*OGŁOSZENIE*

Witam wszystkich odwiedzających :) Zarówno stałych czytelników, jak i "przelotnych" gości.
Wszyscy są mile widziani, ale proszę pamiętać o tym, że jest to moje miejsce, a więc piszę o czym chcę, w sposób w jaki chcę i jestem jaka chcę być :) Jeśli się komuś to nie podoba, nie musi mnie uświadamiać, jaka jestem niefajna. Przymusu czytania ani lubienia nie ma.
Jeśli jesteś tu nową osobą, zachęcam do pozostawienia śladu swojej obecności w postaci komentarza (zakładka Kredki w dłoń), a jeśli prowadzisz bloga - zostaw adres. Chętnie zajrzę!
Pozdrawiam i życzę miłej lektury :)

sobota, 2 czerwca 2012

Nie znam się

Już mi się wydawało, że wyszłam na prostą, ale coś mi się wydaje, że powinnam przyjąć do wiadomości, że to po prostu nie jest możliwe :) Ile razy się ogarnę i wydaje mi się, że mam więcej czasu, okazuje się, że w pracy dostaję dodatkowy raport do zrobienia, że mam awarię komputera, że trzeba zrobić dodatkowe zakupy, że to, że tamto :) A więc lepiej chyba przyjmę do wiadomości, że po prostu tak już jest i muszę sobie radzić z tym, że nie zawsze mam czas na to, żeby odpisać na komentarze albo napisać nową notkę, nie wspominając już nawet o czytaniu regularnie Waszych notek. A właśnie, przy okazji - nie sugerujcie się tak specjalnie linkami u mnie na blogu, jak czyjegoś bloga w nich nie ma, nie znaczy, że wcale na niego nie zaglądam :) Po prostu nie zdążyłam jeszcze wszystkich blogów zalinkować.
No i jeszcze jedno - nie chodzi wcale o to, że nie mam na nic czasu. Ja po prostu mam tak dużo na głowie i trudno mi z czegokolwiek zrezygnować. Gdybym naprawdę brakowało mi czasu - to musiałabym właśnie sobie odpuścić, a tego nie lubię, więc radzę sobie jak mogę, chociaż oczywiście kosztem jest poczucie wiecznego zabiegania. Ale ja to chyba po prostu lubię, taka moja natura.

Dzisiaj notka trochę nietypowa, a przy niej bardzo nietypowe pytanie do Was - jakie macie modele telefonów komórkowych i co o nich myślicie? :) Pytanie sponsoruje moja firma :D A konkretnie chodzi o to, że w czwartek dostałam informację o tym, że kończy mi się za parę dni umowa na służbowy telefon i będzie ona przedłużona, a na tę okoliczność mam sobie wybrać nowy aparat. I dostałam listę telefonów za 1zł do wyboru. Tyle, że lista składa się z grubo ponad pięćdziesięciu pozycji i bądź tu mądry człowieku, zwłaszcza człowieku tak niewrażliwy na wszelkie nowinki technologiczne jak ja. Jeśli o mnie chodzi, to i z mojej pierwszej Nokii 3310 byłabym dzisiaj zadowolona. Chociaż...no może aż tak to nie, bo radia nie miała :)) Tak czy inaczej, od trzech dni nic nie robię, tylko rozmyślam. Na początku stwierdziłam, że wezmę jakiś "normalny" telefon z klawiaturą i bez udziwnień. Ale potem pomyślałam sobie, że tak naprawdę głównie korzystam z telefonu prywatnego, więc ten musi być "normalny", ale służbowy, to niech może sobie będzie jednak jakiś bardziej wypasiony? Zwłaszcza, że w ofercie za tą złotówkę mam modele warte normalnie nawet ponad 1000 zł, czemu więc nie zaszaleć? Jakiegoś dotykowego smartfona bym se wzięła, takiego co można się dzięki niemu w każdej chwili z internetem połączyć i takiego co to ma różne inne bajery, z których i tak wcale bym nie korzystała - ale z drugiej strony któż wie? może jak już je będę miała to i korzystać zacznę :)) Tyle, że za duży wybór mam. Zastanawiam się trochę nad Nokią Lumia albo C5-03, ale podobno smartfony z Samsunga albo Sony są fajne. I tu właśnie potrzebuję jakichś opinii z Waszej strony :) Może macie? Może słyszałyście?
Jeśli o mnie chodzi, to w telefonie urządza mnie budzik, kalkulator, stoper i radio. No i jeszcze muszę mieć możliwość zainstalowania aplikacji Ginger, do sprawdzania rozkładu jazdy MPK. Ale w moim aktualnym telefonie służbowym mam jeszcze funkcję "rozpoznawanie muzyki", z której korzystam i jest świetna. Pewnie część z Was wie, że polega to na tym, że można nagrać 10 sek jakiejś piosenki, którą akurat gdzieś przypadkiem słyszymy, a telefon znajdzie nam tytuł utworu i jego wykonawcę. I to jest super i chciałabym to mieć, a nie wiem, czy te wszystkie super-extra-w kosmos-wiadomo-co telefony takie coś też mają :)
Będę wdzięczna, jeśli się podzielicie ze mną Waszymi opiniami.
A w ogóle to kazali mi więcej gadać. Powiedzieli mi, że wykorzystuję za mało darmowych minut, które mam w abonamencie i mam dzwonić z tego służbowego telefonu również prywatnie, bo szkoda, żeby się zmarnowały. No proszę, a ja się tak gryzłam, kiedy zdarzyło mi się zadzwonić z tej służbowej komórki do Franka, bo mi się moja Nokia rozładowała. Obym tylko teraz nie przegięła w drugą stronę, bo się zaraz okaże, że rozwalić 2000 minut to dla mnie pestka :)

