*OGŁOSZENIE*

Witam wszystkich odwiedzających :) Zarówno stałych czytelników, jak i "przelotnych" gości.
Wszyscy są mile widziani, ale proszę pamiętać o tym, że jest to moje miejsce, a więc piszę o czym chcę, w sposób w jaki chcę i jestem jaka chcę być :) Jeśli się komuś to nie podoba, nie musi mnie uświadamiać, jaka jestem niefajna. Przymusu czytania ani lubienia nie ma.
Jeśli jesteś tu nową osobą, zachęcam do pozostawienia śladu swojej obecności w postaci komentarza (zakładka Kredki w dłoń), a jeśli prowadzisz bloga - zostaw adres. Chętnie zajrzę!
Pozdrawiam i życzę miłej lektury :)

środa, 30 maja 2012

Już są!

W sobotę odebraliśmy najważniejszy symbol naszego przyszłego małżeństwa - nasze obrączki! Po raz pierwszy zwróciłam na nie uwagę na targach ślubnych. Od razu mi się spodobały. Ale później, kiedy byliśmy w jednej z poznańskich galerii handlowych, przy okazji przeszliśmy się po wszystkich znanych jubilerach - Yes, Apart, Kruk... Oglądaliśmy, przymierzaliśmy i w zasadzie tylko jedne okazały się godne naszej uwagi, więc zapisaliśmy sobie numer. I wiedzieliśmy już co nam się mniej więcej podoba, a co absolutnie nie. Stawialiśmy raczej na klasykę - nawet przez chwilę rozważaliśmy, czy nie kupić "najzwyklejszych" złotych krążków, bez żadnych zdobień. Ale pozostał nam jeszcze ten jeden złotnik, którego namiary dostałam właśnie na targach. Przeszliśmy się i zaczęliśmy szukać modelu B02. Pracownicy sklepu mieli nie lada problem, a ja nie pamiętałam jak ta obrączka wyglądała, więc stwierdziliśmy, że w takim razie obejrzymy sobie wszystko.
Po chwili poprosiliśmy, aby pokazano nam dwa modele. I okazało się, że jeden z nich to właśnie ten wspomniany B02 był, a drugi - B01, a więc to samo, tyle, że bez zdobienia :) Więc potwierdziło się - te obrączki naprawdę były w moim guście. I frankowym też, bo od razu stwierdził, że te i żadne inne. Ale ponieważ był to początek lutego, nie decydowaliśmy się jeszcze ostatecznie.
A potem temat umarł :) Przez kolejne trzy miesiące ani nie oglądaliśmy żadnych obrączek, ani nie rozmawialiśmy na ten temat. Aż przyszedł maj i stwierdziliśmy - idziemy! Wróciliśmy do tego złotnika od B02 i już właściwie bez wahania wybraliśmy ten właśnie model. Szybko nam to poszło. Oglądaliśmy "z daleka" wiele obrączek i niespecjalnie nam się podobały. Owszem, zapisaliśmy sobie kilka numerów, ale bez przekonania. A tu od razu wiedzieliśmy, że to jest to.
Zastanawialiśmy się jeszcze nad grawerowaniem. Wiedzieliśmy, że na pewno chcemy datę ślubu oraz nasze imiona. Ale chcieliśmy jeszcze coś wyjątkowego, coś co będzie miało dla nas duże znaczenie i nie będzie banalne. I wymyśliliśmy, że chcemy po prostu mocno skrócony i lekko zmodyfikowany fragment przysięgi małżeńskiej - Tak nam dopomóż Bóg - po prostu, bo przecież przed Bogiem będziemy sobie ślubować.




Oczywiście wszystko nam się nie zmieściło, więc u mnie jest "Tak nam..." a u Franka "...dopomóż Bóg". Tak chcieliśmy i tak mamy. Ma to być symbolem tego, że tylko kiedy jesteśmy razem będzie miało to sens.

Obrączki są z żółtego i białego złota i jak widać, zdecydowaliśmy się na wersję ze zdobieniem. Cóż, podobają nam się i koniec kropka, nie ma co więcej pisać na ten temat:)

***
Natomiast temat pytań do mnie pozostaje jeszcze otwarty.Jeśli coś się Wam wykluje, piszcie pod poprzednią notką. Macie jeszcze trochę czasu, bo i ja tego czasu potrzebuję na poukładanie wszystkiego i przemyślenie odpowiedzi :)

poniedziałek, 28 maja 2012

Chcecie pytać? :)

Już myślałam, że mnie to ominie. Jakoś tak nikt mnie do zabawy nie zapraszał, więc stwierdziłam, że widocznie wszystko już wiecie na mój temat i wydawało mi się, że się wywinę. A jednak dzięki Meg macie możliwość pobawić się w:


Margolki, rzecz jasna.

Mam mieszane uczucia jeśli chodzi o tę zabawę. Wiele z Was brało w niej udział i widziałam różne jej odsłony. Zazwyczaj odbierałam pytania i odpowiedzi pozytywnie, chociaż bywało, że miałam wrażenie, że coś się komuś pomyliło :) Ja rozumiem, że chodzi o zadawanie pytań, ale niektóre osoby zdawały się zapomnieć, że odpowiadająca blogerka w dalszym ciągu ma prawo postawić pewną granicę oraz że może odpowiadać na pytania takiej formie, jaka jej się podoba :) Na szczęście z reguły osoby komentujące szanowały "przesłuchiwaną" a wtedy zabawa jest naprawdę przyjemna i można się czegoś fajnego o sobie dowiedzieć.

Jeśli więc macie do mnie jakieś pytania (chociaż wcale nie jestem tego pewna - kiedyś dałam taką możliwość przy okazji którejś rocznicy pisania i bodajże dwie osoby o coś zapytały:)) - można strzelać. Odpowiem na nie w kolejnej notce. Nie stawiam żadnych granic, bo na chwilę obecną nie przychodzą mi takowe do głowy, ale jednak zastrzegam sobie prawo nie tyle do odmowy udzielenia odpowiedzi, co po prostu zachowania niektórych szczegółów z mojego życia dla siebie :) Pamiętajmy, że to jednak ma być zabawa a nie zeznawanie pod przysięgą :))

I przekazuję pałeczkę dalej Poli, Antylce, Margo i Nynie (choć nie jestem pewna, czy nie byłyście już nominowane). A jak ktoś jeszcze jest chętny - tradycyjnie proszę, żeby się zgłosić, dopiszę do listy :)