No to czas wywiązać się z pierwszej obietnicy
Dwa tygodnie temu Stokroteczka zaprosiła mnie do zabawy. Obiecałam, że
jak tylko znajdę troszkę czasu, napiszę notkę, w której znajdą się
odpowiedzi na pytania: O
czym jest Twój blog, co wniósł do Twojego życia, jak długo jest
prowadzony, czy to pierwszy czy któryś z kolei blog oraz powód dla
którego powstał. Na końcu mam polecić 5 blogów kolejnych znajomych,
którzy przyłączą się do zabawy. Nie powiem, żebym miała bardzo dużo
czasu, ale obietnica to obietnica hi hi.

Mój blog, jak zapewne zdołałyście zauważyć jest tak naprawdę o niczym konkretnym
Istnieją blogi polityczne, blogi na których opisywane są przygotowania
do ślubu, lub do narodzin dziecka. Są kontrowersyjne, ludzi, którzy
lubią wkładać kij w mrowisko. Mój nie należy do żadnej z kategorii.
Kredki margaretki, to po prostu internetowy pamiętnik. Opisuję w nim to,
co dzieje się w moim życiu oraz moje przemyślenia na różne tematy. Jest
to mój pierwszy blog. Zaczęłam go pisać pod koniec kwietnia i dość
długo musiałam dojrzewać do tej decyzji. Pisanie pamiętnika towarzyszy
mi już od ponad piętnastu lat. Mam jakieś jedenaście tomów takich
„Kredek”, hi hi, w formie papierowej. Różnie to bywało – czasami
pamiętnik towarzyszył mi codziennie, a czasem szedł w odstawkę i nie
pisałam przez kilka miesięcy. I tak niestety się stało, że od jakichś
dwóch lat nie miałam już tyle czasu, żeby pisać. Ale brakowało mi tego
bardzo. Któregoś dnia przypadkowo natknęłam się na nieistniejący już
blog Pani Bovary. Można powiedzieć, że zainspirował mnie on do założenia
czegoś swojego. Ale nie wiedziałam jak zacząć, o czym pisać… Kilka
miesięcy trwało zanim zdecydowałam się dołączyć aktywnie do społeczności
blogowiczów. I wreszcie stało się
A potem już jakoś poszło. Pisałam o tym, co akurat przyszło mi do
głowy. Jakimś wielkim talentem pisarskim nie grzeszę, ale coś tam
udawało mi się sklecić. Przy okazji wędrowałam sobie po innych blogach i
od czasu do czasu znajdowałam „perełki”, czyli blogi, na których
znajdowałam kawałki swojego życia, siebie lub po prostu opowieści, które
w jakiś sposób wydały mi się warte uwagi. Dzięki temu jest parę osób,
które mimo, że nie znam ich osobiście, wydają mi się bliskie. Już Wy
wiecie, że o Was mowa
Interesuje mnie co u Was słychać, jak się czujecie, interesują mnie
Wasze opinie na różne tematy, Wasze smutki i radości. Pomagają mi Wasze
komentarze i sprawiają, że czuję, że gdzieś tam na drugim końcu
światłowodu siedzi prawdziwy człowiek, który ma coś do powiedzenia,
który może coś doradzić, pocieszyć… To jest chyba najważniejsza rzecz
jaką uzyskałam dzięki blogowi. A druga to taka, że poniekąd czuję się
zmobilizowana do pisania i już nie udaje mi się tak łatwo wymigać od
pisania, jak to bywało w przypadku zeszyciku… Kiedy nie mam czasu i
długo się nie odzywam czuję, ze muszę dać znać, ze jestem, zaglądam,
czytam… To dużo dla mnie znaczy, bo pisanie naprawdę mi pomaga, a zawsze
znajdowały się jakieś rzeczy, które były ważniejsze. Teraz już nie tak
łatwo się wymigać




Być
może nie mam wielu czytelników, ale przecież nie o to chodzi. Cieszę
się z tego, że mimo iż Was niewiele, jesteście tu kiedy tylko macie
trochę czasu. Wiecie co u mnie słychać i wykazujecie zainteresowanie
moimi uczuciami i przeżyciami. To znaczy dla mnie dużo więcej, niż dobre
statystyki. A dzięki Wam poznaję coraz więcej wartościowych ludzi,
chociażby przez korzystanie z Waszych linków
I to jest kolejna rzecz, która mi się tak podoba w blogowaniu – tworzą
się takie małe społeczności, a ich dewizą mogłoby być powiedzenie:
„Przyjaciele moich przyjaciół są moimi przyjaciółmi”
Cieszę się, że ja również należę do takiej społeczności i na razie nie
zanosi się na to, żebym się miała wyłamywać. Jeszcze trochę o mnie
poczytacie
Uhhh, ale żem się rozpisała hi hi.





