Weekend rzeczywiście był tak wspaniały i błogi, jak się zapowiadał. Chyba nawet był jeszcze lepszy
Ale teraz to już właściwie o nim nie pamiętam, bo tak, jak się
spodziewałam, w pracy naprawdę mam sporo do roboty. O dziwo, wczoraj
było dużo spokojniej niż dziś. Ale to dobrze, bo nastawiłam się
pozytywnie i dzisiaj łatwiej było mi sobie poradzić z każdą
niespodzianką, nieoczekiwanym zleceniem, trudnością… Grunt, że udaje mi
się ogarnąć to, co naprawdę najważniejsze – tak zwane sprawy ważne i
pilne :)Nie jest najgorzej. A być może mróz nam się mocno przysłuży, bo
jest szansa, że jeśli temperatura się nie podniesie, w piątek nie
będziemy prowadzić sprzedaży :)Trzymam więc kciuki, żeby było tak zimno
jeszcze chociaż przez te trzy kolejne dni. A kolejny weekend już za
pasem
I tak się toczy…
Jutro kolejny pracowity dzień. Na chwilę obecną czuję się wykończona, więc idę zregenerować siły. A może już jutro dogonię rzeczywistość – również tę wirtualną
Jeśli nie – pojutrze też jest dzień…


Jutro kolejny pracowity dzień. Na chwilę obecną czuję się wykończona, więc idę zregenerować siły. A może już jutro dogonię rzeczywistość – również tę wirtualną
