Z
czasem niestety nadal niedobrze. Z niecierpliwością czekam na weekendy,
bo następny zjazd mam dopiero w połowie listopada, więc pozostałe
weekendy teoretycznie mogłabym poświęcić na przykład na przygotowanie
prezentacji. Teoretycznie. Bo w ten weekend bardzo możliwe, że odwiedzi
mnie kuzynka. W przyszły wiadomo – Wszystkich Świętych. Ale jest jeszcze
nadzieja w długim weekendzie około 11 listopada
Może dam radę.
Przed nami kolejne wesela. W sierpniu przyszłego roku żeni się Franka brat. I właśnie dziś jechali rezerwować salę. Byłam dzisiaj u Franka na obiedzie a tam zażarta dyskusja rodzinna na tematy ściśle weselne… Ehhh, chyba zazdroszczę trochę, ale ciiiii
W każdym razie jak brat z narzeczoną, rodzicami i kuzynką, która ma
robić za dekoratorkę pojechali spisywać umowę, mieliśmy trochę czasu dla
siebie. Milutko spędziliśmy ten czas, ale oczywiście szybko nam
zleciał. Tym bardziej, że tak naprawdę przez dłuższy czas ja siedziałam i
się uczyłam, a Franek po prostu sobie leżał. Ale muszę przyznać, że po
tej rozmowie ulżyło mi i jakby zniknęła jakaś bariera niewidzialna
między nami. Niestety musiałam potem wrócić do siebie, a Franuś nie
bardzo mógł pójść ze mną. To chyba głupio zabrzmi, ale już się za nim
stęskniłam

Przed nami kolejne wesela. W sierpniu przyszłego roku żeni się Franka brat. I właśnie dziś jechali rezerwować salę. Byłam dzisiaj u Franka na obiedzie a tam zażarta dyskusja rodzinna na tematy ściśle weselne… Ehhh, chyba zazdroszczę trochę, ale ciiiii

