*OGŁOSZENIE*

Witam wszystkich odwiedzających :) Zarówno stałych czytelników, jak i "przelotnych" gości.
Wszyscy są mile widziani, ale proszę pamiętać o tym, że jest to moje miejsce, a więc piszę o czym chcę, w sposób w jaki chcę i jestem jaka chcę być :) Jeśli się komuś to nie podoba, nie musi mnie uświadamiać, jaka jestem niefajna. Przymusu czytania ani lubienia nie ma.
Jeśli jesteś tu nową osobą, zachęcam do pozostawienia śladu swojej obecności w postaci komentarza (zakładka Kredki w dłoń), a jeśli prowadzisz bloga - zostaw adres. Chętnie zajrzę!
Pozdrawiam i życzę miłej lektury :)

sobota, 27 marca 2010

Misterium na Cytadeli

Mieszkam w Poznaniu szósty rok. Przy okazji drugiego lub trzeciego Wielkiego Postu spędzonego w tym mieście dowiedziałam się, że w przeddzień Niedzieli Palmowej na poznańskiej Cytadeli odbywa się Misterium Męki Pańskiej. Nie wiedziałam za bardzo na czym to polega – myślałam, że może to coś w rodzaju drogi krzyżowej. Ale nigdy nie mogłam tego sprawdzić, bo tak się składało, że co roku w ten dzień miałam naprawdę dużo pracy i musiałam się intensywnie przygotowywać do jakichś testów lub egzaminów – najpierw na poniedziałek lub wtorek, a w ciągu ostatnich dwóch lat na niedzielę. No i nareszcie w tym roku się doczekałam.

Wybraliśmy się dziś na Cytadelę i muszę przyznać, że Misterium zrobiło na mnie wrażenie. Okazało się, że nie jest to droga krzyżowa, a widowisko przedstawiające  znane nam z Biblii ostatnie wydarzenia przed ukrzyżowaniem Chrystusa. Bardzo mi się podobało. Forma przekazu była interesująca i inna od wszystkich, które wcześniej widziałam – a zawsze bardzo lubiłam oglądać opowieści biblijne w telewizji. Jednak tam odczuwało się to inaczej – przebrani aktorzy, scenografia, doskonała akustyka… Fakt, że „scena” była daleko, ale można było dodatkowo oglądać wszystko na telebimie. Ludzi było mnóstwo – mimo, że aura wcale nie sprzyjała. Było zimno, a przez pierwsze dwadzieścia minut intensywnie padało. Ale, że staliśmy przytuleni z Frankiem, to nawet nie przemarzłam na kość :) I uważam, że naprawdę było warto. A w przyszłym roku, jak okoliczności będą sprzyjały, pójdę jeszcze raz.

Zastanawiałam się dzisiaj przez chwilę, jak to jest, że wszyscy wierzący i praktykujący znają tę historię na pamięć. A jednak co roku przeżywają to od nowa i mają szansę zdobyć się na nowe refleksje. To jest coś, co się nie nudzi. Historia ostatnich dni życia Jezusa, jak i wiele innych opowieści z Biblii, może zostać przedstawiona na tysiące różnych sposobów, a jednak zawsze chodzi o to samo. Aranżacja może być inna, przekaz pozostaje niezmieniony. Choć prawda jest taka, że nie wszyscy go dobrze odczytują. Ale to już sprawa każdego z nas. Ja tu nikogo nawracać nie będę :)

Ta notka to nie żadna propaganda :) Misterium Męki Pańskie nie jest co prawda zwykłym przedstawieniem, ale jednak może być tak potraktowane przez osoby niewierzące. I sądzę, że one również mogą poczuć niezwykłą atmosferę widowiska – choć może nie ma ona dla nich wymiaru duchowego. Jest to jednak coś, co warto zobaczyć. Przyznać muszę, że chociaż było zimno i nogi nieco bolały od prawie dwugodzinnego stania w jednym miejscu, nie nudziłam się i ani przez chwilę nie miałam myśli, żeby nie zostać do końca.

