*OGŁOSZENIE*

Witam wszystkich odwiedzających :) Zarówno stałych czytelników, jak i "przelotnych" gości.
Wszyscy są mile widziani, ale proszę pamiętać o tym, że jest to moje miejsce, a więc piszę o czym chcę, w sposób w jaki chcę i jestem jaka chcę być :) Jeśli się komuś to nie podoba, nie musi mnie uświadamiać, jaka jestem niefajna. Przymusu czytania ani lubienia nie ma.
Jeśli jesteś tu nową osobą, zachęcam do pozostawienia śladu swojej obecności w postaci komentarza (zakładka Kredki w dłoń), a jeśli prowadzisz bloga - zostaw adres. Chętnie zajrzę!
Pozdrawiam i życzę miłej lektury :)

środa, 10 grudnia 2008

Prezentacja prezentów.

Powoli wracam z tej Australii :) Zgodnie z planem prezentację miałam gotową w niedzielę i uczę się jej po trochu codziennie. Poza tym trochę zniknęłam ostatnio z „blogowiska”, bo strasznie wciągnął mnie inny świat – mianowicie świat książek. 
 
Zawsze dużo czytałam, ale ostatnio szczególnie się wciągnęłam w książki. ( eh, co za masło maślane, ale cóż, spieszę się trochę, niech tak sobie będzie :)) Przeważnie czytam dwie lub nawet trzy naraz:) Jedną w domu, która jest zbyt ciężka, żeby ją nosić. Druga to przeważnie jakaś mała i lekka książka, którą czytam zawsze w tramwaju i na przystankach – nawet na mrozie, trochę ciężko przewraca się strony w rękawiczkach, ale daję radę :) 
 Czasami jeszcze jakaś trzecia się znajdzie. 
 
Poza tym żyję już świętami. Co prawda w zeszłym tygodniu dostawałam białej gorączki, bo w pracy zapuścili już świąteczną muzę. Normalnie słuchać jej nie mogłam. Teraz też cały czas tłucze mi się po głowie „snowman, snowman” albo „merry christmas everyone”. Ale już przywykłam i zamiast się wściekać, nastrój powoli mi się udziela. Dzisiaj nawet skoczyłam do Empiku rozejrzeć się za jakimiś prezentami. I tak mnie oświeciło, że mam już pomysły dla wszystkich! Siostrze kupię grę The Sims2, bo już od dawna namawia mnie, żebyśmy się na nią złożyły. Nie złożę się, ale za to dostanie ją na własność :) Mamie kupimy film na DVD Mamma mia – chciała go zobaczyć, ale nie miała kiedy się wybrać do kina. A poza tym uwielbia Abbę. Wujek ostatnio choruje na audiobooki i kupuje je hurtowo, głównie powieści należące do klasyki. A ponieważ jest historykiem, myślę, że po choinkę dostanie książkę do słuchania „Polska Piastów” Jasienicy. Tata zaraził się od wujka i mama mówi, że cały czas chodzi z discmanem i słucha… No to dostanie Władcę pierścieni, całą trylogię, bo lubi fantastykę. A dziadziu dostanie sweter i prawdopodobnie jakiś album lub książkę dotyczącą Ukrainy. I Franuś jeszcze oczywiście. Ale to już zostało postanowione dawno – dostanie spodnie! Biedak ciągle spłaca jakieś długi, więc kupno dżinsów cały czas odkłada. Niespodzianki nie będzie, bo jak się sama przejdę to jeszcze bym rybaczki kupiła :) Ale tak mi chodzi po głowie, że może jeszcze coś dorzucę, żeby nie było takiej całkiem „spodziewanki”. Aha, no i jakbym mogła zapomnieć! Oczywiście nasz piesek ukochany dostanie tradycyjnie dropsy czekoladowe dla psów i dentaraska :) Tymczasem zaczynam wielkie odliczanie, bo już 19 jadę do domku na całe 10 dni!!! Tak długo byłam w domu ostatni raz chyba…. dwa lata temu. Święta, święta hura :)

poniedziałek, 8 grudnia 2008

Teoria zakręconego słoika...

Rozmawiałam sobie wczoraj z Frankiem. Opowiedziałam mu o takiej jednej teorii (absolutnie nie potwierdzonej naukowo:)), o której przeczytałam kiedyś w jakiejś babskiej książce. Teoria zakręconego słoika.
 
W skrócie – facet jest jak słoik. Zakręcony słoik. Próbujesz go odkręcić ze wszystkich sił, a on nie puszcza. Przekazujesz słoik koleżance a ona otwiera go bez trudu. Dlaczego? Bo już go trochę naruszyłaś, poluzowałaś, sprawiłaś, że nie jest taki uparty. Z facetami (podobno :)) jest tak samo – wiążesz się z takim delikwentem i masz nadzieję, że wkrótce on się oświadczy i będzie to wyczekiwane „długo i szczęśliwie”. Ale jakoś on się nie kwapi do klękania… W końcu znudzona czekaniem, zostawiasz go po kilku latach. Za chwilę on pociesza się w ramionach innej i po pół roku się jej oświadcza? Dlaczego? Bo już go trochę „naruszyłaś” :P A Ty tymczasem szukasz sobie innego faceta „naruszonego” przez inną :P Skończyłam wykład a Franek patrzy na mnie i mówi:
„Oj Małgosiu, ale ty bzdury opowiadasz, to tak jak bym ja ci teraz powiedział, że kobieta jest jak… otwarte pudełko.”

Teoria otwartego pudełka według Franka:
Facet widzi zamknięte pudełko (czytaj kobietę, czytaj dziewicę :)), które strasznie go intryguje. Mało tego, intryguje również innych samców. Próbują się jakoś dostać do tego pudełka, zajrzeć tam, otworzyć je. W końcu jednemu szczęśliwcowi się to udaje. Dla samego pudełka otwieranie nie jest ani specjalnie przyjemne ani romantyczne. Ale jak już jest otwarte, dostrzega potencjał jaki drzemie w nim samym. Chciałoby teraz być częściej otwierane. A tu delikwenta, który się pokusił dokonać pierwszego otwarcia ani widu ani słychu. I reszty amatorów też jakoś nie ma, bo otwarte pudełko przestało intrygować. A niektóre z pudełek zaczynają żałować, że nie pozostały zamknięte.

Mam nadzieję, że nikt nie poczuł się urażony :P Ja bynajmniej, uśmiałam się za to na całego. Nie sądziłam, że z mojego Franka taki filozof.