Doczekałam się! Sobota, 4 czerwca! Czekałam na ten dzień
przynajmniej od miesiąca i oto pokonałam ostatnią prostą! Jestem już po
egzaminie (co prawda nie wiem, czy na pewno zdałam, ale w zasadzie mam
odpowiedzi identyczne z większością grupy, a tyle osób chyba nie mogło
się mylić :)), pracę wydrukowałam i oddałam. Co prawda za dwa tygodnie
jeszcze obrona, ale traktuję to już raczej jako rundę honorową
Chyba nie będę miała problemu z obroną, a tak czy inaczej – nie sądzę,
żebym musiała się jakoś specjalnie do niej przygotowywać. A więc, niech
żyje wolność!
(mam nadzieję, ze nie zapeszam :P)
Najpierw muszę trochę odespać. Potem trochę
odreagować – wieczorem wychodzę na wieczór panieński koleżanki. A potem
reszta – między innymi nadrabianie zaległości u Was. I u siebie zresztą
też
Margolka wraca (chyba:))
Mój blog i moje kredki. Margolka bez koloryzowania :)
*OGŁOSZENIE*
Witam wszystkich odwiedzających :) Zarówno stałych czytelników, jak i "przelotnych" gości.
Wszyscy są mile widziani, ale proszę pamiętać o tym, że jest to moje miejsce, a więc piszę o czym chcę, w sposób w jaki chcę i jestem jaka chcę być :) Jeśli się komuś to nie podoba, nie musi mnie uświadamiać, jaka jestem niefajna. Przymusu czytania ani lubienia nie ma.
Jeśli jesteś tu nową osobą, zachęcam do pozostawienia śladu swojej obecności w postaci komentarza (zakładka Kredki w dłoń), a jeśli prowadzisz bloga - zostaw adres. Chętnie zajrzę!
Pozdrawiam i życzę miłej lektury :)
Wszyscy są mile widziani, ale proszę pamiętać o tym, że jest to moje miejsce, a więc piszę o czym chcę, w sposób w jaki chcę i jestem jaka chcę być :) Jeśli się komuś to nie podoba, nie musi mnie uświadamiać, jaka jestem niefajna. Przymusu czytania ani lubienia nie ma.
Jeśli jesteś tu nową osobą, zachęcam do pozostawienia śladu swojej obecności w postaci komentarza (zakładka Kredki w dłoń), a jeśli prowadzisz bloga - zostaw adres. Chętnie zajrzę!
Pozdrawiam i życzę miłej lektury :)
sobota, 4 czerwca 2011
niedziela, 29 maja 2011
Już bliżej niż dalej.
Tak jest, coraz bliżej celu jestem. Wczoraj skończyłam
pisać moją pracę podyplomową! Hurra! Pisało mi się ją dość trudno, bo
jak zapewne pamiętacie, moją magisterkę pisałam sobie małymi kroczkami –
codziennie po pół strony. W tym wypadku nie mogłam sobie na to
pozwolić, bo zwyczajnie nie miałam w tygodniu czasu. Zostały mi więc
weekendy, a ja nie potrafię tak usiąść na tyłku i po prostu pisać przez
parę godzin, bo mnie nosi
Ale na szczęście udało się – trzy weekendy i po krzyku. I na szczęście
nie musiałam spędzać całych dni na pisaniu, czasami wystarczyły dwie,
trzy godzinki.
Utknęłam natomiast na trzecim rozdziale, który miał być empiryczny. Z różnych względów nie wiedziałam do końca co tam napisać. I oświeciło mnie… wczoraj w nocy
Normalnie jeszcze w piątek wieczorem rozmawiałam z mamą i mówiłam, że
nie mam pojęcia co napisać. Poszłam spać i śniło mi się, że piszę pracę,
pomijam to, że śniły mi się konkretne zdania, ale obudziłam się i
wiedziałam o czym pisać! Od razu usiadłam i napisałam trzeci rozdział, a
z rozpędu jeszcze wstęp i zakończenie
Teraz zostały mi jeszcze te kosmetyczne drobiazgi (których notabene
nie znoszę i mogłabym komuś zapłacić za tę robotę! :)) typu – przypisy,
drobne poprawki, doszlifowanie bibliografii i takie tam.
Teraz jeszcze nauka do egzaminu, który będzie w sobotę a potem LABA! Nareszcie
Co prawda potem 19 czerwca mam obronę, ale kto by się tam przejmował
W końcu będą mnie pytać o zarządzanie gospodarką magazynową, a pracę
napisałam własnymi ręcami, więc dam sobie radę nawet bez przygotowania,
bo w końcu wiem, czym się w robocie zajmuję – tej i poprzedniej
Tak więc już za parę dni, za dni parę…
Utknęłam natomiast na trzecim rozdziale, który miał być empiryczny. Z różnych względów nie wiedziałam do końca co tam napisać. I oświeciło mnie… wczoraj w nocy
Teraz jeszcze nauka do egzaminu, który będzie w sobotę a potem LABA! Nareszcie
Tak więc już za parę dni, za dni parę…
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)