*OGŁOSZENIE*

Witam wszystkich odwiedzających :) Zarówno stałych czytelników, jak i "przelotnych" gości.
Wszyscy są mile widziani, ale proszę pamiętać o tym, że jest to moje miejsce, a więc piszę o czym chcę, w sposób w jaki chcę i jestem jaka chcę być :) Jeśli się komuś to nie podoba, nie musi mnie uświadamiać, jaka jestem niefajna. Przymusu czytania ani lubienia nie ma.
Jeśli jesteś tu nową osobą, zachęcam do pozostawienia śladu swojej obecności w postaci komentarza (zakładka Kredki w dłoń), a jeśli prowadzisz bloga - zostaw adres. Chętnie zajrzę!
Pozdrawiam i życzę miłej lektury :)

piątek, 17 grudnia 2010

Ani be, ani me, czyli o paznokciach :P

Wybrałam się wczoraj na remont prawie generalny ;)) W sensie poszłam do kosmetyczki, a żeby nie chodzić dziesięć razy, to postanowiłam załatwić wszystko za jednym zamachem – a więc i oczyszczanie twarzy i regulację brwi i maseczkę i paznokcie. No właśnie, na to ostatnie była promocja, więc się skusiłam. Bo muszę Wam powiedzieć, że jeszcze nigdy nic z paznokciami nie robiłam – poza oczywiście jakimś tam piłowaniem i malowaniem we własnym zakresie i bez rewelacji. A teraz sobie zafundowałam żel na własną płytkę z wykończeniem french :) Pani mi jeszcze walnęła jakiś wzorek no i pociągnęła jasnym lakierem. Bardzo jestem zadowolona. Teraz przez jakiś czas będę się cieszyć ładnymi paznokciami a za jakiś czas może się wybiorę znowu i to powtórzę :)

Ale z racji tego, że po raz pierwszy robiłam sobie profesjonalny manicure, czułam się kompletnie niezgrabna :)) Nie wiedziałam, co robić z rękami, którą podawać, której nie, co zrobić z drugą, który palec podać i takie tam. Zadawałam przy okazji pewnie mnóstwo głupich pytań a raz oczywiście dotknęłam świeżutko pomalowanymi dwoma paznokciami sweterka i pani musiała powtarzać :) Sierota ze mnie, ale może się jeszcze wyrobię :) W każdym razie pani na szczęście była bardzo miła, więc nie miałam aż takich wyrzutów sumienia, że taka ciamajda ze mnie, a poza tym od samego początku lojalnie uprzedzałam, że jam świeżynka, więc wiedziała, na co się porywa :)

Ale wiecie co mnie denerwuje zawsze u takich kosmetyczek, fryzjerek itp? To, że trzeba gadać… Ja oczywiście z tym problemu nie mam, wiecie, że gaduła ze mnie, ale… No właśnie. Kiedy idę na przykład na oczyszczanie twarzy czy masaż, to chcę się po prostu zrelaksować, pogrążyć w swoich myślach i totalnie się zapomnieć. Nie chcę silić się na żadne grzecznościowe rozmowy. Podobnie przy czesaniu, czy manicurze. Ja wiem, że nie można też tak usiąść tylko, patrzeć spod byka i ani me, ani be, ani kukuryku. Zresztą takich pań, które z kolei nie mówią nic i jeszcze, co gorsza, są naburmuszone również unikam. No ale nie przepadam za zwierzaniem się obcej osobie (cicho tam, blog, to coś innego :P). Lubię tak zamienić na początku kilka grzecznościowych słów, wspomnieć, że zimno albo ciepło. Coś tam skomentować, ale najbardziej lubię po prostu siedzieć, patrzeć i myśleć i nie czuć się zobowiązana do prowadzenia konwersacji, a już na pewno nie lubię czuć się skrępowana ciszą, więc miło jest, kiedy pani fryzjerka czy inna kosmetyczka uszanują moją ciszę ;)

Tak jak wspomniałam, pani, która zajmowała się moimi paznokciami była naprawdę bardzo miła. I przyjemnie nam się rozmawiało, ale poczułam się dość mocno skrępowana, kiedy zaczęła wypytywać mnie o to, co komu kupiłam w prezencie pod choinkę… No jakoś tak niezręcznie było mi o tym mówić, bo jednak pierwszy raz kobietę na oczy widzę, a tu wychodzi na to, że od razu będę jej opowiadać, kto jest w kręgu mojej najbliższej rodziny, czym się interesuje i co lubi robić.

A tymczasem rozpoczynam weekend, na który czekałam z wytęsknieniem. Nie mam zajęć, Franek nie pracuje, mam nadzieję, że będzie miło. Mam nadzieję, ze spędzimy miło czas. Obym nie zapeszyła. :)
Ps.Małe sprostowanie :) Bo widzę, że część z Was, nie wiedzieć czemu,wyobraża sobie, ze mam teraz długie pazurki :) A że lubię być precyzyjna, to wyjaśniam :) Bardzo nie lubię mieć długich paznokci, bo mi przeszkadzają. Ale ja robiłam żel na własną płytkę, a więc mam paznokcie wystające poza opuszek co najwyżej dwa milimetry :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz