*OGŁOSZENIE*

Witam wszystkich odwiedzających :) Zarówno stałych czytelników, jak i "przelotnych" gości.
Wszyscy są mile widziani, ale proszę pamiętać o tym, że jest to moje miejsce, a więc piszę o czym chcę, w sposób w jaki chcę i jestem jaka chcę być :) Jeśli się komuś to nie podoba, nie musi mnie uświadamiać, jaka jestem niefajna. Przymusu czytania ani lubienia nie ma.
Jeśli jesteś tu nową osobą, zachęcam do pozostawienia śladu swojej obecności w postaci komentarza (zakładka Kredki w dłoń), a jeśli prowadzisz bloga - zostaw adres. Chętnie zajrzę!
Pozdrawiam i życzę miłej lektury :)

czwartek, 26 lutego 2009

Dziesięć razy cztery

Już jakiś czas temu otrzymałam od Stokroteczki zaproszenie do wzięcia udziału w zabawie w cztery. Musiałam trochę odczekać gorący okres, a potem wszystko przemyśleć i oto nadszedł dzień spowiedzi:)
4 miejsca w których mieszkałam:
1. Kiedy byłam mała razem z rodzicami mieszkaliśmy u rodziców mamy, razem z jej bratem. Ehh, muszę przyznać, że to były czasy sielskiego dzieciństwa:) W czasach liceum z powrotem się tam przeprowadziłam. Niestety babci już nie było prawie dziesięć lat… Mieszkałam przez trzy lata z dziadkiem i wujkiem. Do dzisiaj wiem, że tam także jest mój dom.
2. Po kilku latach mieszkania z rodzicami, moi rodzice wreszcie mogli pójść na swoje i przeprowadzili się do miasteczka oddalonego o 11 km od domu dziadków. Tam mam swój własny pokój.
3. Na trzecim roku studiów dostałam stypendium i wyjechałam na pół roku na studia do Hiszpanii. Mieszkałam w Cordobie. Mieszkanie było tragiczne :)Nigdy więcej w takich warunkach!
4. Od pięciu lat mieszkam w Poznaniu w wynajmowanym mieszkaniu. W pokoju mieszkam z Dorotą. Lokatorka drugiego pokoju zmienia się co dwa lata i aktualnie jest nią Ela :)
4 miejsca które zwiedziłam:
Obieżyświatką to ja nie jestem, aczkolwiek udało mi się zwiedzić już dużo niesamowitych miejsc. Zarówno w Polsce jak i za granicą. Miejsca, które najbardziej zapadłymi w pamięć:
1. Toledo
2. Malaga
3. Gołuchów
4. Ostrów Lednicki.
Trudno wybrać akurat te cztery. Zdecydowałam się na nie, bo zwiedzałam je z ukochaną osobą. Wtedy zupełnie inaczej się wszystko odbiera…
4 miejsca w których chciałabyś się znaleźć:
1. Australia od zawsze:)
2. Salamanca, Barcelona i inne miasta hiszpańskie, na które ostatnio nie starczyło czasu
3. Gdańsk.Koniecznie z Frankiem.
4. A najbardziej to bym chciała mieć możliwość bycia w dwóch miejscach jednocześnie– w Poznaniu i w swoim domu rodzinnym:)
4 zawody które wykonywałam:
Tutaj się nie popiszę:)
Przez jakiś czas byłam „ciałem pedagogicznym”: korepetytorką i nauczycielką. A od kilku lat jestem księgową. Ale tak obiektywnie patrząc na zakres moich obowiązków jestem:
1. księgową
2. asystentką szefa
3. kadrową
4. osobą rozliczającą magazyn
Jest cztery?Jest :D
4 ulubione seriale/ programy TV:
Telewizji za dużo nie oglądam, więc tak naprawdę wymienię to, co w ogóle oglądam :D
1. Gotowe na wszystko
2. Teraz albo nigdy
3. Superniania
4. You can dance
Tak naprawdę na miano „ulubionej” zasługują pozycje pierwsza i trzecia, druga była,ale się skończyła :)
4  filmy, które mogłabym oglądać i oglądać
W zasadzie nie wiem. Są filmy, które na długo zapadają mi w pamięć, ale i tak po jakimś czasie bledną… Dlatego trudno mi się zdecydować, ale niech będzie
1. Szkoła uwodzenia
2. Shrek
Ostatnio jestem zafascynowana:
3. Mamma Mia
4. Ciekawy przypadek Benjamina Buttona – świeży film, na którym niedawno byłam w kinie,ale zrobił na mnie niesamowite wrażenie!
4 ulubione książki:
1.Błękitny zamek – Lucy Maud Montgomery. Mogłabym czytać i czytać. Po Polsku i w oryginale. Jak trzeba będzie to po Chińsku też:P
2. Szkarłatny płatek i biały- Michael Faber.
3. Piąta pora roku – Dana Łukasiewicz.
4. Znajda – Judith Stanton

