*OGŁOSZENIE*
Witam wszystkich odwiedzających :) Zarówno stałych czytelników, jak i "przelotnych" gości.
Wszyscy są mile widziani, ale proszę pamiętać o tym, że jest to moje miejsce, a więc piszę o czym chcę, w sposób w jaki chcę i jestem jaka chcę być :) Jeśli się komuś to nie podoba, nie musi mnie uświadamiać, jaka jestem niefajna. Przymusu czytania ani lubienia nie ma.
Jeśli jesteś tu nową osobą, zachęcam do pozostawienia śladu swojej obecności w postaci komentarza (zakładka Kredki w dłoń), a jeśli prowadzisz bloga - zostaw adres. Chętnie zajrzę!
Pozdrawiam i życzę miłej lektury :)
Gdybym
miała opisać ten weekend, wyszedłby mi prawdziwy elaborat. Odpuszczę
więc sobie i zastosuję sprawdzoną już metodę fotostory
W
piątek przyjechał do nas w odwiedziny wujek. Przeszłam się z nim więc
po mieście, a efekty tego spacerku już znacie. Oto i ona: (a właściwie
tylko jej góra, ale nie mogłam znaleźć ładniejszego zdjęcia ;))
Franek
był w pracy. Ale linię miał dość luźną, postanowiliśmy więc go
odwiedzić i nawet przejechaliśmy się razem z nim tam i z powrotem
W sobotę wyruszyliśmy śladami Piastów
Mój wujek jako historyk fascynuje się tymi miejscami. I nie
przeszkadzało mu, że po raz czwarty odwiedza miejsce początków Państwa
Polskiego. Ostrów Lednicki:
Franek
z wujkiem nie omieszkali się też w tym jeziorku wykąpać. Stwierdzili,
że na pewno kąpał się tam również Chrobry, a więc oni nie będą gorsi
Ja wolałam przycupnąć na brzeżku. Odwiedziliśmy też kilka chat dziewiętnastowiecznych w skansenie. Bardzo lubię te klimaty:
Dzień
zakończyliśmy w kinie. Nie spodziewałam się, że tak mi się spodoba ten
film. Jeśli ktoś lubi wysilać umysł podczas filmu, i akceptuje klimaty
science-fiction, serdecznie polecam. Mnie i Frankowi podobało się
bardzo. Wujkowi trochę mniej, ale stwierdził, że dało się obejrzeć.
Można powiedzieć, że niektóre wątki zaczerpnięte z Matrixa. Ale mnie
Matrix nie podobał się wcale, natomiast Incepcja jak najbardziej
Sobota była dłuugim dniem. Ale jakże przyjemnym… W niedzielę wyruszyliśmy do zoo
Wcześniej jeszcze zaliczyliśmy spacerek w lasku nad Maltą, aż dotarliśmy do celu:
Chciałam koniecznie wrzucić słonia, ale nie mogłam w internecie znaleźć żadnego małego zdjęcia
My co prawda również cykaliśmy fotki, ale na razie pojechały z wujkiem do Miasteczka
Wieczorem zaliczyłam jeszcze spotkanie z koleżanką przy Summer Tinto
Weekend
był naprawdę bardzo przyjemny. Jak zwykle minął niesamowicie szybko.
Ostatnie godziny niedzieli niestety były nieco bardziej przykre, ale
cóż, tak bywa. Staram się o nich nie myśleć na razie
Ps. Wszystkie zdjęcia znalazłam w internecie.
Nawet bardzo spontaniczny bym powiedziała
I to jeszcze jaki?! Otóż kupiłam dzisiaj… pralkę
Niby pralka w naszym mieszkaniu jest. Ale kiedy ją uruchomiliśmy
okazało się, że niestety nie da się jej używać. Jest tak
wyeksploatowana, że aż strach cokolwiek do niej wrzucać, bo nie wiadomo w
jakim stanie się wyjmie to pranie
Nie mówiąc już o tym, że chodzi tak głośno, że sąsiedzi szybko by się nami zajęli
Planowaliśmy
odkładać po prostu przez jakiś czas na pralkę. Trochę mnie to martwiło,
bo chcemy jeszcze pojechać na urlop, trzeba wymienić olej w samochodzie
no i jest jeszcze kilka innych wydatków… Ale wiedziałam, że to ważna
rzecz. Tak sobie myślałam, że może się uda tę pralkę kupić już we
wrześniu, najpóźniej w październiku. A tymczasem robiłam rekonesans.
Znalazłam
dość fajną pralkę w Miasteczku. I była w granicach cenowych, jakie
sobie założyliśmy. Jedna z najtańszych, ma sporo fajnych funkcji no i
podstawa – jest ładowana od góry, inna do naszej łazienki się nie
zmieści. Ale Franek słusznie zauważył, że może w Poznaniu będzie taniej.
No i nie byłoby problemu z transportem. Chciałam poszukać tego samego
modelu w Poznaniu. Wchodziłam od czasu do czasu do jakiegoś sklepu ze
sprzętem AGD, ale nigdzie nie było dokładnie tek pralki, o jaką mi
chodziło.
Dzisiaj przyjechał do nas mój wujek. Tak sobie chodziliśmy po mieście
i w pewnym momencie on stwierdził, że chciałby obejrzeć jakiś sprzęt
RTV. Weszliśmy więc do jednego z tych MegaExpertowychMediaSaturnów. Dla
mnie była to okazja popatrzeć na praleczki. I proszę – stoi. W dodatku
tańsza o 50 zł niż w Miasteczku. No to już byłam zadowolona. Miałam
zamiar meldować to Frankowi, kiedy wujek zauważył, że w tym sklepie jest
promocja i sprzęt jest sprzedawany bez vatu! To była szybka decyzja.
Krótka rozmowa z Frankiem (nie żebym pytała o zgodę
i tak byłam zdecydowana, ale żeby nie było, że sama zdecydowałam :))
i… mamy pralkę. Fakt, kupiliśmy wcześniej niż zamierzaliśmy, ale tym
sposobem zaoszczędziliśmy 200 zł
Do tego pralkę nam przywiozą do domu i zabiorą starą.
Chciałam napisać, że to pierwszy mój tak poważny zakup. Ale przypomniałam sobie, że przecież dwa lata temu kupowałam samochód
Sama
A więc to mój pierwszy poważny zakup po samochodzie. Ale tym razem
pierwszy wspólny. Znaczy się jeszcze mi Franek musi oddać stówkę, ale
może da radę