*OGŁOSZENIE*
Witam wszystkich odwiedzających :) Zarówno stałych czytelników, jak i "przelotnych" gości.
Wszyscy są mile widziani, ale proszę pamiętać o tym, że jest to moje miejsce, a więc piszę o czym chcę, w sposób w jaki chcę i jestem jaka chcę być :) Jeśli się komuś to nie podoba, nie musi mnie uświadamiać, jaka jestem niefajna. Przymusu czytania ani lubienia nie ma.
Jeśli jesteś tu nową osobą, zachęcam do pozostawienia śladu swojej obecności w postaci komentarza (zakładka Kredki w dłoń), a jeśli prowadzisz bloga - zostaw adres. Chętnie zajrzę!
Pozdrawiam i życzę miłej lektury :)
Nie jestem ostatnio w najlepszej formie
Długo było fajnie i miałam ogromną nadzieję, że smutki mnie ominą, ale
się nie udało. Zbierało się już od tygodnia, aż wreszcie w czwartek już
chyba gorzej być nie mogło. No i tak od kilku dni czuję się raczej
kiepsko, myśli nachodzą mnie w większości ponure i w ogóle jakoś tak
wszystko układa się nie tak, jak ja bym chciała. Pewnie, że człowiek w
życiu nie ma nigdy tego, czego by oczekiwał. Ale nie w tym rzecz…
Przyjechałam
do Miasteczka na weekend. Tutaj zawsze wszystko wygląda trochę lepiej,
więc tak naprawdę dzisiaj wcale nie jest źle. Ale nie pociesza wcale
fakt, że jutro znowu muszę wrócić do Poznania.
Tak naprawdę dzisiaj
wpadłam tylko tak, żeby pomarudzić. A i tak cieszę się, że nie odezwałam
się w czwartek, bo wtedy notka byłaby wyjątkowo gorzka.
No to miłego weekendu wszystkim życzę.
Ciężkie
czasy nastały dla mojego blogowania. Czas skurczył się do granic
niemożliwości. W pracy syndrom początku miesiąca, a kiedy wracam do domu
to nawet nie włączam komputera tylko od razu siadam do nauki. Egzamin
już za dziesięć dni i zaczynam lekko panikować. Jest to jeden egzamin,
ale z pięciu przedmiotów. Muszę więc opanować materiał z dokładnie z
całego poprzedniego semestru i nie mogę rozłożyć sobie tego w czasie.
Niby wszyscy mówią, że na studiach podyplomowych przecież niemożliwe
jest nie zdać egzaminu, ale dopóki się nie przekonam to nie uwierzę…
Boję się trochę, bo co prawda zostały mi tylko do przejrzenia notatki z
zarządzania jakością, ale czy jeden tydzień wystarczy mi, żeby powtórzyć
wszystko, czego się nauczyłam ostatnio, a co domaga się powtórki, bo
powoli ulatuje z głowy?
W
związku z poprzednią notką otrzymałam kilka próśb o szczegóły mojej
diety. Dziewczyny, naprawdę nie mam czasu chwilowo na maila, ale
obiecuję, że napiszę jeszcze jedną notkę na ten temat, w której będzie
więcej szczegółów. A że dieta naprawdę jest nieskomplikowana, to wydaje
mi się, że to będzie wystarczające.
Zaczęłam
nawet pisać tę notkę, ale chwilowo mam tyle na głowie, że nie potrafię
się skupić na pisaniu, gdy jakiś głosik w głowie krzyczy, że jest
jeszcze tyyyle do zrobienia
A więc teraz melduję się tylko na chwilę, coby moja częstotliwość
pisania już nie poleciała tak całkiem na łeb na szyję, i być może wrócę z
dietetyczną notką jutro lub w piątek
Pozdrawiam