Tak, to powinno stać się moim mottem na te czasy. A
właściwie nawet mogłabym to trochę rozszerzyć na „obcuję ze słowem
pisanym, więc jestem”, bo jak nie piszę to czytam. I w zasadzie niewiele
więcej robię ostatnio
Robię sobie tylko przerwę na Na Wspólnej. I jeszcze Brzydulę zaczęłam
od zeszłego tygodnia oglądać, bo z tego co wiem, nie długo ma się
skończyć ten serial, a ja lubię oglądać końcówki
A wracając do słowa pisanego. Jak wiadomo, piszę pracę. Jak nie piszę pracy, piszę bloga. Jak nie piszę bloga, to piszę komentarze na Waszych blogach
Jak nie piszę komentarzy, to czytam Wasze blogi – no właśnie tu się
chciałam wytłumaczyć, że od piątku odwiedzam Wasze blogi tak na wyrywki,
szybciutko i nie wszystko komentuję, ale wszystko nadrobię. Tak poza
tym czytam szukając materiałów do pracy no i zdarza mi się dwa razy
ukraść parę chwil na poczytanie czegoś po polsku – raz, kiedy jadę
tramwajem w poniedziałek, środę i czwartek, a drugi raz kiedy siedzę na
kibelku, zdarza mi się przeczytać aż pół artykułu z jakiejś gazety. Ale
ciii
Swoją drogą dziwne, że jeszcze przez sen nie czytam. Albo nie piszę.
Ale wszystko przede mną. Bo już się w zasadzie przyzwyczaiłam, ze na tym
polega mój dzień – wstaję o szóstej, jadę do pracy, wracam, jem obiad i
piszę. Piszę i piszę. I czytam. Już mi nawet nie brakuje innych
czynności jakoś specjalnie
Jak to się człowiek do wszystkiego przyzwyczaić potrafi.
A propos przyzwyczajania się. Znowu mam problemy ze snem. Jak Dorota się wyprowadziła, to po jakichś dwóch tygodniach przyzwyczaiłam się do samotnego spania i spałam jak suseł. Nawet jak czasami Franek przychodził w nocy, to się nie budziłam. Potem przyjechała Ela i przyzwyczaiłam się do jej obecności w drugim pokoju. Tyle, ze Ela dość często na dość długo wybywa z mieszkania. No i właśnie parę dni temu pojechała i znów źle sypiam – budzę się co chwilę i jestem niespokojna. A znając życie jak się do tego przyzwyczaję, to Ela przyjedzie
I tak w koło Macieja. (A tak swoją drogą, kto wymyślił takie głupie powiedzonko??)
Dobra, to teraz idę sprawdzić, czy dzisiaj uda mi się zasnąć. Napiłam się melisy i czuję się trochę śpiąca, więc może dam radę
Czas najwyższy skończyć te wywody, które właściwie powstały tylko z rozpędu
Bo zgadnijcie, co robiłam wcześniej? Tak! Pisałam :))


A wracając do słowa pisanego. Jak wiadomo, piszę pracę. Jak nie piszę pracy, piszę bloga. Jak nie piszę bloga, to piszę komentarze na Waszych blogach



A propos przyzwyczajania się. Znowu mam problemy ze snem. Jak Dorota się wyprowadziła, to po jakichś dwóch tygodniach przyzwyczaiłam się do samotnego spania i spałam jak suseł. Nawet jak czasami Franek przychodził w nocy, to się nie budziłam. Potem przyjechała Ela i przyzwyczaiłam się do jej obecności w drugim pokoju. Tyle, ze Ela dość często na dość długo wybywa z mieszkania. No i właśnie parę dni temu pojechała i znów źle sypiam – budzę się co chwilę i jestem niespokojna. A znając życie jak się do tego przyzwyczaję, to Ela przyjedzie

Dobra, to teraz idę sprawdzić, czy dzisiaj uda mi się zasnąć. Napiłam się melisy i czuję się trochę śpiąca, więc może dam radę

