*OGŁOSZENIE*
Witam wszystkich odwiedzających :) Zarówno stałych czytelników, jak i "przelotnych" gości.
Wszyscy są mile widziani, ale proszę pamiętać o tym, że jest to moje miejsce, a więc piszę o czym chcę, w sposób w jaki chcę i jestem jaka chcę być :) Jeśli się komuś to nie podoba, nie musi mnie uświadamiać, jaka jestem niefajna. Przymusu czytania ani lubienia nie ma.
Jeśli jesteś tu nową osobą, zachęcam do pozostawienia śladu swojej obecności w postaci komentarza (zakładka Kredki w dłoń), a jeśli prowadzisz bloga - zostaw adres. Chętnie zajrzę!
Pozdrawiam i życzę miłej lektury :)
Ja naprawdę nie znoszę się pakować. Ale postanowiłam
podejść do tego zadania bardziej profesjonalnie tym razem. Najpierw
zrobiłam listę – już parę dni temu. Żeby potem już tylko według tej
listy iść. No i dzisiaj wyciągnęłam te swoje ciuszki, (tylko te
ulubione, a tak swoją drogą wcale nie mam tak dużo ubrań i okazało się,
że prawie wszystkie są ulubione:)) i położyłam na kupce. No i tak
patrzę, patrzę i stwierdzam, że jak na sześciodniowy wyjazd sześć
sweterków i osiem koszulek to chyba trochę za dużo. Swoim spostrzeżeniem
podzieliłam się z Frankiem. Na co on:- No to pokazuj co tam masz, ja decyduję….To bierzesz… to może być… To odpada… To Ci niepotrzebne. A w odpowiedzi:-
To muszę wziąć!… Jak to nie?? A dlaczego??… Poproszę o argumentację!
Niebieskiego nie biorę, bo do niego muszę mieć białą bluzkę…I tak
się toczyła nasza dyskusja, aż wtrąciła się Dorota i
stwierdziła”współczuję Ci Franek..” A ja i tak upchnęłam ile się dało..
Strasznie mam ostatnio dużo na głowie. Głównie przez
wyjazd. Chcę się ze wszystkim wyrobić, bo jak wrócę potem to od razu w
czwartek i piątek będę musiała iść do pracy i już widzę, że spod
papierów się nie wygrzebię. A w weekend zajęcia i to jeszcze koła będę
miała, więc muszę się uczyć już teraz. I książkę do biblioteki
chciałabym oddać przed wyjazdem i pranie muszę robić i to i tamto… A w
ogóle to nie wiem jakim cudem się spakujemy, bo w czwartek wrócę z pracy
po 16, ale Franek dopiero po 18. A na 19 ja idę na hiszpański. Już to
widzę, jak się zaczniemy pakować po 21. To już lepiej się nawet nie
kłaść:) W każdym razie teraz to już nawet szybko śpię
Jeśli
chodzi o Franka, to cały czas mam taki mętlik. Ale on o tym wie, bo mu
jęczę cały czas. I on wtedy naprawdę jest miły. Potrafi powiedzieć to,
co chciałabym usłyszeć. Przekonuje mnie, że bardzo mu zależy… Mnie to
chyba chodzi o to, że on jest taki mało romantyczny. Ale tego to raczej
nie zmienię… Chociaż z drugiej strony przecież zdarzają mu się akcje jak
ostatnio z tą różą i pączkiem..
W każdym razie mówi mi, że mnie kocha chyba nawet częściej niż ja jemu, więc nie wiem o co mi chodzi.
A właściwie to wiem…
Naczyta
się człowiek o tych pięknych miłościach, naogląda się filmów z
romantycznymi facetami, którzy potrafią mówić wiersze a jednocześnie są
prawdziwymi macho i takie tam no i potem głupi człowiek w to wierzy i
czeka na taką miłość. I nie zauważa tej prawdziwej, aczkolwiek bardziej
przyziemnej…