Jak już wspomniałam mój debiut w murach poznańskiego
Uniwersytetu Ekonomicznego również się udał. A raczej nie zdarzyło się
nic takiego, żebym mogła powiedzieć, że się nie udał
Nie przestałam się martwić, czy sobie dam radę, bo nadal mam obawy
przed pisaniem pracy dyplomowej – nie mam pojęcia, czy będę miała temat,
czy będę umiała coś napisać. Ale za to wydaje mi się, że powinnam
poradzić sobie z zaliczeniami. Materiał wydaje mi się do opanowania. Jak
na razie wykłady na temat logistyki, zarządzania łańcuchem dostaw i
zarządzania dystrybucją były dość przejrzyste. Przy okazji dowiedziałam
się całkiem sporo o rynku chińskim
Pochwalę się również, że kiedy wykładowca o coś pytał, z reguły znałam odpowiedzi na pytanie. Oczywiście pytano ogólnie całej grupy (tylko raz zwrócono się bezpośrednio do mnie) a ja nie miałam odwagi się odezwać, bo nie sądziłam, że mogę dobrze kombinować, a jednak moja radość była ogromna, kiedy okazywało się, że prawidłowa odpowiedź jest zbieżna z tym, co sobie pomyślałam :)) Stwierdziłam, że nawet jestem trochę kumata jeśli chodzi o gospodarkę i mechanizmy rynkowe. Nie jest źle ze mną.
Poza tym, muszę pochwalić organizację tego studium – wjechałam na 16
piętro, na którym miały być zajęcia a przed salą już czekała na mnie
pani z dziekanatu. Wpisała mnie na listę, dostałam dwa podręczniki i
segregator. W segregatorze plan zajęć, program studiów, syllabusy
wykładów i wydrukowane materiały od wykładowców. Wszyscy wykładowcy, z
kierownikiem katedry na czele, niesamowicie sympatyczni i nastawieni
bardzo przyjaźnie. W zasadzie to w ciągu prawie sześciu lat studiów
większość wykładowców jednak było w porządku, choć oczywiście zdarzały
się wyjątki i różnego rodzaju dziwolągi 

Pochwalę się również, że kiedy wykładowca o coś pytał, z reguły znałam odpowiedzi na pytanie. Oczywiście pytano ogólnie całej grupy (tylko raz zwrócono się bezpośrednio do mnie) a ja nie miałam odwagi się odezwać, bo nie sądziłam, że mogę dobrze kombinować, a jednak moja radość była ogromna, kiedy okazywało się, że prawidłowa odpowiedź jest zbieżna z tym, co sobie pomyślałam :)) Stwierdziłam, że nawet jestem trochę kumata jeśli chodzi o gospodarkę i mechanizmy rynkowe. Nie jest źle ze mną.


Tak siedziałam na tych wykładach, słuchałam, notowałam i stwierdziłam, że to wszystko mnie naprawdę interesuje. Kurczę, mam szczęście, że znowu trafiłam na studia, które mi się podobają


W każdym razie nastawiona jestem pozytywnie. Nie mam co prawda w ogóle czasu, żeby w tym tygodniu zajrzeć do notatek i podręczników przed zjazdem w ten weekend, ale mam sporo energii. Mam nadzieję, że mi nie ucieknie i tak pozostanie do czerwca. I że znajdę trochę czasu, żeby posiedzieć w bibliotece uniwersyteckiej, poszperać w podręcznikach, przejrzeć branżowe czasopisma i a nuż mnie oświeci do stycznia i wykombinuję jakiś fajny temat

A na koniec dodam, że podczas wykładu wprowadzającego o podstawach logistyki stwierdziłam, że w pracy mam całkiem sporo z tym do czynienia

