Zaczęło się wczoraj. Czy któraś z Was jest „kibicką”
piłki nożnej? (tak Nikkuś, wiem, że Ty, ale nie jestem pewna, czy jesteś
życzliwa Lechowi :)) Albo ma faceta, który ogląda wszystkie ważne i
mniej ważne mecze i mu towarzyszy?
Jeśli tak, to widziałyście wczoraj mecz Lecha z Juventusem, który
odbywał się w Poznaniu. Pod koniec pierwszej połowy w ogóle nie było
widać piłki
Potem wymienili ją na pomarańczową – szkoda, że piłkarze Juventusa nie
wymienili swoich białych koszulek, bo w pewnym momencie ich też nie
było widać. Pod koniec stwierdziliśmy, że musimy kupić nowy telewizor,
bo ten nam śnieży
A okazało się, że to był dopiero przedsmak tego, co się działo rano.



Ale co tam, ubrałam się jak trzeba, czyli w podkoszulkę, bluzkę, trzy
swetry i kurtkę, i prawie nie zmarzłam czekając na opóźniony autobus.
Kiedy tak czekałam na przystanku, notabene z bardzo miłą panią, z którą
pogawędziłam sobie o szóstej rano, pomyślałam sobie, że szkoda mi tych
kierowców-empekowców dzisiaj. Dopiero po jakimś czasie przypomniałam
sobie, że mam takiego w domu
Autobus dojechał do celu, choć nie bez problemów. Musiał jechać
objazdem, po tym jak jakaś półciężarówka zablokowała skrzyżowanie
Ale było naprawdę miło, pasażerowie jakoś tak się zsolidaryzowali.
Wszyscy byli dla siebie mili i uśmiechnięci – a przypominam, że to było
po szóstej dopiero
Potem musiałam się przesiąść i jeszcze dwa przystanki przejechać
tramwajem. Normalnie z tego przystanku w ciągu dziesięciu minut odjeżdża
siedem „bimb”, więc jak nie podjechała żadna, to pomyślałam, że się
chyba nie doczekam
Miałam rację – na tory przewróciła się piaskarka i wysypało się na nie jakieś pół tony piasku
Ale wreszcie dotarłam do pracy
A z powrotem to już w ogóle było bez przygód.
Za to jutro zapowiada się wesoło
Godzinę temu dostałam od szefa smsa: „Margolka, ubierz ciepłe soxy, bo
nasze ogrzewanie nie działa jak powinno”. Przed chwilą od mojego
ulubionego Kierasa: „Margolko, ubierz się jutro ciepło do pracy, bo
ogrzewanie szwankuje, zostawię je dla Ciebie na wszelki wypadek
włączone, ale nie wiem, czy coś da” Przyjeżdżam do pracy średnio trzy
godziny wcześniej niż reszta. Kiepsko będzie. Skoro ja „normalnie”
ubieram trzy swetry, to jak mam się ubrać w sytuacji ekstremalnej?
Chyba sobie wezmę kocyk
Jutro muszę jechać samochodem. Od poniedziałku stoi nieruszany na parkingu. Prawie go nie widać za zaspami. Ale Franuś jutro wstanie i odśnieży i wyprowadzi mi moją świnkę. Sam to zaproponował
A po południu jadę do Miasteczka. Pociągiem
Dzisiaj wszystkie pociągi stały w Poznaniu, bo zwrotnice pozamarzały.
Mam nadzieję, że do jutra je rozmrożą. Nie ma bata, jadę! I dojadę,
choćby to miało być w sobotę
Wezmę ze sobą prowiant i termos z ciepła herbatą. Byle by mi pociąg
podstawili, żeby w miarę grzali (tylko niech nie przesadzą, bo nie chcę,
żeby znowu mi się pociąg spalił – pamiętacie?:P) i niech pod żadnym pozorem nie gaszą światła, to sobie poczytam i dam radę dojechać
Coś czuję, że będzie wesoło






Za to jutro zapowiada się wesoło



Jutro muszę jechać samochodem. Od poniedziałku stoi nieruszany na parkingu. Prawie go nie widać za zaspami. Ale Franuś jutro wstanie i odśnieży i wyprowadzi mi moją świnkę. Sam to zaproponował

A po południu jadę do Miasteczka. Pociągiem




Ps. Rozwalił mnie dzisiaj tekst w którymś z serwisów informacyjnych, że końca zimy nie widać
Ludzie no, ona się dopiero zaczęła!

