mojego życia, a o innych piszę często wyrywkowo i powierzchownie - nawet jeśli się wydaje, że szczegółów jest sporo :) Piszę tylko o tym, co uznaję za stosowne i w formie, którą uznaję za stosowną.

86.
Czy zdarzyła Ci się sytuacja w świecie blogowym, która bardzo Cię zdenerwowała/zirytowała/zasmuciła - jeśli tak, to co to było?

Tak, i to nie jeden raz. Ale takie sytuacje zawsze staram się wyjaśniać na bieżąco i nie będę teraz do tego wracać.

87.
Czy Franek czyta Twojego bloga? :)

Czyta - kiedy mu się chce :) Generalnie nie umiera z ciekawości, o czym ja tutaj piszę. Najbardziej interesują go notki o naszym życiu codziennym i o nim. Bywa, że nie zagląda na bloga przez kilka miesięcy, a innym razem siedzi codziennie i czyta wszystko - łącznie z komentarzami. Nie zabraniam mu czytania ani go do tego nie namawiam. Moje blogowanie nigdy nie było dla niego tajemnicą - wręcz przeciwnie, zanim zaczęłam, konsultowałam się z nim, czy powinnam zacząć pisać.
Dodam jeszcze, że czasami Franek ma do mojego blogowania stosunek negatywny - głównie wtedy, gdy za bardzo przejmowałam się sytuacjami z pytania nr 86 oraz kiedy uznawał, że spędzam na blogowisku za dużo czasu.

THE END! Nareszcie! :)