Pewnie
sobie myślałyście, że zaległam totalnie przy świętowaniu i wytrzeźwieć
nie mogę? :)) Niestety, oblewanie zdobytego tytułu trochę się
przesunęło, bo mam postanowienie, że w poście nie piję alkoholu. Ale już
jesteśmy umówione z dziewczynami na domówkę w pierwszy piątek po
świętach

A tymczasem świętowałam bimbając sobie totalnie. No, okno umyłam
W piątek po obronie poszłyśmy z dziewczynami wznieść mały toast (one
piwem a ja koktajlem mlecznym;)), potem zjadłam jeszcze obiad z Frankiem
po czym podjęłam dość spontaniczną decyzję, że jadę do Miasteczka. Tak
się zdarzyło, że przeważnie Franek w weekendy jest „dostępny”, ale
akurat teraz i w sobotę i w niedzielę pracował od 14 do 23, więc
popołudniami siedziałabym sama. Spakowałam się szybko i po 18 byłam w
domu. A tam czekał na mnie wielki bukiet kwiatów od rodziców i siostry
Wszyscy się bardzo cieszyli, a najbardziej mój pies, ale on chyba
bardziej z tego, że z nim wyjdę na spacer niż z mojego magistra
Spędziłam świetny weekend z moją rodzinką.



Powoli dociera do mnie, że zakończyłam właśnie trwającą osiemnaście lat edukację
Osiem lat podstawówki, cztery liceum, trzy lata studiów licencjackich i
dwa i pół roku magisterskich. Toż to trzy czwarte mojego życia
Jak ja teraz sobie dam radę bez nauki?
No, ale o tej dalszej przyszłości pomyślę trochę później. Teraz planuję co będę robić w ciągu najbliższych kilku tygodni
Muszę teraz sobie na nowo poukładać tryb życia, bo już się
przyzwyczaiłam, że po powrocie z pracy nie mogę sobie nawet obejrzeć
„Sędzi Anny Marii Wesołowskiej” :P




Powoli
wszystko wróci do normy (hmm, jakiej normy? przez ostatnie pół roku
normą było pisanie pracy ;)) i znowu zacznę pisać regularne notki a w
tym tygodniu powinnam nadrobić zaległości u Was
A ponieważ kilka z Was pytało mnie o egzamin, obiecuję krótką relację następnym razem

