*OGŁOSZENIE*
Witam wszystkich odwiedzających :) Zarówno stałych czytelników, jak i "przelotnych" gości.
Wszyscy są mile widziani, ale proszę pamiętać o tym, że jest to moje miejsce, a więc piszę o czym chcę, w sposób w jaki chcę i jestem jaka chcę być :) Jeśli się komuś to nie podoba, nie musi mnie uświadamiać, jaka jestem niefajna. Przymusu czytania ani lubienia nie ma.
Jeśli jesteś tu nową osobą, zachęcam do pozostawienia śladu swojej obecności w postaci komentarza (zakładka Kredki w dłoń), a jeśli prowadzisz bloga - zostaw adres. Chętnie zajrzę!
Pozdrawiam i życzę miłej lektury :)
Ojej ale nudna ta notka poniżej
Lojalnie ostrzegam hihi.
Tak, dzisiaj już lepiej
Przeszło mi. Nawet poszłam i w robocie tak źle nie było. Nawet
powiedziałabym, że było fajnie aż zostałam dłużej – całe dwie godziny!
Dorota jeszcze była na uczelni, Franek załatwiał jakieś sprawy na
mieście to co się miałam do pustego domu spieszyć? A tak przynajmniej
godzinki leciały:) Może dzięki temu innym razem wcześniej będę mogła
wyjść.
Dzisiaj
J. był w wyjątkowo podłym nastroju. Leciały głowy i to dosłownie, bo
dwie osoby zwolnił i jedną prawie. Już kazał koleżance wypowiedzenie
pisać dla jednego kolesia, ale potem tamten przyszedł, pogadał i
załagodził sytuację. Śmiałyśmy się z Anką, że J. chyba przed okresem.
Ale jak on jest taki zły na wszystko to paradoksalnie na nas się nie
wyżywa tylko na innych. My w takich sytuacjach jesteśmy objęte jakąś
ochroną chyba. Nie musiałam na szczęście robić dzisiaj nic z tych
rzeczy, których nie lubię lub nie umiem. Natomiast zlecono mi dwie prace
, które strasznie mi się podobają
Bo ja jestem trochę rąbnięta na punkcie liczb i analiz. Uwielbiam
podliczać, analizować, porównywać itp. Nawet się koleżanki ze mnie
śmieją, że się zdecydowanie z powołaniem minęłam i powinnam jakąś
statystykę studiować, a nie filologię
No i dzisiaj dostałam jedno zadanie polegające na tym, żebym
obliczyła, czy opłaca nam się zmienić godziny otwarcia. Pół dnia mi to
zajęło, bo musiałam na piechotę liczyć paragony z danych okresów dnia.
Ale fajnie się przy tym bawiłam. A drugim moim zadaniem jest analiza
ankiet, które rozdajemy w tym tygodniu klientom i wypisanie wniosków. To
coś co margolki lubią najbardziej hihi. Tak więc dołek minął i dzisiaj
jest mi dobrze
Przyszłam do domu i mam trochę czasu dla siebie. Poczytam i… wezmę się
za swoją małą księgowość. Bo ja naprawdę jestem rąbnięta i w moim
osobistym portfelu również musi się wszystko zgadzać co do grosika na
koniec miesiąca. Często wracam do domu i w ramach relaksu podliczam
sobie wydatki swoje i Franka, który mnie poprosił o opiekę nad finansami
No nie pukać się w czoło cyferki to naprawdę moje hobby