Mój wcześniejszy post powstał w akcie desperacji
Naprawdę wariowałam już. Męczyłam się nad tym esejem od zeszłego
tygodnia! Codziennie pisałam po trochę. Bo to nie taki zwykły esej na
jakiś konkretny temat. To ma być praca badawcza. Idiotyczna praca
badawcza. Facet kazał nam łazić ostatnio po klasie i zadawać innym
pytania typu „kiedy byłeś najszczęśliwszy?, co cię dołuje?”. Ludzie
gadali głupoty – „kiedy Lech wygrał z Austrią”, „głupi ludzie”… A potem
się okazało, że na podstawie tych odpowiedzi mamy napisać pracę
badawczą. Wymyślić temat, tezę i jej obronić. No szlag by to… Ciężko
było coś sensownego wyciągnąć. Ostatecznie napisałam pracę na prawie
1000 słów na temat: „Wspomnienia z dzieciństwa, relacje z innymi ludźmi i
poczucie kontroli nad własnym życiem jako wartości, które mają
największy wpływ na emocje i sposób postrzegania świata przez młodzież”
No genialne… elokwentne… wprost wspięłam się na wyżyny intelektualne. No
do jasnej anielki, nie studiuję ani socjologii, ani psychologii ani nic
z tych rzeczy, które ten temat mógłby zasugerować, tylko anglistykę! No
dobra, grunt, że napisałam. Nie do końca wyrobiłam się na 18:30, bo
musiałam iść na hiszpański, ale po powrocie się zawzięłam i naniosłam
ostateczne poprawki. Najgorsze, że i tak mam wrażenie, że to jest
kiepskie
Ale są też pozytywy – nie muszę o tym myśleć ani jutro ani pojutrze,
podczas gdy połowa mojej grupy pewnie dopiero jutro się zabierze za
pisanie…
W nagrodę siedzę teraz i oglądam „Gotowe na wszystko” oddając do dyspozycji Doroty moje nogi
Ma jakiś egzamin z medycyny sportu i ćwiczy bandażowanie a ja służę
jej za manekina. Lewą kostkę mam już unieruchomioną, natomiast prawa
czeka aż Dorota „odwróci mechanizm urazu”
Padło mi na mózg przez ten esej. Doprawdy.
Ps. Dziękuję Wam kochane… Te pozytywne impulsy na pewno pomogły


W nagrodę siedzę teraz i oglądam „Gotowe na wszystko” oddając do dyspozycji Doroty moje nogi


Padło mi na mózg przez ten esej. Doprawdy.
Ps. Dziękuję Wam kochane… Te pozytywne impulsy na pewno pomogły
