Ahh,
ciągle w biegu. No naprawdę, co tydzień to gorszy. Pocieszam się tylko,
że może po 15, jak już będę miała za sobą tę ostatnią prezentację,
wreszcie trochę odsapnę. A tak, nie dość, że muszę przygotowywać
prezentację, uczyć się do kolokwium, to jeszcze w pracy też masę roboty
:/ A skoro już przy pracy jesteśmy, to się pochwalę, że dostałam
podwyżkę
Tak po prostu, niby kryzys, a mój szef stwierdził, że wystarczająco długo pracuję za tę samą stawkę
Dowiedziałam sie o tym w piątek – jak znalazł na dobry początek weekendu
I weekend rzeczywiście był bardzo udany. Tyle, ze minął zbyt szybko – jak zwykle




Franka
co prawda na autostradzie nie wysadziłam, ale może źle się stało, bo…
Zatrzymała nas policja i oczywiście Franuś ma mandacik za przekroczenie
prędkości. Na szczęście tylko 100 zł, bo jechał 70 km/h, a nie pędził
jak wariat. Szkoda, że tak się trafiło, bo Franek mówił, że widział, że
jak mierzyli innych i ktoś miał 65 lub nawet 68 to nie zatrzymywali,
widocznie sobie taki limit wyznaczyli, że od 70, a Franuś zwalniał co
prawda przy wjeździe na teren zabudowany, ale za słabo, a oni stali
zaraz za tabliczką prawie. No cóż trudno… Ja i tak lepsza byłam, bo jak
wyjechaliśmy w niedzielę, i byliśmy tak już 30 km od domu zadzwoniła
mama. Już wiedziałam, że czegoś zapomniałam… Nie wiem jak to zrobiłam,
ale zostawiłam w domu dowód rejestracyjny i OC, no i trzeba było wrócić.
Ja to jestem jedna roztrzepana jak jajko na jajecznicę :/ Myślałam, że
się Franek na mnie wkurzy, ale tylko powiedział „Słoneczko, a pytałem,
czy wszystko zabrałaś” No nic, dobrze, że chociaż mama zauważyła te
dokumenty jak byliśmy 30 km od domu a nie 130, bo byłby problem.
Tak więc
weekendzik z przygodami. Ale fajny naprawdę. Nawet chwilami miałam
okazję trochę zwolnić – na przykład jak poszliśmy na koncert. Był to
koncert organizowany przez Straż Pożarną w ramach szkolenia
przeciwpożarowego, a występował zespół Łzy. Jeśli chodzi o muzykę, tak
naprawdę słucham tylko radia, jak mi się coś spodoba, to po prostu
ściągam piosenkę, ale żeby mieć jakiegoś ulubionego wykonawcę to nie
bardzo. I ten zespół to jedyny, którego mam wszystkie płyty i którego
słucham regularnie
I jeszcze Franka zaraziłam, więc poszliśmy razem i naprawdę fajnie się bawiliśmy.

Ale po
weekendzie zostało już tylko wspomnienie. A teraz czas się zabrać za
dalszy ciąg nauki. Staram się do Was wpadać chociażby tak „na wyrywki”,
mimo, że nie zawsze komentuję. Ale jestem z Wami myślami i staram się
być na bieżąco. A jak już się trochę u mnie uspokoi, to wszystko
nadrobię
