*OGŁOSZENIE*

Witam wszystkich odwiedzających :) Zarówno stałych czytelników, jak i "przelotnych" gości.
Wszyscy są mile widziani, ale proszę pamiętać o tym, że jest to moje miejsce, a więc piszę o czym chcę, w sposób w jaki chcę i jestem jaka chcę być :) Jeśli się komuś to nie podoba, nie musi mnie uświadamiać, jaka jestem niefajna. Przymusu czytania ani lubienia nie ma.
Jeśli jesteś tu nową osobą, zachęcam do pozostawienia śladu swojej obecności w postaci komentarza (zakładka Kredki w dłoń), a jeśli prowadzisz bloga - zostaw adres. Chętnie zajrzę!
Pozdrawiam i życzę miłej lektury :)

poniedziałek, 7 września 2009

Wyznanie :)

      

Do zabawy zostałam zaproszona przez Zagubioną i Nie-szaloną. Dzięki Dziewczyny, ja nawet lubię te łańcuszki :)

Dlaczego piszę bloga?
Hmm, właściwie to dobre pytanie. Dlaczego zaczęłam pisać wyjaśniałam już kiedyś w poście Czym jest blog dla Margolki? A dlaczego piszę nadal? Bo mnie to wciągnęło. Bo już się do tego przyzwyczaiłam tak bardzo, że nie wyobrażam sobie nie mieć takiej możliwości :) A najważniejsze jednak jest to, że po prostu to lubię. Może i jest to jakaś nadmierna skłonność do ekshibicjonizmu, ale w zasadzie nie widzę w tym nic złego. Lubię czytać o innych i lubię pisać o sobie. A blog stał się swego rodzaju moim hobby, którego nigdy nie miałam.
 
Co daje mi blog?
Blog pozwala mi spojrzeć na moje życie z dystansu. Kiedy opisuję to, co się u mnie dzieje, przy okazji mogę poddać wszystko jakiejś weryfikacji. Zastanowić się, czy są jakieś rzeczy, których się wstydzę, a więc, które powinnam zmienić. Lub wręcz przeciwnie – mogę zobaczyć, że mam szczęście i generalnie niewiele powodów do narzekania. Poza tym pozwala mi zachować wspomnienia, jest wiele rzeczy, które pewnie by mi umknęły, gdyby nie to, ze je tutaj zapisałam. I jeszcze jedno – blog daje mi poczucie przynależności do pewnej grupy społecznej, a jak wiadomo, według Maslowa, potrzeba poczucia przynależności jest na trzecim miejscu w piramidzie potrzeb :)

Co blog zmienił w moim życiu?
No, trochę zmienił. Przede wszystkim pochłania mnóstwo czasu :) Ale nauczył mnie systematyczności w opisywaniu moich przeżyć, co czasami szwankowało w przypadku pamiętników w wersji papierowej. Zmienił też wspomniane wyżej podejście do życia i nauczył spoglądania nań z dystansu. A poza tym blog sprawił, że wszystkie wydarzenia i przemyślenia weryfikuję pod kątem ewentualnego zapisania ich na blogu :)

Czy dzięki blogowaniu przeżyłam coś ciekawego?
Może nie w sensie stricte – bo blog nie sprawił, że zrobiłam coś niesamowitego ani nie przytrafiła mi się żadna ciekawa przygoda dzięki niemu. Ale samo blogowanie jest dla mnie ciekawym przeżyciem, które na pewno wpłynęło w jakiś sposób na moje życie.

