Strasznie jest mi przykro, że w takich okolicznościach przyszło mi opisywać początki naszego związku
Ale mimo wszystko chciałam to zrobić. Może dlatego, że boję się, że
już nigdy nie będę miała okazji opisać tej historii, a chyba była tego
warta. A może chciałam się uciec przed teraźniejszością do wspomnień. A
może po prostu nie dociera do mnie to co się dzieje.
Czuję się fatalnie
Nie wiem co robić. Nie wiem co myśleć. Zawsze wydawało mi się, że
miłość jest najważniejsza. No i poniekąd tak jest, bo bez niej nie da
się niczego zbudować. Ale okazuje się, że czasami uczucie nie wystarczy.
Że czasami miłość to nie wszystko. Jestem pewna mojego uczucia. Kocham
Franka i moim marzeniem jest to, żeby z nim być. I jestem właściwie
pewna, że on też mnie kocha, nie mam powodu, żeby myśleć inaczej. Nie
zdarzyło się nic, co mogłoby wpłynąć bezpośrednio na nasze uczucia. Ale
zawiodłam się na nim bardzo. Dopiero co pisałam, że nie kłamczuchem. A
za chwilę dowiedziałam się, że mnie oszukał. W sprawie, która może
zaważyć na naszej przyszłości, przynajmniej tej najbliższej. Oszukał
mnie i swoich rodziców. Nie wiem jak długo to trwało i dlaczego to
zrobił, bo nie mieliśmy okazji porozmawiać o tym. Ale najgorsze w tym
wszystkim jest to, że on miał jakiś problem i nikogo do niego nie
dopuścił. Wcale nie zdziwiłabym się, gdyby te wszystkie nasze
nieporozumienia w ostatnim czasie wynikały z tego, że on żył w jakimś
napięciu, bo widział, że coś nie idzie zgodnie z planem, a mimo to wolał
udawać, że nic się nie stało i dusić wszystko w sobie. Jego rodzice też
widzieli, że coś się dzieje a jednak nie dało się z nim rozmawiać.
Zupełnie zamknął się w sobie. Wolał nas oszukiwać. Jest mi strasznie
przykro, że tak mnie wykluczył. Jak on wyobraża sobie wspólne życie bez
dzielenia się także problemami i smutkami?
Nie wiem co mam robić. Wszystkie bliskie osoby, z którymi rozmawiałam przede wszystkim mówią mi, że po pierwsze muszę myśleć o sobie i że moje dobro jest najważniejsze. I że on musi zrozumieć, że tak dłużej być nie może. Że mam czekać aż on pokaże, że naprawdę mu zależy i że potrafi być odpowiedzialny.
On i jego rodzice próbują odkręcić sprawę. Ja się postanowiłam nie mieszać. Skoro nie chciał pomocy z mojej strony, to ja nie mogę żyć jego problemami. To on podzielił te problemy na jego i moje. Tylko łatwo mi mówić
Bo i tak się przejmuję. W piątek dzwonił do mnie kilka razy. Nie
odbierałam. Siedziałam w pracy i ryczałam, kiedy na wyświetlaczu
telefonu pojawiał się „Franek :)”. W końcu on zadzwonił do mnie do pracy
na telefon stacjonarny. Nie przewidziałam tego. Przeprosił. Chwilę
rozmawialiśmy. Nie tak jakbym chciała, ale wiedziałam, że nie mogę
inaczej. Serce mówiło jedno, rozum co innego.
Wyjechałam do Miasteczka. On nie dzwonił więcej. Nie wiem co robić. Nie wiem co on myśli, nie wiem co będzie z nami. Nie potrafię wyobrazić sobie życia bez niego. Ale nie mogę pozwolić sobie na takie traktowanie. Strasznie boli to, że się nie odezwał już od trzydziestu dwóch godzin

Czuję się fatalnie


Nie wiem co mam robić. Wszystkie bliskie osoby, z którymi rozmawiałam przede wszystkim mówią mi, że po pierwsze muszę myśleć o sobie i że moje dobro jest najważniejsze. I że on musi zrozumieć, że tak dłużej być nie może. Że mam czekać aż on pokaże, że naprawdę mu zależy i że potrafi być odpowiedzialny.
On i jego rodzice próbują odkręcić sprawę. Ja się postanowiłam nie mieszać. Skoro nie chciał pomocy z mojej strony, to ja nie mogę żyć jego problemami. To on podzielił te problemy na jego i moje. Tylko łatwo mi mówić

Wyjechałam do Miasteczka. On nie dzwonił więcej. Nie wiem co robić. Nie wiem co on myśli, nie wiem co będzie z nami. Nie potrafię wyobrazić sobie życia bez niego. Ale nie mogę pozwolić sobie na takie traktowanie. Strasznie boli to, że się nie odezwał już od trzydziestu dwóch godzin
