Nooo
nie! Nie dość, że ostatnio posty publikowane są z opóźnieniem i nigdy
nie wiem, kiedy pojawi się na moim blogu notka, którą napisałam już dużo
wcześniej, to jeszcze onet.blog postanowił się zawiesić w momencie, gdy
kliknęłam „publikuj” ! I co? Że niby mam pisać to samo jeszcze raz?
Wolne żarty, to się na pewno nie uda :/
***
Bo notka
miała być o tym, że jestem chomikiem. Tak, wiem, już kiedyś o tym
wspominałam. Chomikuję słodycze – kiedy najdzie mnie na nie ochota, jest
szansa, że gdy przeszukam szuflady to znajdę w nich jakąś zapomnianą
mambę, czekoladkę albo lizaka. Chowam też piwo. To przez Franka
Bo jak nie schowam, to mi wypije – jak jest, to trzeba wypić. A ja mam filozofię – jak trzeba wypić, to można, bo jest
Po prostu nie znoszę chodzić do sklepu! A już na pewno się nie wybiorę
specjalnie po coś, bo akurat mam zachciankę. Dotyczy to nie tylko
zachcianek – gdy gotuję obiad i zabraknie mi jakiegoś składnika – choćby
to był składnik kluczowy – to prędzej zmienię pomysł na obiad niż
wyskoczę do sklepu. Nie lubię tego i już



Chomikuję
tez pieniądze. Gotówki raczej w domu nie trzymam, ale jak już się
zdarzy, że jest, to tak ją schowam, że zapomnę o niej na kilka miesięcy
albo nawet i lat! A potem miła niespodzianka w postaci mniejszej lub
większej sumki.
Bo
oczywiście moich schowków chomiczych mam tyle, że nawet nie pamiętam co,
gdzie i kiedy schowałam. Mogę być przekonana, że schowałam dwa reddsy w
szufladzie ze sztućcami odświętnymi. Nie ma. Znajdą się po dwóch
tygodniach – przez przypadek, kiedy szukam ściereczki na półce…
Mam też
głupi zwyczaj odkładania rzeczy „na lepszą okazję”. Każda okazja jest
dobra, ale mnie się wydaje, że może jakaś będzie lepsza. Nie ze
wszystkim tak mam na szczęście
Ale jak dostanę od mamy zagotowany gulasz w słoiku, to długo mnie
Franek musi przekonywać, że zjemy go na obiad już teraz – bo ja sobie
myślę, że może za dwa tygodnie nie będziemy mieli pomysłu i czasu na
gotowanie, to będzie jak znalazł (nic to, że teraz też nie mamy ani
jednego, ani drugiego :P) Na lepsze okazje zostawiam też co ładniejsze
zeszyty i notesiki. Jeśli jakimś długopisem fajnie mi się pisze, to
kupuję pięć i cztery chomikuję – trzymam na lepsze czasy. Nie wiem skąd
mi się to wzięło. Nie wiem, czy chodzi o czarną godzinę, czy jak, ale
widocznie każdy musi mieć jakieś dziwactwo


A w
weekend padłam ofiarą mojego chomikowania. Znalazłam dwie pary jeansów –
idealnie dopasowane, ładne, raczej nienoszone. Jedne pamiętam, drugich
ani trochę. Nie wiem skąd je mam, jak długo je mam i dlaczego były
schowane. Nie wiem też, dlaczego nigdy się nie zastanawiałam nad tym,
gdzie są moje nowe spodnie. Pierwszy raz mi się zdarzył taki numer z
ubraniami
Ale jedno jest pewne – mój instynkt chomiczy ujawnił się w samą porę –
nie dalej jak tydzień temu stwierdziłam, że dwie pary moich ulubionych
spodni się przecierają
Tym razem obejdzie się bez zakupów.

