*OGŁOSZENIE*
Witam wszystkich odwiedzających :) Zarówno stałych czytelników, jak i "przelotnych" gości.
Wszyscy są mile widziani, ale proszę pamiętać o tym, że jest to moje miejsce, a więc piszę o czym chcę, w sposób w jaki chcę i jestem jaka chcę być :) Jeśli się komuś to nie podoba, nie musi mnie uświadamiać, jaka jestem niefajna. Przymusu czytania ani lubienia nie ma.
Jeśli jesteś tu nową osobą, zachęcam do pozostawienia śladu swojej obecności w postaci komentarza (zakładka Kredki w dłoń), a jeśli prowadzisz bloga - zostaw adres. Chętnie zajrzę!
Pozdrawiam i życzę miłej lektury :)
Jak
pamiętacie parę dni temu miałam przypływ myśli feministycznej:)
Rozwinięcia tematu dzisiaj jeszcze nie będzie, ale za to zaprezentuję,
jak się Franek błyskotliwie odciął na jeden z moich komentarzy:)
Siedzimy sobie i oglądamy „Na dobre i na złe”:
Ja: Faceci też powinni rodzić dzieci!
Franek: A kobiety służyć w wojsku.
Ktoś to może załatwić?
Wpadłam w ciąg. Jak
już się zaczęłam uczyć, to się uczę dalej:) A tak serio, to jeszcze w
sobotę mam egzamin na uczelni i próbuję się do niego przygotowywać.
Niestety kiepsko mi idzie. Oduczyłam się już uczyć teorii, nie umiem już
tak wkuwać na pamięć, a niestety wiele rzeczy tak trzeba. Oczywiście
słówka też trzeba wkuwać na pamięć, ale jakoś to jest sama przyjemność
dla mnie i idzie mi to bardzo szybko. Ale mam nadzieję, że jakoś mi się
uda do soboty ogarnąć cały materiał.
Jeśli
chodzi o egzamin ustny w sobotę, właściwie jestem zadowolona. Trafiłam
na taki temat, że mogłam się wykazać trochę wodolejstwem, a mianowicie
„młodzi dzisiaj”. Lubię takie tematy, bo wtedy mam coś do powiedzenia
(drugi jaki wylosowałam dotyczył medycyny alternatywnej :P) Weszłam na
luzie i kontrolowałam się cały czas, więc nie popełniłam żadnych błędów,
o których bym wiedziała. Starałam się kontrolować rodzajniki, akcenty i
czasy…
Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie! Za to, że trzymałyście kciuki. I poproszę o jeszcze:) Chociaż przez najbliższy tydzień.
Podsumowując,
poza tą nieszczęsną częścią słuchaną, poszło mi całkiem nieźle.
Wszystkie części na pewno zaliczyłam. Tylko czy to wystarczy w
połączeniu ze słuchaniem?? Cóż, dowiem się za jakieś dwa, trzy miesiące,
bo tyle to trwa zanim egzaminy trafią do Hiszpanii a potem sprawdzone z
powrotem… Z jednej strony dobrze, bo emocje już opadną.
Ale
teraz łyso mi trochę bez tych testów:) A jeszcze bardziej mi łyso,
kiedy pomyślę, że skończyły mi się zajęcia z hiszpańskiego. Za tydzień
skończą mi się też zajęcia na uczelni a te pozostałe pół roku to taka
ściema – mamy kilka wykładów i pisanie pracy. Żadnych zajęć
praktycznych. Nie umiem sobie tego wyobrazić – jak to, nie będę się
słówek uczyć? Gramatyki?? Nie, no będę musiała coś wykombinować, bo
języki to moje hobby i dzień bez jednego słówka więcej to dzień stracony
A tymczasem wracam do „Kujonowa”. Przede mną Applied Linguistics, czyli językoznawstwo. Połączone z metodyką na domiar złego:)