Czy dzięki blogowaniu poznałam interesujących ludzi?
Oczywiście! Świadczy o tym choćby liczba linków po prawej stronie. I ciągle mi mało, dlatego często buszuję sobie po Waszych linkach i dzięki temu znajduję jeszcze więcej ciekawych ludzi. Wiecie, jak zaczynałam pisać, nigdy nie pomyślałabym, że może mnie czytać ktokolwiek, a okazuje się, że trochę Was  jest :) Bardzo to miłe. A jeszcze milsze jest to poczucie tworzenia jakiejś grupy, o którym tyle razu na swoim blogu pisałam :)

A teraz część, którą lubię najmniej, bo mam podać linki do pięciu blogów, które uważam za godne polecenia  i jednocześnie przekazać im pałeczkę. Osoby, które zapraszam do opisania swoich przemyśleń na temat blogów to:

1. Izolda
4. Nikki
Bo w każdej z Was znajduję jakąś cząstkę siebie, jakkolwiek patetycznie by to  nie zabrzmiało :)

5. Co do pątej osoby, musiałam trochę się wyłamać, bo naprawdę nie umiałam się zdecydować! I tak większość z Was już brała udział w zabawie lu została nominowana, a ja nadal nie potrafię wybrać spośród tych blogów, które zostały :) Wszystkie linki, które mam, prowadzą do osób, które sobie cenię i których blogi polecam, dlatego każdą z Was, która jeszcze się w to nie bawiła i która ma na to ochotę, zapraszam :)

Zasady gry:
Opisz na blogu:
Dlaczego zostałaś bloggerem
Czy zmieniło to coś w Twoim życiu
Co daje Ci blog
Czy dzięki blogowi przeżyłaś coś ciekawego
Czy dzięki blogowi poznałać interesujących ludzi
Pod notką opisz zasady gry a następnie zaproś do zabawy 5 osób (blogów) które warte są polecenia. Zamieść linki do nich i specjalną grafikę.

*****
OGŁOSZENIE!!!
Pilnie poszukuję kogoś, kto miałby dostęp do Biblioteki Instytutu Filologii Angielskiej Akademii Pedagogicznej w Krakowie. Jest tam jedna książka, która przyda mi się bardzo, bo zawiera dwa bardzo cenne dla mnie rozdziały.

sobota, 5 września 2009

Końca nie widać.

Uwaga! Atak paniki! Oddycham, ale nie pomaga. Nachodzą mnie czasami takie momenty, kiedy sobie obmyślam strategię i nagle widzę, że – nie ma bata! Nie zdążę! I właśnie mnie naszło. Siedziałam dzisiaj od rana. Przez parę godzin szukałam różnych źródeł w internecie. Trochę poczytałam. Na chwilę obecną mam rozpoczętą siódmą stronę – 2691 słów, można powiedzieć, że połowa pierwszego rozdziału. Niby powinnam być zadowolona, taki był plan. A zamiast tego się denerwuję. Bo czy ja będę w stanie do końca grudnia napisać całość? Nie wiem w zasadzie nawet kiedy jest obrona, pewnie tak pod koniec stycznia będę musiała oddać pracę, ale jeszcze muszę mieć czas na poprawki. Pracę piszę na temat, który dopiero pod koniec dwudziestego wieku zainteresował różnych krytyków literackich, więc źródeł nie ma tak dużo. Dużo czasu poświęcam na samo szukanie. A przecież jeszcze chcę trochę pożyć! Przejść się na aerobik, spotkać ze znajomymi, poczytać, obejrzeć Na Wspólnej… Dobrze, ze w tym semestrze prawdopodobnie zajęcia będę miała tylko w sobotę. Zawsze zostaje niedziela na pisanie. Albo życie. W zależności od tego, jak będzie wyglądał tydzień :)
Dobra, dobra, nie dajcie się zwieść tym uśmieszkom, bo nadal jestem maksymalnie zdenerwowana i spięta. Jutro chcę napisać jeszcze jedną stronę, a wcale nie mam na to całego dnia, bo muszę wrócić do Poznania (tak się składa, ze jestem u rodziców). Buuu, będę płakać.
A teraz to chyba idę spać. Trzynaście godzin myślenia o Hester, która chce udowodnić, że jest kobietą z krwi i kości mnie wykończyło…
Staję się powoli monotematyczna… No ale cóż poradzić, skoro magisterka u mnie na tapecie. Najgorsze jest to, że nie przewiduję poprawy przez najbliższe pół roku. Najzwyczajniej w świecie końca nie widać. Panika totalna!