środa, 30 maja 2012

Już są!

W sobotę odebraliśmy najważniejszy symbol naszego przyszłego małżeństwa - nasze obrączki! Po raz pierwszy zwróciłam na nie uwagę na targach ślubnych. Od razu mi się spodobały. Ale później, kiedy byliśmy w jednej z poznańskich galerii handlowych, przy okazji przeszliśmy się po wszystkich znanych jubilerach - Yes, Apart, Kruk... Oglądaliśmy, przymierzaliśmy i w zasadzie tylko jedne okazały się godne naszej uwagi, więc zapisaliśmy sobie numer. I wiedzieliśmy już co nam się mniej więcej podoba, a co absolutnie nie. Stawialiśmy raczej na klasykę - nawet przez chwilę rozważaliśmy, czy nie kupić "najzwyklejszych" złotych krążków, bez żadnych zdobień. Ale pozostał nam jeszcze ten jeden złotnik, którego namiary dostałam właśnie na targach. Przeszliśmy się i zaczęliśmy szukać modelu B02. Pracownicy sklepu mieli nie lada problem, a ja nie pamiętałam jak ta obrączka wyglądała, więc stwierdziliśmy, że w takim razie obejrzymy sobie wszystko.
Po chwili poprosiliśmy, aby pokazano nam dwa modele. I okazało się, że jeden z nich to właśnie ten wspomniany B02 był, a drugi - B01, a więc to samo, tyle, że bez zdobienia :) Więc potwierdziło się - te obrączki naprawdę były w moim guście. I frankowym też, bo od razu stwierdził, że te i żadne inne. Ale ponieważ był to początek lutego, nie decydowaliśmy się jeszcze ostatecznie.
A potem temat umarł :) Przez kolejne trzy miesiące ani nie oglądaliśmy żadnych obrączek, ani nie rozmawialiśmy na ten temat. Aż przyszedł maj i stwierdziliśmy - idziemy! Wróciliśmy do tego złotnika od B02 i już właściwie bez wahania wybraliśmy ten właśnie model. Szybko nam to poszło. Oglądaliśmy "z daleka" wiele obrączek i niespecjalnie nam się podobały. Owszem, zapisaliśmy sobie kilka numerów, ale bez przekonania. A tu od razu wiedzieliśmy, że to jest to.
Zastanawialiśmy się jeszcze nad grawerowaniem. Wiedzieliśmy, że na pewno chcemy datę ślubu oraz nasze imiona. Ale chcieliśmy jeszcze coś wyjątkowego, coś co będzie miało dla nas duże znaczenie i nie będzie banalne. I wymyśliliśmy, że chcemy po prostu mocno skrócony i lekko zmodyfikowany fragment przysięgi małżeńskiej - Tak nam dopomóż Bóg - po prostu, bo przecież przed Bogiem będziemy sobie ślubować.




Oczywiście wszystko nam się nie zmieściło, więc u mnie jest "Tak nam..." a u Franka "...dopomóż Bóg". Tak chcieliśmy i tak mamy. Ma to być symbolem tego, że tylko kiedy jesteśmy razem będzie miało to sens.

Obrączki są z żółtego i białego złota i jak widać, zdecydowaliśmy się na wersję ze zdobieniem. Cóż, podobają nam się i koniec kropka, nie ma co więcej pisać na ten temat:)

***
Natomiast temat pytań do mnie pozostaje jeszcze otwarty.Jeśli coś się Wam wykluje, piszcie pod poprzednią notką. Macie jeszcze trochę czasu, bo i ja tego czasu potrzebuję na poukładanie wszystkiego i przemyślenie odpowiedzi :)