Aby wczuć się w mój nastrój, proszę o kliknięcie TU.
Cóż, notka nieco spóźniona, bo miałam ogromną ochotę napisać coś w środę, ale jakoś się nie złożyło
Wróciłam z pracy, zrobiłam obiad, posprzątałam (uwaga, uwaga, tym razem nie było prasowania
wyrobiłam się z nim już w poniedziałek),pobiegłam na aerobik. Po
powrocie wzięłam ciepłą kąpiel i rozpoczęłam relaks. Bo jakże
relaksująca jest myśl, że jutro nie muszę wcześnie wstać, że jutro mam
wolne. Ba, mało tego, myśl, że przede mną długi weekend, dodawała mi
skrzydeł
Albowiem tak się wycwaniłam, że wzięłam sobie wolne na dziś.
Siedziałam więc w tę środę, popijałam herbatkę truskawkowo-rabarbarową, trochę poprzeglądałam Wasze blogi, rzuciłam okiem na film, delektowałam się możliwością położenia się spać później niż zwykle. Cóż, nie wytrzymałam dłużej niż 23
Odpłynęłam i nie obudziłam się nawet, kiedy Franuś wrócił z pracy.
Obudziłam się za to o piątej, kiedy to Franek zrzucił mnie z łóżka
Łóżko mamy na szczęście dość niskie. Jest też bardzo szerokie, ale Franek po prostu się do mnie tak przytulał, że znaleźliśmy się na samym brzegu i kiedy chciałam się przewrócić na drugi bok, wylądowałam na podłodze
Mogę więc mu wybaczyć, bo chciał dobrze
Poza tym fajnie tak się pośmiać w środku nocy.
Rano wstałam podekscytowana, bo czekaliśmy na gości. Przyjechali moi rodzice
Ależ się cieszyłam! Kiedy weszli do domu, Franek stwierdził, że gdybym miała ogonek, to na pewno bym nim merdała z radości
Zrobiłam obiad, wypiliśmy winko (oprócz Franka, bo on wychodził
niestety do pracy) a potem ruszyliśmy szlifować bruki poznańskie. Jak co
roku, powtórzę się – w Poznaniu 11 listopada obchodzony jest zupełnie
inaczej, bo oprócz Dnia Niepodległości są to imieniny ważnej ulicy
poznańskiej - ul. Św. Marcin. Poszliśmy więc kupić Rogale Świętomarcińskie,
a potem spacerowaliśmy ulicami miasta. Kiedy zmarzliśmy, wstąpiliśmy do
mojej ulubionej kawiarni na herbatę. A na 21:00 wróciliśmy na pokaz
sztucznych ogni. Po raz pierwszy nie byłam z Frankiem niestety
To był zawsze taki nasz wieczór, szliśmy zawsze razem, tylko we
dwójkę… Ale niestety, służba nie drużba, Franuś musiał pracować, żeby
inni Poznaniacy mogli dotrzeć na imprezę w centrum. Tym bardziej
cieszyłam się, że mogłam tam pójść z moimi rodzicami.
Dzisiejsze przedpołudnie minęło nam błyskawicznie, niestety. Było bardzo przyjemnie, ale wszystko, co dobre, szybko się kończy. Godzinę temu rodzice pojechali do domu. Strasznie mi żal, że tak szybko minął ten czas. Tak lubię spędzać czas z moją rodziną…
Na szczęście syndrom przedszkolaka mnie jak na razie nie dopadł. Nawet pomimo tego, że siedzę sama. Być może otuchy dodaje mi świadomość, że Franuś ma wolny cały weekend i o ile mi wiadomo, spędzimy go razem :) Prawdę mówiąc jak na razie humorek mam znakomity. Pierwszą połowę weekendu spędziłam wspaniale, a teraz mam świadomość, że przede mną jeszcze dwa dni wolnego. Żyć nie umierać
Cóż, notka nieco spóźniona, bo miałam ogromną ochotę napisać coś w środę, ale jakoś się nie złożyło



Siedziałam więc w tę środę, popijałam herbatkę truskawkowo-rabarbarową, trochę poprzeglądałam Wasze blogi, rzuciłam okiem na film, delektowałam się możliwością położenia się spać później niż zwykle. Cóż, nie wytrzymałam dłużej niż 23


Łóżko mamy na szczęście dość niskie. Jest też bardzo szerokie, ale Franek po prostu się do mnie tak przytulał, że znaleźliśmy się na samym brzegu i kiedy chciałam się przewrócić na drugi bok, wylądowałam na podłodze


Rano wstałam podekscytowana, bo czekaliśmy na gości. Przyjechali moi rodzice



Dzisiejsze przedpołudnie minęło nam błyskawicznie, niestety. Było bardzo przyjemnie, ale wszystko, co dobre, szybko się kończy. Godzinę temu rodzice pojechali do domu. Strasznie mi żal, że tak szybko minął ten czas. Tak lubię spędzać czas z moją rodziną…
Na szczęście syndrom przedszkolaka mnie jak na razie nie dopadł. Nawet pomimo tego, że siedzę sama. Być może otuchy dodaje mi świadomość, że Franuś ma wolny cały weekend i o ile mi wiadomo, spędzimy go razem :) Prawdę mówiąc jak na razie humorek mam znakomity. Pierwszą połowę weekendu spędziłam wspaniale, a teraz mam świadomość, że przede mną jeszcze dwa dni wolnego. Żyć nie umierać
