*OGŁOSZENIE*
Witam wszystkich odwiedzających :) Zarówno stałych czytelników, jak i "przelotnych" gości.
Wszyscy są mile widziani, ale proszę pamiętać o tym, że jest to moje miejsce, a więc piszę o czym chcę, w sposób w jaki chcę i jestem jaka chcę być :) Jeśli się komuś to nie podoba, nie musi mnie uświadamiać, jaka jestem niefajna. Przymusu czytania ani lubienia nie ma.
Jeśli jesteś tu nową osobą, zachęcam do pozostawienia śladu swojej obecności w postaci komentarza (zakładka Kredki w dłoń), a jeśli prowadzisz bloga - zostaw adres. Chętnie zajrzę!
Pozdrawiam i życzę miłej lektury :)
Przyznam szczerze, że mam już serdecznie dość pisania o tym, że nie mam czasu
Jeszcze bardziej mam dość tego, że naprawdę tego czasu mi brakuje i
chociaż czasami bardzo chciałabym o czymś napisać, nawet nie włączam
komputera w ciągu dnia. Nadal jednak liczę na to, że się to zmieni.
Wróciłam, jak widać, z Warszawy
I jestem bardzo zadowolona z tego wyjazdu. Szkolenie, w którym
uczestniczyłam było bardzo przyjemne, dowiedziałam się całkiem sporo
rzeczy na temat win, a do tego jeszcze szkolenie było z degustacją, więc
narzekać nie można
A przy okazji przejechałam się EIC i przespałam w Sheratonie. No nie powiem, przyjemnie było
A w dodatku jeszcze Franek się za mną stęsknił, więc tym bardziej mi się ten wyjazd podobał
Lubię się uczyć nowych rzeczy, więc mam nadzieję, że to nie był ostatni raz.
A tak poza tym to pod kopułką mam różne myśli, które mogłyby stanowić
podstawę do wielu notek, więc naprawdę czekam aż wreszcie wróci ten
czas mojej aktywności blogowej, bo wierzę, że wróci. I myślę sobie na
przykład o tym, że znowu bardzo lubię moją pracę – podobnie jak
poprzednią
Jest trochę trudniej, bo wielu rzeczy muszę się uczyć, a czasami nawet
działam trochę po omacku, ale wtedy satysfakcja, że coś się udało jest
jeszcze większa :)Ale przyznam, że codzienne osiem godzin w biurze mija
mi bardzo szybko i absolutnie się nie nudzę (no ok, nuda czasami nawet
by się przydała :P)
Przed wczoraj minął rok odkąd zamieszkaliśmy z
Frankiem razem i na ten temat też sobie sporo myślę. Ale nie mieliśmy za
bardzo okazji świętować tej rocznicy, bo dokładnie po roku częściowo
wróciliśmy na stare śmieci
Od kilku dni mieszkamy u rodziców Franka, którzy wyjechali na wakacje,
i opiekujemy się psem. Wróciłam więc na dawne osiedle i porównuję co
jest lepsze, a co gorsze…
Do końca lipca jednak będę miała wakacje od korków
Cieszę się, bo nareszcie będę miała wolne popołudnia! Oprócz tych, w
które wybieram się na aerobik – a ćwiczę nadal regularnie, przynajmniej
dwa razy w tygodniu. W każdym razie Bachorki wyjechały na wakacje, ale
lekcje zakończyłam usatysfakcjonowana, bo zauważyłam znaczną poprawę w
umiejętnościach językowych Bachorka Młodszego.
Nadal uwielbiam te długie i ciepłe dni, które
niestety mijają mi w zastraszającym tempie. Boję się, że ani się
obejrzę, a znowu będzie zima. Na szczęście chociaż miło jest, bo oprócz
wspomnianego aerobiku spotykam się ze znajomymi, a kiedy jestem w domu
czytam, albo robię na szydełku, nadrabiając zaległości serialowe. Robię
dla siebie sweter i muszę się pospieszyć, bo chciałabym, żeby mi się
przydał tej jesieni
No, to się nazywa złośliwość losu
Teraz, kiedy powoli zaczyna mi się wszystko luzować, miałam w planie
przez weekend odpowiedzieć na komentarze, zajrzeć co u Was słychać,
napisać notkę, a może nawet dwie.. A tu nic z tego, gdyż mój dostawca
internetu stwierdził, że należy mi się przymusowa przerwa. Awaria – nie
działał internet, telefon, ani kablówka.
Nie
miałam więc okazji poinformować Was, że znikam jeszcze na chwilę – za
moment jadę służbowo do Warszawy, do napisania więc po moim powrocie,
prawdopodobnie w środę. Mam nadzieję, że wtedy nareszcie będę miała więcej czasu na blogowanie