*OGŁOSZENIE*
Witam wszystkich odwiedzających :) Zarówno stałych czytelników, jak i "przelotnych" gości.
Wszyscy są mile widziani, ale proszę pamiętać o tym, że jest to moje miejsce, a więc piszę o czym chcę, w sposób w jaki chcę i jestem jaka chcę być :) Jeśli się komuś to nie podoba, nie musi mnie uświadamiać, jaka jestem niefajna. Przymusu czytania ani lubienia nie ma.
Jeśli jesteś tu nową osobą, zachęcam do pozostawienia śladu swojej obecności w postaci komentarza (zakładka Kredki w dłoń), a jeśli prowadzisz bloga - zostaw adres. Chętnie zajrzę!
Pozdrawiam i życzę miłej lektury :)
Chciałam
poodpisywać na komentarze, chciałam napisać coś nowego… Ale nie,
dzisiaj nie da rady. Jestem totalnie zmęczona minionym weekendem
Wspaniały był i pełen wrażeń, ale naprawdę jestem zmęczona, zwłaszcza
po tym, jak wróciłam dzisiaj do domu o trzeciej nad ranem, a po ósmej
pojawiłam się już w pracy. Do tego w środę wybywam z Poznania a więc
muszę do tego czasu ogarnąć kilka tematów mniej i bardziej świątecznych i
jak łatwo policzyć zostały mi na to tylko dwa dni. A w zasadzie dwa
popołudnia. A tak naprawdę to pewnie półtora, bo dzisiaj chyba jestem
mało produktywna
Znaczy się nawet się trzymam, myślałam, że będzie dużo gorzej, ale
czuję, że jak tylko znajdę się w domu to wszelkie siły mnie opadną.
Także
idę się ogarniać, a jeśli mi się to uda, to odpiszę na wszystkie
komentarze pod poprzednią notką, poczytam co u Was i dam znać jak leci u
mnie
Wybrałam
się wczoraj na remont prawie generalny ;)) W sensie poszłam do
kosmetyczki, a żeby nie chodzić dziesięć razy, to postanowiłam załatwić
wszystko za jednym zamachem – a więc i oczyszczanie twarzy i regulację
brwi i maseczkę i paznokcie. No właśnie, na to ostatnie była promocja,
więc się skusiłam. Bo muszę Wam powiedzieć, że jeszcze nigdy nic z
paznokciami nie robiłam – poza oczywiście jakimś tam piłowaniem i
malowaniem we własnym zakresie i bez rewelacji. A teraz sobie
zafundowałam żel na własną płytkę z wykończeniem french
Pani mi jeszcze walnęła jakiś wzorek no i pociągnęła jasnym lakierem.
Bardzo jestem zadowolona. Teraz przez jakiś czas będę się cieszyć
ładnymi paznokciami a za jakiś czas może się wybiorę znowu i to powtórzę
Ale
z racji tego, że po raz pierwszy robiłam sobie profesjonalny manicure,
czułam się kompletnie niezgrabna :)) Nie wiedziałam, co robić z rękami,
którą podawać, której nie, co zrobić z drugą, który palec podać i takie
tam. Zadawałam przy okazji pewnie mnóstwo głupich pytań a raz oczywiście
dotknęłam świeżutko pomalowanymi dwoma paznokciami sweterka i pani
musiała powtarzać
Sierota ze mnie, ale może się jeszcze wyrobię
W każdym razie pani na szczęście była bardzo miła, więc nie miałam aż
takich wyrzutów sumienia, że taka ciamajda ze mnie, a poza tym od samego
początku lojalnie uprzedzałam, że jam świeżynka, więc wiedziała, na co
się porywa
Ale
wiecie co mnie denerwuje zawsze u takich kosmetyczek, fryzjerek itp?
To, że trzeba gadać… Ja oczywiście z tym problemu nie mam, wiecie, że
gaduła ze mnie, ale… No właśnie. Kiedy idę na przykład na oczyszczanie
twarzy czy masaż, to chcę się po prostu zrelaksować, pogrążyć w swoich
myślach i totalnie się zapomnieć. Nie chcę silić się na żadne
grzecznościowe rozmowy. Podobnie przy czesaniu, czy manicurze. Ja wiem,
że nie można też tak usiąść tylko, patrzeć spod byka i ani me, ani be,
ani kukuryku. Zresztą takich pań, które z kolei nie mówią nic i jeszcze,
co gorsza, są naburmuszone również unikam. No ale nie przepadam za
zwierzaniem się obcej osobie (cicho tam, blog, to coś innego :P). Lubię
tak zamienić na początku kilka grzecznościowych słów, wspomnieć, że
zimno albo ciepło. Coś tam skomentować, ale najbardziej lubię po prostu
siedzieć, patrzeć i myśleć i nie czuć się zobowiązana do prowadzenia
konwersacji, a już na pewno nie lubię czuć się skrępowana ciszą, więc
miło jest, kiedy pani fryzjerka czy inna kosmetyczka uszanują moją ciszę
Tak
jak wspomniałam, pani, która zajmowała się moimi paznokciami była
naprawdę bardzo miła. I przyjemnie nam się rozmawiało, ale poczułam się
dość mocno skrępowana, kiedy zaczęła wypytywać mnie o to, co komu
kupiłam w prezencie pod choinkę… No jakoś tak niezręcznie było mi o tym
mówić, bo jednak pierwszy raz kobietę na oczy widzę, a tu wychodzi na
to, że od razu będę jej opowiadać, kto jest w kręgu mojej najbliższej
rodziny, czym się interesuje i co lubi robić.
A
tymczasem rozpoczynam weekend, na który czekałam z wytęsknieniem. Nie
mam zajęć, Franek nie pracuje, mam nadzieję, że będzie miło. Mam
nadzieję, ze spędzimy miło czas. Obym nie zapeszyła.
Ps.Małe sprostowanie
Bo widzę, że część z Was, nie wiedzieć czemu,wyobraża sobie, ze mam teraz długie pazurki
A że lubię być precyzyjna, to wyjaśniam
Bardzo nie lubię mieć długich paznokci, bo mi przeszkadzają. Ale ja
robiłam żel na własną płytkę, a więc mam paznokcie wystające poza opuszek
co najwyżej dwa milimetry