*OGŁOSZENIE*

Witam wszystkich odwiedzających :) Zarówno stałych czytelników, jak i "przelotnych" gości.
Wszyscy są mile widziani, ale proszę pamiętać o tym, że jest to moje miejsce, a więc piszę o czym chcę, w sposób w jaki chcę i jestem jaka chcę być :) Jeśli się komuś to nie podoba, nie musi mnie uświadamiać, jaka jestem niefajna. Przymusu czytania ani lubienia nie ma.
Jeśli jesteś tu nową osobą, zachęcam do pozostawienia śladu swojej obecności w postaci komentarza (zakładka Kredki w dłoń), a jeśli prowadzisz bloga - zostaw adres. Chętnie zajrzę!
Pozdrawiam i życzę miłej lektury :)

niedziela, 18 lipca 2010

Czego wciąż mi brak?

Może nie będę się powtarzać, skoro ktoś kiedyś już tak ładnie o tym śpiewał


Czego wciąż mi brak? 
Przecież wszystko mam… 
Obcy ludzie mówią, 
że tak zazdroszczą mi… 
Czego wciąż mi brak? 
Co tak cenne jest? 
Że ta nienazwana myśl 
Rysą jest na szkle… 
Czego wciąż mi brak? 
Czego miewam mniej? 
Na ulicy mówią mi 
Wszystko jest O.K.!… 
Czego wciąż mi brak? 
Co tak cenne jest? 
Że ta nienazwana myśl 
Rysą jest na szkle… 
Czego wciąż mi brak? 
Przecież wszystko mam… 
Nie zrozumie nigdy mnie 
Ten, kto nie jest sam 
Czego wciąż mi brak? 
Czemu chcę to mieć? 
Jaka nienazwana myśl
Rysą jest na szkle? 
Czego wciąż mi brak?… 
Czego miewam mniej?… 
Czego zawsze w życiu mi brak?…

sobota, 17 lipca 2010

Wstecz.


17 lipca 2010 – przyjechałam do Miasteczka. Franek niestety w ten weekend pracuje, więc po omówieniu z nim sprawy doszliśmy do wniosku, że nie ma sensu, żebym zostawała w Poznaniu. Trudno, tak bywa.

17 lipca 2009 – byliśmy na wakacjach nad morzem. Razem ze znajomymi wypiliśmy butelkę wina i poszliśmy na hot doga ;)

17 lipca 2008 – na urlopie. Tego dnia wróciliśmy z wycieczki i chociaż byliśmy zmęczeni wybraliśmy się do jednej z niewielu restauracji w Miasteczku. Nawet mieli białe wino :) Może trochę się gryzło z sosem czosnkowym do pizzy, ale nie to było najważniejsze ;)

17 lipca 2007 – dostałam ogromny bukiet pomarańczowych róż. Dziwnie jakoś więcej z tamtego dnia nie pamiętam :) No może poza tym, że Franka tato składał nam życzenia w taki sposób, że słyszało pół osiedla :P

17 lipca 2006 – a co ja się będę powtarzać
:)