4 ulubione potrawy:
Tu się wyłamię. Jest mnóstwo rzeczy, które uwielbiam jeść. Nie dam rady wybrać czterech. Dlatego wymienię drobiazgi, bez których nie mogłabym żyć :D
1. Żelki i gumy rozpuszczalne
2. Zielony groszek – taki w strączkach. Pożeram go kilogramami
3. Lody Kaktusy
4. Słonecznik, ale taki, który trzeba wydłubywać z kwiatka :)

4 potrawy których nie zjem za nic na świecie:
Nie chcę się zarzekać, bo kiedyś myślałam, że w życiu nie wypije mleka inie zjem szpinaku, a teraz całkiem mi smakują:) Napiszę po prostu czego bardzo nie lubię:
1. Zielona pietruszka – zawsze ją wydłubuję. Wiem że to nieeleganckie,ale nie jestem w stanie tego zjeść
2. Białko z jajka. Wyjadam tylko żółtko :)
3. Korzeń pietruszki i selera. Nie ma szans.
4. Oliwki. Próbowałam się przekonać. Nie da rady.

4 rzeczy które robię wchodząc do Internetu:
1. Sprawdzam pocztę
2. Wchodzę na blogi, swój i Wasze
3. Czytam wiadomości z kraju i świata
4. Czytam wiadomości z Poznania
Hmm, a teraz trudny orzech do zgryzienia. Kogo by tu nominować… ? Do zabawy zapraszam Izoldę, Orchilotos, Nikki26, Sylwię, Martynę, Vanillę i każdą inną osobę, która ma na to ochotę :) Chętnie poczytam.

wtorek, 24 lutego 2009

Drinkujemy

Notka miała być o czymś innym. Miała być zabawa w cztery. Ale muszę to przenieść na inny dzień. Podkoziołek pokrzyżował mi plany. Tak w Poznaniu nazywają się ostatki. Co prawda ostatki to już sobie zrobiłyśmy z Dorotą w zeszłym tygodniu, ale tak jakoś wyszło, że dzisiaj tak lajtowo robimy ciąg dalszy :) Zaczęło się od tego, że Franek postanowił mnie gdzieś zabrać. Nie chciało mi się nigdzie iść, ale on stwierdził, że idziemy, bo inaczej znowu będę mówić, że mnie nigdzie nie zabiera i sama będę chodzić na imprezy. Hihi, przejął się tą moją wyprawą zeszłotygodniową. Poszliśmy do kawiarni. Mieliśmy zjeść jakieś lody i wypić drinka. Ale jak sobie policzyliśmy ile nas to wyjdzie, zjedliśmy tylko lody. I poszliśmy do sklepu. W mieszkaniu, jak to w mieszkaniu studenckim znajdzie się prawie każdy rodzaj alkoholu :)  Musieliśmy tylko dokupić pozostałe akcesoria. Franek postanowił zabawić się w barmana i muszę przyznać, że to co wymieszał wyszło całkiem dobre :) Właśnie sobie popijam martini z wódką, spritem, sokiem grejpfrutowym, brzoskwiniowym i cytryną :) Tylko parasolek nam brakuje. I jeszcze do tego jesteśmy tacy niegrzeczni, że Dorocie nie daliśmy się uczyć. Pojutrze się broni, ale jak spróbowała „Frankodrinka” to sobie odpuściła na dzisiaj. Eee tam, i tak się obroni. I będę miała magistra od fikołków na sąsiednim łóżku :P Ale w końcu ostatki to ostatki. Musimy się pozbyć tych resztek, które mamy w barku ;) No więc.. eee nie wiem jak to się mówi, wesołego podkoziołka??? :D