Zawsze
w poniedziałki i piątki miałam okazję do Was zajrzeć kiedy siedziałam w
pracy. Ale od piątku nie mamy internetu, więc niestety nie mogłam tego
zrobić. A cały weekend nie było mnie w domu. Ale zauważyłam, że chyba Wy
również padłyście ofiarą uciekającego czasu, co? Od jakiegoś czasu
zauważyłam, że rzadziej piszecie u siebie. Wiem, że w przypadku wielu z
Was jest to wina sesji, którą akurat macie, część z Was
żyła przygotowaniami do studniówki i tak dalej. Ale może winna jest też
ta zima, co?Bo w moim przypadku chyba tak jest. Dni jednak są krótsze,
człowiek ma mniej energii i nic mu się nie chce. Jeszcze w totalną apatię
nie popadłam, ale jak pomyślę, że jeszcze dwa miesiące zimna (nie
oszukujmy się w marcu wiosna rzadko kiedy przychodzi) to mi się robi…
zimno

W każdym razie, pomimo tej niekorzystnej aury ja weekend spędziłam bardzo owocnie i miło
Zaczęło się w piątek, kiedy wybrałam się do kina. Kiedy szłam co chwilę
dzwonił do mnie ktoś z mojej grupy, żeby zapytać o jakieś zadanie
domowe. Cóż to była za cudowna świadomość, że oni dopiero do tego
zasiadają a ja już mam zrobione i właśnie idę się relaksować do kina
Byłam na filmie „Droga do szczęścia” Poszłam z kuzynką Franka, bo to
film raczej nie dla facetów. A przynajmniej nie dla naszych
Zanudziliby się. A nam się bardzo podobał. Co prawda smutny jest, ale jednocześnie daje do myślenia.



W sobotę
i niedzielę miałam zajęcia. Esej będę miała oceniony dopiero
następnym razem, ale jeśli chodzi o test z translacji sprzed dwóch
tygodni – chyba mocno trzymałyście kciuki, bo napisałam na 95%
Po zajęciach zajmowałam się głównie relaksem
I jak to zwykle bywa, ani się obejrzałam i znów poniedziałek.Następne
dwa tygodnie przypuszczalnie upłyną mi na przygotowywaniu
kolejnej prezentacji, ostatniej już na moich studiach. Muszę się
postarać. Ale jak narazie nie mogę się doczekać weekendu – jadę do
rodziców, ale tym razem jedzie ze mną Franuś, więc będzie raźniej podczas
drogi. Chyba, że się jak zwykle pokłócimy o to, kto ma prowadzić a jako,
że samochód, jakby nie było, należy do mnie, skończy się na tym, że
wysadzę go gdzieś na autostradzie


