*OGŁOSZENIE*

Witam wszystkich odwiedzających :) Zarówno stałych czytelników, jak i "przelotnych" gości.
Wszyscy są mile widziani, ale proszę pamiętać o tym, że jest to moje miejsce, a więc piszę o czym chcę, w sposób w jaki chcę i jestem jaka chcę być :) Jeśli się komuś to nie podoba, nie musi mnie uświadamiać, jaka jestem niefajna. Przymusu czytania ani lubienia nie ma.
Jeśli jesteś tu nową osobą, zachęcam do pozostawienia śladu swojej obecności w postaci komentarza (zakładka Kredki w dłoń), a jeśli prowadzisz bloga - zostaw adres. Chętnie zajrzę!
Pozdrawiam i życzę miłej lektury :)

wtorek, 23 kwietnia 2013

Tylko konspekt.

Nie mam kiedy pisać :( A szkoda, bo chyba właśnie teraz bym tego potrzebowała. Poza tym, chciałabym jakoś uwiecznić ten czas, pisać o tym, co się dzieje, co myślę i czuję. Niestety, wolnych chwil jest tak mało (lub wcale), że mi ich nie wystarcza na blogowanie. Jednak cały czas czekam i mam nadzieję, że jakoś to wszystko ogarnę. Wtedy odpowiem na Wasze komentarze, a także napiszę o:
1. Kolejnej rocznicy mojego pisania. I pierwszych urodzinach tego blogspotowego ;)
2. "Cyrografie".
3. Kolejnej rewolucji w moim życiu. 
4. Spodniach.
5. Wycieczce po Fuerteventurze.
6. O tym, co mnie martwi.
7. I co daje nadzieję.
8. Za czym tęsknię.

I pewnie jeszcze o całym mnóstwie innych rzeczy. Mam o czym pisać. Tylko doba jest za krótka i na to pisanie już mi czasu, a czasami nawet sił nie wystarcza. Echh.

środa, 17 kwietnia 2013

Koniec tego dobrego

Niewiele dzisiaj zostało z mojego pozytywnego nastawienia, które towarzyszyło mi w ostatnich tygodniach. Chyba nie wiedziałam tak naprawdę, co to wszystko oznacza. Nie pomagają zapewnienia Franka, że będzie dobrze i wszystko sobie poukładamy. W tej chwili jakoś nie potrafię w to uwierzyć. Chyba tak naprawdę po raz pierwszy uświadomiłam sobie, że już nic nie będzie takie samo, że kończy się coś bardzo ważnego i znowu mam myśli, że na dobre opuściło mnie to poczucie szczęścia, które towarzyszyło mi przez długi czas - ostatni raz w pierwszych dniach tego roku. Jestem przerażona i załamana świadomością, że przede mną tak naprawdę ostatni "normalny" tydzień. Później wszystko się zmieni.
Echh, lepiej pójdę już spać. Przynajmniej tyle dobrze - jedna nieprzespana noc i teraz jestem wykończona. Na tyle, że stępiło to moje odczuwanie i wysuszyło kanaliki łzowe. Teraz myślę tylko o tym, żeby przyłożyć głowę do poduszki i pogrążyć się w błogim śnie. Szkoda, że jutro trzeba będzie się z niego obudzić.