Gdyby ktoś chciał się dowiedzieć czegoś więcej polecam stronę
http://www.misterium.com.pl/
, jest tam opis widowiska i krótki filmik.

czwartek, 25 marca 2010

Co teraz?

Euforia wywołana nieograniczoną ilością (zasłużonego myślę) wolnego czasu nadal trwa :) A jak sobie myślę, co robiłam dokładnie tydzień temu to już w ogóle chce mi się skakać z radości :) Normalnie mam wizję przed oczami, jak siedzę na łóżku obłożona notatkami, niemal pamiętam na której stronie byłam :) Ahhhh :) Jak cudownie, że już po. Ale zaobserwowałam jedną bardzo istotną rzecz – czas wcale teraz wolniej nie płynie :) Nadal jeszcze mi dziwnie, jak tak nic nie muszę po powrocie z pracy, ale mam mnóstwo pomysłów na zagospodarowanie wolnego czasu. Oto kilka z nich:

* Czeka na mnie cały stosik książek, które nareszcie mogę czytać i czytać i czytać :)

* Kilka książek w tym roku już przeczytałam, a zrecenzowałam dopiero jedną, więc muszę się znowu zabrać za regularne prowadzenie mojego drugiego bloga
* Staram się odpisać na wszystkie zaległe maile, już z większością się „rozprawiłam” :) Jak ja nie lubię mieć zaległości w kontaktach z innymi :)

* Otóż, tego pewnie o mnie jeszcze nie wiecie, ale uwielbiam wszelkiego rodzaju robótki ręczne – haftowanie, szydełkowanie, robienie na drutach oraz plecenie bransoletek z muliny; mój zestaw robótkowy leżał kilka lat na szafie w Miasteczku. Przywiozłam go sobie. Na pierwszy ogień poszło szydełkowanie.

* No więc szydełkuję sobie, jednocześnie oglądając w internecie różne zaległe seriale, takie jak „Desperate Housewives” czy „Twin Peaks”. Oglądam rzecz jasna w oryginale :) Przy okazji ćwiczę język. Szukam jeszcze czegoś fajnego po hiszpańsku, ale z tym jest większy problem.

* Właśnie – hiszpański ostatnio poszedł w odstawkę, więc teraz nareszcie będę mogła pouczyć się jakichś słówek. Ja naprawdę to lubię :)

* Muszę zrobić wreszcie porządek w moich piosenkach :) Przesłuchać wszystko co mam na kasetach, płytach i dysku i jakoś to posegregować.

* Sam dysk też muszę uporządkować.

* Mam jakieś stare puzzle do ułożenia :)

* Nareszcie będę miała czas chodzić na długie spacery nad Wartę albo wokół Malty. Pogoda sprzyja :)

* Będę mogła również skontrolować Franka jak sobie radzi w nowej pracy :) Jeszcze nie miałam okazji się z nim przejechać.

* Aa no i dawno nie grałam w The Sims :P

O realizacji tych wszystkich planów marzyłam sobie podczas pisania pracy a potem podczas nauki. Doczekałam się :) I wierzcie mi, że to i tak nie wszystko, co sobie wynalazłam do roboty. Ja się nigdy nie umiałam nudzić :) Tyle o planach na najbliższą przyszłość. O tych długoterminowych to się jeszcze pomyśli. Na razie akcja pod tytułem „RELAKS” trwa :)


DOPISEK:Hmm,widzę, że pojawiły się głosy wątpiące w możliwość realizacji tych planów :)) Zastanawiam się, dlaczego, czyżbym sprawiała wrażenie osoby ze słomianym zapałem? :) A tymczasem większość z wyżej wymienionych planów już zaczęłam realizować :) Raczej nie należę do osób, które dużo mówią a nic nie robią :)