- Frenar
- Yyy, nie pamiętam
- No jak jedziesz samochodem to to robisz
- Prowadzę?
- Nie, no jedziesz, jedziesz i nagle Ci jakis idiota ładuje się przed maskę, co robisz?
- … yy przeklinam
- Nie
- Ochrzaniam go?
- Nie no, hamujesz! Frenar to hamować
- Desgastar
- ….
- Jak idziesz do kibelka..
- Spuszczać
- Nie, daj mi dokończyć! Jak idziesz do kibelka to co robisz?
- Siku.
- Ale jak robisz to drugie to potem co robisz?… Z papierem?
- Używam
- No blisko no i jak tak wszyscy używają i używają to co?
- To trzeba zacząć wydzielać…
- Ehhh, no ale jak już się skończy to co?
- To idę do Biedronki po nowy.
- (poirytowany) No dobra, ale jak go tak wszyscy używają to co się z nim dzieje?
- No kończy się.
- No to co to znaczy desgastar?
- Kończyć się?
- Nie, zużywać!
- Fracasar
- Zaliczyć porażkę, nie udać się.
- Nie
- Jak to nie???
- Nie zaliczam, tu jest napisane „nie powieść się”
- To jest to samo!
- Nie zaliczam. Jestem służbistą.
- Arrodillarse. Podpowiedź: robisz to jak chcesz włączyć lampkę.
- Zapalać?
- Nie.
- Włączać? Wtykać?
- Nie. Klękać.
- ???
- No żeby włączyć do kontaktu musisz klęknąć i wleźć pod stół.
To tylko próbka jego umiejętności pedagogiczno-metodycznych. Trzeba było go widzieć jak demonstruje mi słówka reventar, encoger, resbalar (pękać, kurczyć się, pośliząć się). Na półsiedząco, bo plecy nadal go bolą. Gwarantuję Wam skuteczność metody, jak słyszę „Pudrirse” od razu mam przed oczami Franka usiłującego pokazać znudzenie i gnicie
